Jedna z najstarszych na Mazowszu

Share

Straż Ogniowa w Karczewie powstała w kwietniu 1906 roku i zalicza się do najstarszych na Mazowszu. Ma już ponad 107 lat. Jej założycielem był ks. proboszcz Władysław Żaboklicki.

osp1W Karczewie istnieje przekonanie, że OSP to nie tylko organizacja, która niesie pomoc w czasie pożarów, wichur, powodzi, wypadków i kataklizmów, ale także ośrodek pracy kulturalnej, oświatowej i wychowawczej, w którym pracowało kilka pokoleń karczewian. Straż jest także szkołą społecznego zaangażowania i patriotyzmu.  „Ksiądz Żaboklicki  w parafii to los wygrany na loterii” – mówili mieszkańcy. Duchowny okazał się postępowym społecznikiem, obdarzonym wieloma talentami, pełnym zapału, energii i inicjatywy. Dziennikarz „Letniska” w 1909 roku stwierdza, że dzielny kapłan poderwał mieszkańców Karczewa do działania, ale uważa także, że jego praca byłaby daremna, „… gdyby obywatele Karczewa nie byli dobrymi synami Ojczyzny i Kościoła.”

Dbałość o bazę
Dziś OSP w Karczewie liczy 70 członków - w tym sekcję bojową, młodzieżową drużynę pożarniczą i orkiestrę dętą, z którą współpracują instruktorzy szkolący młodych muzyków. Organizacja posiada okazały majątek w postaci budynku, samochodów i sprzętu gaśniczego. Stojący w centralnym punkcie Rynku Zygmunta Starego budynek OSP rzuca się w oczy i prezentuje się bardzo, dobrze mimo zaawansowanego wieku.

- Od momentu kiedy zostałem prezesem, a było to w roku 1995, przyjąłem zasadę, by budynek, a szczególnie wieża, były stale konserwowane – wspomina prezes OSP, Ryszard Rzeszotek. - Kolejne zarządy wspierają mnie w tym sposobie myślenia i działania. Pierwszym poważnym działaniem  był remont kapitalny sali, w której odbywały się przyjęcia i inne uroczystości. Musieliśmy wymienić stropy, stolarkę, zbudować nowoczesne zaplecze kuchenne, sanitarne i klimatyzację, aby byli chętnie do jej wynajmowania. Był to remont kosztowny, ale nakłady szybko się zwróciły. Kolejną sprawą było przykrycie wieży strażackiej dachem w kształcie hełmu strażackiego, który zabezpieczył wieżę przed deszczem i śniegiem. Według prezesa Rzeszotka,  większość mieszkańców Karczewa pozytywnie oceniła inwestycję, ponieważ  budynek straży uzyskał element dekoracyjny, wyróżniający go od innych obiektów.

Kolejnym etapem była termomodernizacja budynku. - Wymieniliśmy okna, ocieplony został strop i wymieniony kocioł c.o. W efekcie o 30% zmniejszyły się rachunki  za ogrzewanie budynku. Termomodernizacja finansowana była  ze środków własnych w wysokości 50 000zł oraz pożyczki z  Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości 120 000zł, którą spłacamy do dnia dzisiejszego.

Kolejne remonty obejmowały garaże w najstarszej części budynku i całą elewację z obróbkami blacharskimi włącznie, a także przebudowę wejścia do strażnicy zgodnie z obowiązującymi normami. Wszystkie remonty i naprawy bieżące  wykonuje zatrudniony przez gminę na część etatu Jerzy Rogulski,  przy dużym udziale firmy Baumatt, która wspiera nas i przekazuje nieodpłatnie żywice, farby i tynki niezbędne do tych remontów. Właścicielowi firmy chcę serdecznie podziękować za udzielaną pomoc. Prezes Rzeszotek uważa, że remonty bieżące to bardzo ważne działanie zmierzające do utrzymania budynku w dobrej kondycji technicznej. Podkreśla również, że przy inwestowaniu w budynek strażacy bazują na środkach własnych, wsparciu sponsorów i pożyczkach bankowych.

