Gadanie mają we krwi

Share

Przez ponad 1,5 godziny radni wiązowscy zajmowali się poprawianiem regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy i czynili to podczas obrad XXXV sesji. Zniesmaczona część obserwatorów w tym czasie opuściła salę obrad

Podczas obrad XXXV sesji Rady Gminy w Wiązownie, która odbyła się w środę, 23 stycznia, chwilami było rzeczowo, w porywach śmiesznie, a najczęściej nudno. Nim ta sesja zdążyła się na dobre rozpocząć, przewodnicząca musiała ogłosić przerwę. Powodem tego był kwestia wypowiedziana na poprzedniej sesji przez panią wójt, dotycząca działek byłej SKR przy ul. Kościelnej. To stwierdzenie, jako zbyt daleko idące, wójt chciała wykreślić z protokołu. Mimo wyjaśnień pani mecenas, na to zdecydowanie nie zgodziła się radna Falińska, twierdząc, że wykreślenie wypowiedzi zafałszuje protokół. Ostatecznie po przerwie, podczas której przewodnicząca rady wraz z wójt odsłuchały fragment nagrania z poprzedniej sesji, stwierdzenie wykreślono, ponieważ to sformułowanie, które było w protokole, na sesji nie padło. Protokół został w końcu przyjęty. Radni zajęli się wreszcie projektami uchwał, a minęło już 45 minut od rozpoczęcia obrad.

Pierwszych kilka projektów, takich jak zmiany w dopiero co uchwalonym budżecie na rok 2013, czy wydłużenia terminów spłaty długoterminowych kredytów, „przeleciało” praktycznie bezdyskusyjnie i nic nie zapowiadało wydłużenia tej sesji do późnych godzin wieczornych. Stanęło na projekcie dotyczącym ustanowienia służebności gruntowej na rzecz 3 działek byłego SKR. Zamieszanie przy tym projekcie spowodowało, że został on przesunięty na koniec, oczywiście po 10 - minutowej przerwie, która trwała 20 minut.

Przyszedł czas na uchwały tzw. „śmieciowe”, a pierwsza z nich dotyczyła podjęcia regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. No i klops. Utknęli w tym regulaminie na 100 minut(!). Paragraf po paragrafie, radni zaczęli szczegółowo poprawiać 18-stronicowy regulamin.  Jak poinformowała przewodnicząca, ten regulamin wszyscy otrzymali dzień przed sesją. Jednak, jak nietrudno się domyśleć, radni pracowali nad nim również w poszczególnych komisjach i na wspólnym spotkaniu. Zaczęto dyskutować, czy m.in. plakat reklamowy to jest śmieć, czy nie. Czy umieszczanie takich plakatów wymaga zezwolenia od właściciela terenu, czy nie. Radni rozmawiali między sobą, wprowadzając ogólny harmider. W końcu zarządzono kolejną przerwę, po której udało się wreszcie ten regulamin uchwalić, chociaż niektórzy  sołtysi podeszli do niego sceptycznie. – Ten regulamin to zwykła arogancja władzy wobec mieszkańców gminy. Uważam, że powinien on być przedyskutowany na komisjach z udziałem sołtysów. Czy my jesteśmy tylko po to, by roznosić nakazy? – irytował się sołtys Bolesławowa Waldemar Moniak. Chyba podobne zdanie na ten temat mieli też inni obserwatorzy tych obrad, którzy zniesmaczeni tym  co się dzieje, opuszczali salę w połowie debaty. Najważniejsza informacja z tej sesji dla mieszkańców to śmieciowe stawki, jakie będą płacić od lipca. Zaproponowany projekt zakładał 9 zł za segregowane i 22 bez segregacji. Przy kilku wnioskach i kolejnej dyskusji, a jakże, zatwierdzono stawki 7 i 22 zł od osoby w gospodarstwie.