Gotowość bojowa
osp2Jednak najważniejszą sprawą w jednostce pożarniczej jest utrzymanie sprzętu i samochodów w pełnej gotowości bojowej. Tymi sprawami zajmuje się zatrudniony przez gminę specjalny pracownik ze stosownymi umiejętnościami, uprawnieniami i doświadczeniem – Jerzy Wawer. Jak twierdzi prezes Rzeszotek, do jego zadań należą drobne remonty i konserwacja pojazdów bojowych: dwóch  średnich samochodów gaśniczo - ratowniczych marki Mercedes i lekkiego Forda przeznaczonego do działań pomocniczych i ratownictwa wodnego oraz całego oprzyrządowania gaśniczego będącego na wyposażeniu jednostki. Na ten cel otrzymujemy środki z budżetu gminy, a także wsparcie od Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego, do którego nasza jednostka jest włączona. Nie ma problemów z gotowością samochodów i sprzętu do udziału w akcjach pożarniczych, drogowych, neutralizacji zagrożeń miejscowych czy akcjach przeciwpowodziowych.  W rankingu stałej gotowości bojowej  OSP w Karczewie  zajęła wśród ochotników II miejsce na Mazowszu. Marzeniem prezesa jest zakup ciężkiego samochodu pożarniczego. Jednak brak wkładu własnego, w wysokości około 300 000zł, odkłada te marzenia na lepsze czasy.

Tablice pamięci
„Oczkiem w głowie” prezesa Rzeszotka jest orkiestra strażacka, której był członkiem i grał w niej przez 36 lat na kornecie. Orkiestra, prowadzona obecnie przez Zbigniewa Chodaka, jest znana z dziesiątków koncertów, udziału w uroczystościach państwowych i kościelnych, a także wojewódzkich i krajowych przeglądów. Ostatni okres jej działalności zapisał się koncertami z udziałem artystów scen operowych. Obecnie zespół przygotowuje się do dwudniowego przeglądu orkiestr strażackich w Puławach, na który został zaproszony.

Po tym jesiennym przeglądzie będzie okazja napisać więcej o zespole  i porozmawiać z kapelmistrzem. Z inicjatywy prezesa Ryszarda Rzeszotka i honorowego prezesa karczewskiej straży, Mirosława Pszonki, na frontowej ścianie budynku umieszczono dwie tablice pamiątkowe. Na jednej zapisano imiona i nazwiska oraz czas sprawowania funkcji prezesów i kapelmistrzów, a na drugiej – komendantów,  naczelników/gospodarzy. Jest to dowód pamięci i szacunku dla poprzedników.

Prezes, Ryszard Rzeszotek, na początku tego roku  za pracę społeczną w OSP odznaczony został Brązowym Krzyżem Zasługi nadanym przez Prezydenta RP. O  odznaczenie wystąpił prezes Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Dla porządku warto przypomnieć, że Ochotniczą Straż w Otwocku Wielkim założono w 1920 roku, a w Ostrówcu w 1921. Obie za kilka lat dobiegną setki. 

Serce tych ziem

Share

Od ukazania się publikacji „Na Łurzycu”, dużego opracowania popularnonaukowego autorstwa dra Łukasza Maurycego Stanaszka o zapomnianym regionie etnograficznym nad Wisłą, upłynęło zaledwie kilkanaście miesięcy. Promocja książki odbyła się na zamku w Czersku podczas obchodów „Europejskich Dni Dziedzictwa Kulturowego – Tajemnice Codzienności”.

luzycW imprezie uczestniczyłowiele osób, w tym rodzina i znajomi autora z TPK i Linii Otwockiej. Nie zabrakło grupy naukowców, którzy zagadnieniami etnograficznymi zajmują się na co dzień.  Wyrażali się oni zarówno o książce, jak i jej autorze w samych superlatywach.

Po tej promocji posypały się zaproszenia na spotkania – nie tylko z naszego powiatu - na których autor interesująco opowiadał o zapomnianym regionie etnograficznym i o pracy nad książką. Na spotkaniu w Karczewie wykład nagrodzono brawami, a kolejka czekających na dedykację pokazała, że książka sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Podobnie było na wielu innych spotkaniach. Sukcesem książki jest również fakt, że trafiła ona do osób, których przodkowie żyli i pracowali w tym zapomnianym regionie, rozciągającym się po obu stronach Wisły. Na lewym brzegu od dawnego ujścia Pilicy do ujścia Wilanówki, zaś z drugiej strony – od okolic ujścia starej Wilgi po Las i Saską Kępę.

Książka wywołała u odbiorców chęć poznania z bliska życia mieszkańców regionu - jakie mieli obyczaje, jak się bawili, ubierali i z czego żyli flisacy zwani orylami, a także gdzie znajdowało się serce regionu.

W maju tego roku w czasie imprezy „I Flis Festiwal” zorganizowanej w Gassach, odbyło się spotkanie delegacji Konstancina-Jeziorny i Karczewa, którym  przewodniczyli burmistrzowie. Zorganizowano je na środku Wisły na dawnym szlaku promu Gassy – Przewóz). Spotkanie miało symboliczny charakter, wyjątkową oprawę i przebiegało w radosnej atmosferze. Burmistrzowie wyrazili przekonanie, że jest to początek współpracy i wspólnego działania m.in. na rzecz organizacji przeprawy Gassy–Przewóz.

Miesiąc później delegacja TPK z prezesem Maciejem Trzaskowskim uczestniczyła w dużej uroczystości poświęconej ośmiu wiekom Cieciszewa, jednej z najstarszych miejscowości nadwiślańskiej części Mazowsza, leżącej w gminie Konstancin-Jeziorna. Miejscowość ta na przestrzeni wieków miała bliskie związki z leżącym po prawej stronie Wisły Karczewem. Szeroko o tych związkach pisze na blogu Konstancina-Jeziorny Paweł Komosa, autor ciekawego opracowania „Osiem wieków Cieciszewa”. Ta bardzo ciekawa pozycja została wydana z okazji jubileuszu 650-lecia lokacji wsi Wola Cieciszewska. Dziś wieś nazywa się Cieciszew i jest najstarszą miejscowością nadwiślańską lewej strony Mazowsza. W przeszłości miejscowość łączyły silne związki biznesowe, towarzyskie, a także rodzinne z leżącym na prawym brzegu Wisły Karczewem. O związkach rodzinnych najlepiej świadczą nazwiska występujące po obu stronach Wisły, m.in. Masikowie, Olszewscy, Grzankowie czy Ćwiekowie.

Wówczas rzeka nie była żadną przeszkodą ani granicą. „W ubiegłych wiekach Falenica należała do Bielawy, Świder do Obór, a Karczew był sercem tych ziem” – czytamy w blogu. Karczew był również punktem odniesienia dla miejscowości leżących po obu stronach Wisły. W Zerzeniu drogę prowadzącą przez osadę nazywano karczewską, a Gliniankę określano jako miasto na trasie z Mińska do Karczewa. Droga przez Obory znana była jako droga do Karczewa. Miasto przez stulecia było bardzo ważnym ośrodkiem tej części Łurzyca. Karczew stanowił najważniejszy punkt handlowy ze względu na duże poniedziałkowe jarmarki i piątkowe targi. Dla rolników z Cieciszewa i okolicznych miejscowości targi w Skolimowie nie były atrakcyjne z przyczyn ekonomicznych. Z historycznych zapisów można dowiedzieć się, że po przemarszu wojsk rosyjskich w roku 1794 kościół parafii słomczyńsko-cieciszewskiej w Słomczynie przestał funkcjonować. Jego funkcję przejął kościół w Karczewie. Jeszcze przed wojną, zimową porą, łatwiej było z Gassów, Czernideł, Łęgu, Opaczy i Cieszycy chodzić przez zamarzniętą Wisłę na nabożeństwa do Karczewa. Droga do Słomczyna z powodu zasp śnieżnych była bardzo mało uczęszczana i najczęściej nieprzejezdna. Po przejściu przez zamarzniętą Wisłę droga przez wieś Przewoź prowadziła przejezdnym szlakiem do kościoła św. Wita w Karczewie. Latem dzięki przeprawie promowej, między parafiami chodziły procesje na odpusty. Jedną z atrakcji odpustowych w Karczewie były kramy umożliwiające zakup wielu niezbędnych rzeczy.

Warto przypomnieć również o tym, że podczas budowy wałów w dobrach wilanowskich Karczew stał się głównym miejscem zaopatrzenia w faszynę, którą spławiano galarami w kierunku wsi Siekierki. Wspomnę jeszcze o latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, które pamiętam, ponieważ mieszkałem w Karczewie przy ulicy Warszawskiej. Wieczorem w każdy poniedziałek i czwartek wozy konne załadowane świeżymi warzywami przejeżdżały przez Karczew ulicą Warszawską, kierując się do Otwocka. W Karczewie mieszkańcy i sklepikarze mieli okazję kupować towary jako pierwsi, prosto z wozu. Późnym wieczorem transport docierał do celu, aby we wtorki i piątki zaopatrzyć sanatoria, restauracje, sklepikarzy i gospodarstwa domowe w warzywa. Ludzie mieszkający z drugiej strony Wisły w Gassach, Cieszycy, Opaczu, Cieciszewie czy Habdzinie codziennie kontaktowali się z mieszkańcami Karczewa i okolicznych miejscowości.   