Cóż, swego czasu Andrzej Kamiński, po obserwacji jednej z debat w Wiązownie, ironizował na łamach „Linii” z rozgadanych radnych, ale jak tu nie ironizować, obserwując to, co działo się na pierwszej w tym roku sesji tamtejszej Rady Gminy. A może po prostu radni lubią tak sobie podyskutować. Nieważne konstruktywnie, czy nie. Ważne, żeby pogadać…   

Mądry przedszkolak nie śmieci

Share

Gmina Wiązowna poważnie podchodzi do problemu związanego z segregacją odpadów. Ważna w tym procesie jest edukacja, a najlepiej dotrzeć do młodych umysłów przedszkolaków. Tym bardziej, jeśli się to poda w formie zabawy i konkursów.

duppaTaki konkurs ekologiczny, zorganizowany został przez Urząd Gminy Wiązowna wspólnie z gminną oświatą oraz przy wsparciu finansowym Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska pod nazwą „Mądry przedszkolak nie śmieci – kolorowa segregacja”. Na początku roku odbył się w trzech gminnych przedszkolach: w Wiązownie, Zakręcie i Pęclinie. Konkurs ten miał na celu wypracowanie świadomości ekologicznej u najmłodszych i przybliżenie im problemów związanych z segregacją śmieci.

Zanim odbyły się finałowe konkursy z udziałem władz gminy, pracownika wydziału ochrony środowiska i firmy „Lekaro”, dzieci w każdej z placówek miały za zadanie wykonanie 5 koszy na odpady segregowane, według standardowych kolorów określonych w Regulaminie Utrzymania Czystości i Porządku na Terenie Gminy Wiązowna, czyli niebieski z przeznaczeniem na makulaturę, żółty na tworzywa sztuczne, szary na odpady z metalu, biały na szkło bezbarwne i fioletowy na odpady z opakowań wielomateriałowych, takich jak np. kartony po mleku.

– W naszym przedszkolu od wielu lat uczymy dzieci segregować odpady i pomagają nam w tym rodzice. Dzięki temu, że zbieramy m.in. makulaturę, zakrętki, zużyte baterie, a nawet i złom, pozyskujemy dodatkowe środki, dzięki którym kupujemy pomoce dydaktyczne dla naszych milusińskich i kolejne elementy wyposażenia placu zabaw. Część zdobytych w ten sposób pieniążków przeznaczamy na dofinansowanie wycieczek dla dzieci . To wszystko jest dla ich dobra – mówi z uśmiechem Ewa Kołodziejczyk, dyrektor Przedszkola „Pod Stumilowym Lasem” w Pęclinie, do którego udaliśmy się w czwartek, 10 stycznia, na finał konkursu ekologicznego. Tydzień wcześniej takie finały odbyły się w Wiązownie i w Zakręcie. Z pierwszego zadania dzieci wywiązały się znakomicie, pod opieką nauczycielek H. Szymańskiej i E. Budny wykonały wesołe kosze, bo w pęclińskim przedszkolu hasło konkursu brzmiało ,,Wesołe kosze uczą nas segregacji śmieci”.

Do Pęclina przybył również Leszek Zagórski z firmy „Lekaro”, który w bardzo obrazowy i przystępny sposób wytłumaczył najmłodszym, jak segregować śmieci i co dalej się z nimi dzieje. Szczególnie chłopcy nie mogli oderwać wzroku od modelu prawdziwej śmieciarki, na którym pan Leszek zaprezentował zasadę jej działania. Na zakończenie odbył się konkurs, w którym po dwoje przedstawicieli każdej grupy miało za zadanie prawidłowo rozpoznać materiał, z jakiego wykonany był odpad i wrzucić go do prawidłowego kosza. Wszyscy, jak to w „Stumilowym Lesie“, zasłużyli na małe co nieco. Natomiast każde z przedszkoli w nagrodę za udział w konkursie otrzyma tablicę multimedialną.

I o to chodzi. Właśnie przez takie działania, jak konkursy i zabawa, w młodych ludziach wypracowuje się nawyki prawidłowych zachowań, a jak wiemy, władze gminy Wiązowna mocno inwestują w młodość, bo podczas gdy gdzie indziej zamykane są kolejne placówki oświatowe, w gminie Wiązowna już niebawem powstanie nowa szkoła podstawowa, ale o tym więcej napiszemy już wkrótce.  

Skargi na wodociągi bezzasadne!