Likwidacja połączenia promowego Gassy–Karczew pod koniec lat pięćdziesiątych zakończyła  wielowiekowe, owocne i pożyteczne dla obu stron współdziałanie.  Być może ktoś, czytając ostatnie zdanie, stwierdzi, że nie jest ono zbyt precyzyjne. Jak by nie było, w latach siedemdziesiątych oba brzegi Wisły połączył rurociąg gazowy przechodzący pod dnem rzeki nieopodal trasy starej przeprawy Przewóz – Gassy!    
   
 Korzystałem:
  z książki „Osiem wieków Cieciszewa”
autorstwa Pawła Komosy,
 a także z jego wpisu na blogu  
/konstancinjeziorna/W –sercu- Urzecza/

Poszukiwania nad jeziorem

Share

Policja i strażacy szukali 73-letniego mężczyzny, który zaginął w okolicach jeziora Rokola w Otwocku Wielkim. Mężczyzna na szczęście sam wrócił do domu

73-letni mężczyzna wyszedł wieczorem w niedzielę, 4 sierpnia nad jezioro. Spotkał kilku kolegów, którzy łowili ryby. Do domu jednak nie wrócił. Następnego dnia, w poniedziałek, zaniepokojona rodzina rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. Niestety, nie przyniosły one rezultatu, więc rodzina postanowiła powiadomić policję. Stróże prawa rozpoczęli poszukiwania, do których dołączyli również strażacy dysponujący łodzią motorową. Akcja zakrojona na szeroką skalę odbiła się echem po okolicy. Ta historia zakończyła się na szczęście pomyślnie. Okazało się, że 73-latek spotkał kilku znajomych i... stracił poczucie czasu. Niebawem cały i zdrowy wrócił do domu.  

Karuzela z trenerami

Share

Jarosław Piotr Stankiewicz ma szansę przejść do historii Mazura Karczew. Pełni funkcję prezesa od niespełna miesiąca, a zdążył już zatrudnić dwóch szkoleniowców pierwszego zespołu.

sport

Po przejściu trenera Sergiusza Wiechowskiego do Wołomina na szkoleniowca wybrano dotychczas pracującego w Karczewie z młodzieżą Michała Słupskiego. Niestety, jego przygoda z pierwszym zespołem Mazura trwała tylko nieco ponad dwa tygodnie. – Michał Słupski odszedł z przyczyn osobistych, nie wynikało to z wyników czy czegoś innego. Przeprosił, powiedział, że z powodów osobistych nie może pełnić tej funkcji. Szkoda, że stało się to dwa tygodnie przed ligą – mówi prezes, Piotr Stankiewicz.

Po rezygnacji Słupskiego (wróci do pracy z młodzieżą – przyp. red.) rozpoczęły się poszukiwania nowego trenera, jednak przygotowania do sezonu trwały. W rolę „interrexa” wcielił się asystent Michała Słupskiego, Jakub Olszewski, pod którego wodzą Mazur rozegrał sparing z rezerwami Korony Kielce, który wygrał 3:1. Od 29 lipca treningi prowadzi nowy szkoleniowiec – został nim Arkadiusz Grzyb.

– Myślę, że udało nam się zatrudnić dobrego trenera. Zasięgnęliśmy informacji, usłyszeliśmy opinie, że to młody, zdolny trener. Kiedyś prowadził Radomiaka, teraz przeprowadził się do Warszawy – mówi dalej Stankiewicz. - Były jeszcze dwie kandydatury, ale zarząd zdecydował się na Arkadiusza Grzyba. Arkadiusz Grzyb ma 34 lata. Przez większość piłkarskiej kariery związany był z Radomiakiem, w którym przez wiele lat grał, a także był jego szkoleniowcem. W ostatnim sezonie pracował w Zwoleniance Zwoleń, grającej w lidze okręgowej.

– Mam mało czasu na przygotowanie zespołu. Nie da się ukryć, że to mało komfortowa sytuacja, ale trzeba sobie radzić w takich warunkach, jakie są – mówi Arkadiusz Grzyb.
– Jeszcze w swojej karierze nie miałem takiej sytuacji. To dla mnie nowe, i nie da się ukryć, trudne doświadczenie. Zostały nam dwa tygodnie do ligi. Muszę poznać drużynę, popracować z nią i narzucić swoją koncepcję. Musimy jednak patrzeć do przodu.

O ile poprzedni trener, Michał Słupski, z racji pracy w Mazurze kojarzył większość zawodników, o tyle Arkadiusz Grzyb ma znacznie trudniejsze zadanie – musi ich dopiero poznać. – Przed przyjściem tutaj kojarzyłem przede wszystkim Dominika Puska. Grał w Mazowszu Grójec, jak byłem trenerem Radomiaka bronił w Mazurze. Pozostali chłopcy to nowe twarze. Wielu z nich jest młodych, dopiero wchodzą do piłki seniorskiej. Brakuje im doświadczenia, ale liczę na ich ambicję, zaangażowanie i chęć pokazania się – zapowiada trener Grzyb. – Nie wiem, czy jeszcze ktoś do nas dojdzie. Oprę się raczej na zawodnikach, którzy grali w środowym sparingu.   

Partnerstwo się opłaca

Share

Wakacyjne prace termomodernizacyjne na terenie Gminy Karczew prowadzone są z rozmachem. Na liście obiektów, które zostaną wyremontowane, znalazły się szkoły w Nadbrzeżu, Glinkach, Sobiekursku i w Karczewie oraz ośrodek zdrowia w Sobiekursku. Stało się to możliwe dzięki prowadzeniu inwestycji w ramach PPP – Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.

ZOZ Sobiekursk poW wielu wypadkach, planując inwestycję, samorządy starają się o środki unijne, pochodzące z najróżniejszych funduszy. Co jednak zrobić, gdy nie uda się w ten sposób pozyskać pieniędzy? Dobrym rozwiązaniem są środki prywatnych inwestorów i nawiązywanie współpracy w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP).

Tak też działa Gmina Karczew, która jako pierwsza na Mazowszu podpisała umowę w trybie partnerstwa publiczno-prywatnego. Przedstawiciele Karczewa uczestniczyli w szkoleniach z PPP i zobaczyli w nich szansę na rozwój swojej infrastruktury. Obecnie realizowanych jest równocześnie kilka kosztownych inwestycji termomodernizacyjnych, w sumie prace obejmą 10 budynków użyteczności publicznej. Partnerem prywatnym jest tu firma Siemens Sp. z o.o. z Warszawy, a wartość całej umowy to niemal 10,5 mln zł. Prace trwają cały 2013 rok i mają być zakończone do 31 grudnia.

Przed miesiącem pisaliśmy o stopniu zaawansowania remontu w Szkole Podstawowej w Glinkach, gdzie wykonano ocieplenie ścian metodą „lekką-mokrą”, docieplenie stropodachu wraz z przemurowaniem kominów, wymieniono obróbkę blacharską rynien, rur spustowych i pokrycia dachu, a także całej stolarki okiennej i drzwiowej oraz instalacji odgromowej. Podobne prace przeprowadzono również w Szkole Podstawowej w Nadbrzeżu, z tym, że, zamiast wymiany stolarki wykonano tam wiatrołap i zadaszenie wejścia do budynku oraz przebudowano system odbioru wód opadowych, których ujście oddalono od ścian budynku.

Dużo się dzieje także w Sobiekursku. Tu wszystkie wymienione wyżej działania związane z termomodernizacją wykonano w ośrodku zdrowia oraz w zespole szkolno-przedszkolnym. W tym ostatnim trwa także przebudowa wiatrołapu wejścia głównego i budowa systemu odprowadzania wód od budynku. Dodatkowo prowadzone są prace instalacyjne w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Otwocku Wielkim, Publicznym Gimnazjum w Karczewie oraz Szkole Podstawowej nr 2 w Karczewie.

We wszystkich tych placówkach pojawi się energooszczędne oświetlenie oraz przebudowane zostaną sale lekcyjne i pomieszczenia administracyjne. Na czym będzie polegało wynagrodzenie prywatnego partnera przedsięwzięcia? – Siemens stosuje swoją technologię, dostarcza swoje urządzenia, które w ten sposób sprzedaje. Wykonuje również duży zakres robót budowlanych, oczywiście przez podwykonawców. Przez 14 lat, a więc w okresie zarządzania tymi obiektami, strona publiczna zobowiązana jest również uiszczać tzw. opłatę za dostępność. Opłata ta będzie przekazywana partnerowi prywatnemu zgodnie ze złożoną przez niego ofertą, w wysokości około 780 000 zł za cały okres
14 lat – wyjaśnia Bartłomiej Tkaczyk, zastępca burmistrza Karczewa.