Share

Ponaddwumiesięczna kontrola, jaką komisja rewizyjna przeprowadziła w Zakładzie Wodociągów i Kanalizacji w Wiązownie, nie wykazała nieprawidłowości w jego działaniu. Zdaniem komisji wszystkie skargi na ZWiK były bezzasadne.

samochod asenizacyjny zwikSkargi na ZWiK, które napływały do biura Rady Gminy w Wiązownie, dotyczyły głównie trzech tematów: zasadności nabycia nowego samochodu asenizacyjnego, który jest użytkowany od początku 2010 roku, nabycia oprogramowania komputerowego, a także kolejności przyłączania nowych użytkowników do kanalizacji gminnej. Ostatecznie, decyzją rady, zajęła się tym komisja rewizyjna. Do prac kontrolnych radni z komisji przystąpili dopiero we wrześniu 2012, ponieważ wcześniej w ZWiK-u trwała kontrola wewnętrzna.

Przez 2 miesiące radni zajmowali się zasadnością poczynionych inwestycji. W kwestii tzw. szambiarki i oprogramowania okazało się, iż zakład wziął je jedynie w leasing. Składając raport pokontrolny, przewodniczący komisji uzasadniał: – Biorąc pod uwagę rachunek ekonomiczny, samochód broni się sam, jeśli wliczymy w to koszty awarii, jakie mieliśmy wcześniej w naszej sieci – mówił Andrzej Cholewa. Przy okazji szambiarki radny poruszył także kwestię punktu zlewnego, który w przeszłości był już nawet ujmowany w budżecie, ale jakoś nie doczekał się budowy. - Z ustawy tzw. śmieciowej wynika, że gmina ma obowiązek posiadania takiego punktu. Koszt jego budowy zwróciłby się po roku.

Obecnie, gmina Wiązowna, mimo że posiada własną oczyszczalnię ścieków, punktu zlewnego nie ma, dlatego radny poddał pod rozwagę pani wójt budowę jak najszybciej takiego punktu. Byłoby to uzasadnione również ekonomicznie, bo zmniejszyłoby koszty eksploatacji przez ZWiK samochodu asenizacyjnego, który obecnie na zrzut ścieków jeździ do oczyszczalni w Otwocku lub w Dębem Wielkim.

Podobnie jak z samochodem, sprawa ma się z oprogramowaniem komputerowym, które zostało wyleasingowane. Ta inwestycja, zdaniem komisji, również jest jak najbardziej uzasadniona, ponieważ wcześniej cała księgowość zakładu prowadzona była jak za króla Ćwieczka, w grubej księdze, ręcznie podliczanej. Obecnie, przy stale wzrastającej liczbie użytkowników kanalizacji, tak archaiczna forma, jak ręczne wypełnianie ksiąg nie dość, że była uciążliwa, to wręcz uniemożliwiała prawidłowe funkcjonowanie ZWiK-u.

Komisja rewizyjna we wnioskach pokontrolnych zawarła jedynie dwa punkty, dotyczące racjonalnego wykorzystania samo- chodu asenizacyjnego oraz realizacji inwestycji kanalizacyjnych tylko tam, gdzie są deklaracje mieszkańców, że chcą się do tej kanalizacji przyłączyć.    

Od red. Czytając ten tekst, zastanawiałem się, czy to istotnie chodzi o Wiązownę, czy o jakieś Taplary, jak z powieści Redlińskiego „Konopielka”. Żeby komisja rewizyjna musiała badać zasadność zakupu nowoczesnej szambiarki i programu do rozliczeń finansowych? Żeby nowoczesna oczyszczalnia nie miała punktu przyjmowania ścieków z wozów asenizacyjnych, tylko odsyłała je do obcych oczyszczalni, które na tym nieźle zarabiają? Pamiętam te protesty, że będzie śmierdziało. W Otwocku jakoś nie śmierdzi. Przecież teraz są inne technologie, hermetyczne wlewy, odsysanie odoru itp. A już wniosek, żeby budować kanalizację tylko tam, gdzie ludzie deklarują podłączenie się do sieci, to już mnie powalił zupełnie. Gdyby na takich deklaracjach bazować, to w Polsce nigdzie nie byłoby sieci wodno-sanitarnych, tylko kible pod chmurką, żurawie zamiast pomp, albo studnie z kubłem na łańcuchu. Nie byłoby słynnych wychodków, zwanych  sławojkami, gdyby przedwojenny premier Sławoj Składkowski siłą nie nakazał je budować. Gmina powinna planowo budować sieci, a tym, którzy się nie przyłączą, wlepiać opłaty adiacenckie i kwita. Ale w demokracji władza jest słaba, boi się, że takie decyzje spotkają się z dezaprobatą i w wyborach będzie klapa. Dlatego jest jak jest.     