 

BARTOSZ KORBUS
- dyrektor departamentu strategii i rozwoju w Instytucie Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, koordynator projektu systemowego Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Partnerstwo publiczno-prywatne” ze strony partnera projektu, jakim jest IPPP. Otwocczanin, były pełnomocnik ds. funduszy UE w Urzędzie Miasta Otwocka

– Partnerstwo Publiczno-Prywatne jest rodzajem zamówienia publicznego, w którym podstawową różnicą jest forma płatności i większe zaangażowanie wykonawcy w eksploatację infrastruktury, jaką tworzy i po części finansuje. Przy tradycyjnych zamówieniach na roboty budowlane, takie jak budowa parkingu czy wykonanie jakiegoś odcinka drogi, samorząd ogłasza przetarg, wyłania wykonawcę, a od razu po zakończeniu prac płaci ustalone wynagrodzenie, w stu procentach w formie pieniężnej.

Gdy decydujemy się na PPP, wykonawca prac godzi się na pokrycie części kosztów inwestycji, ale w zamian otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Jego forma może być różna. Pozostańmy przy wymienionych przykładach. Gdy wybudowany zostaje parking, wykonawca, a więc ten prywatny partner samorządu, może potem pobierać opłaty od kierowców. Zwrot zainwestowanych środków otrzymuje zatem nie z budżetu miasta czy powiatu, lecz dzięki wpływom z rynku.

Z kolei w przypadku dróg, gdy nie ma możliwości pobierania opłaty, partner prywatny podejmuje się przez wiele lat utrzymywać drogę, za co otrzymuje z budżetu samorządu tzw. opłatę za dostępność. Istotną różnicą w stosunku do tradycyjnych zamówień publicznych jest to, że wynagrodzenie w PPP płatne jest jedynie wtedy, gdy infrastruktura stworzona w ramach współpracy i zarządzana przez partnera funkcjonuje w sposób prawidłowy. To trochę tak jak połączenie leasingu i przedłużonej gwarancji – podmiot publiczny (zamawiający) płaci proporcjonalnie na raty łącznie za roboty budowlane, konserwacje i efekt użytkowy, spłacając jednocześnie „kredyt” zaciągnięty u partnera prywatnego. Płatność należy się jednak, gdy strona prywatna wywiązuje się ze swych obowiązków, jeśli coś jest nie tak, np. wymagane są naprawy stworzonej infrastruktury albo nie spełnia ona swoich funkcji użytkowych, wynagrodzenie jest pomniejszane do czasu usunięcia nieprawidłowości albo naliczane są kary.

W przypadku inwestycji termomodernizacyjnych, jak ta zrealizowana w Karczewie, partner prywatny angażuje się w przedsięwzięcia, aby sprzedać własne usługi i zarobić na pracach instalacyjnych czy budowlanych. Sekret korzyści, jakie odnoszą obie strony, tkwi w tym, że opłata za dostępność (w zamian za osiągnięte oszczędności, do których prowadzą dokonane przez partnera prace), jeśli nie w całości, to w dużej mierze pochodzi ze zmniejszenia rachunków za energię po dokonanej inwestycji termomodernizacyjnej. Można więc powiedzieć, ze inwestycja „sama się spłaca”.

Zaletą PPP jest m.in. to, że można realizować większą ilość inwestycji w tym samym czasie. PPP, przy spełnieniu pewnych warunków, może być też korzystniejsze niż tradycyjny kredyt inwestycyjny. Zapraszam do zapoznania się z informacjami na ten temat na stronach internetowych www.ippp.pl oraz stronie projektu systemowego PARP „Partnerstwo publiczno-prywatne” – www.ppp.parp.gov.pl.

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu listopad 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 44 1 2
week 45 3 4 5 6 7 8 9
week 46 10 11 12 13 14 15 16
week 47 17 18 19 20 21 22 23
week 48 24 25 26 27 28 29 30

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Mostly Cloudy

5°C

Otwock

Mostly Cloudy

Humidity: 87%

Wind: 4.83 km/h

  • 1 Nov 2014

    Cloudy 8°C 4°C

  • 2 Nov 2014

    Partly Cloudy 12°C 4°C

Realizacja: blueform