Zbigniew D. Skoczek

Śmieciowe kontrowersje

Share

Ponad 100 mieszkańców sołectwa Zakręt złożyło petycję do władz gminy, dotyczącą gospodarki odpadami komunalnymi. Wejdzie ona w życie już za pół roku. Mieszkańcy nie zgadzają się na zaproponowane stawki.

smieciChociaż władze gminy Wiązowna nie podjęły jeszcze stosownych uchwał, dotyczących gospodarki odpadami komunalnymi, wśród wielu mieszkańców już narastają wokół tego problemu kontrowersje. Jak nietrudno się domyśleć, chodzi głównie o sposób naliczania opłat i ich wysokość. Mimo że na ostatniej, ubiegłorocznej sesji radni zdjęli z porządku obrad wszystkie tzw. uchwały śmieciowe, żeby móc jeszcze przez miesiąc nad nimi spokojnie popracować, mieszkańcy Zakrętu podnieśli głos w tej sprawie, nie zgadzając się na wiele, proponowanych przez samorząd, warunków. Najwięcej obiekcji mieszkańcy Zakrętu mieli w kwestii proponowanych stawek (14 i 30 zł brutto na głowę przy zbiórce selektywnej i bez), a także zniżek. – W ościennych gminach stawki podatku śmieciowego ustalono na poziomie 7-8 zł, a zatem z całą pewnością ta kwota ma uzasadnienie ekonomiczne. Nie mamy uwag co do opłaty za odpady nieselekcjonowane, a może być ona nawet wyższa, bo jeśli nie chce się segregować, to trzeba za to zapłacić – powiedziała Aleksandra Rutkowska z sołectwa Zakręt. Mieszkańcy uważają ponadto, że gmina Wiązowna, w której działa taki potentat w odbiorze odpadów jak Lekaro, jest w stanie wynegocjować stawki opłat na tym samym poziomie a nawet niższe. Kolejną kwestią, z którą trudno pogodzić się mieszkańcom, jest definicja rodziny wielodzietnej, której przysługiwałaby 20-procentowa zniżka w opłatach. Zdaniem wiązowskich władz, rodzina wielodzietna to taka, w której jest co najmniej czworo dzieci poniżej 18. roku życia. Tymczasem według polskiego prawa rodzina wielodzietna powinna mieć co najmniej troje dzieci. – Nie widzimy powodu, dla którego gmina Wiązowna przyjmowała inną definicję takiej rodziny. Proponujemy ulgę 50-procentową dla takich rodzin dlatego, że projektowany system naliczania podatku śmieciowego uderza przede wszystkim w rodziny wielodzietne i nie przystaje do rzeczywistości. To znaczy, że ilość osób „komunalnych” nie jest wprost proporcjonalna do liczby osób zamieszkujących w danej nieruchomości – powiedziała mieszkanka Zakrętu.

Petycja z ponad setką podpisów została złożona na ręce przewodniczącej rady gminy, a zgodnie z zapowiedzią Aleksandry Rutkowskiej, tych podpisów będzie znacznie więcej. Do styczniowej debaty pozostało niewiele czasu. Zatem radni muszą intensywnie popracować nad zdjętymi projektami tak, żeby zadowolić jak największą liczbę mieszkańców, bo nie ulega wątpliwości, że zawsze ktoś będzie czuł się pokrzywdzony, ponieważ chyba żadna z gmin nie jest w stanie wypracować w tej kwestii złotego środka. W każdym biznesie ktoś musi stracić, żeby zyskać mógł ktoś. Tak będzie też z tzw. podatkiem śmieciowym. Jedni na tym zyskają, inni stracą(wśród nich znajdzie się również piszący ten tekst) i z tym, niestety, będziemy musieli się pogodzić bez względu na to, czy chcemy tego, czy nie.  

Zapomniana droga, opuszczeni mieszkańcy

Share

Droga powiatowa nr 2701W, która biegnie przez trzy sołectwa w północnej części gminy Wiązowna, powinna je łączyć z tzw. resztą świata. Tymczasem od lat tylko sporadycznie i doraźnie remontowana sprawia, że mieszkańcy czują się, jakby byli odsunięci na boczny tor.

iza1Mieszkańcy Izabeli i Michałówka w gminie Wiązowna czują się jak dzieci gorszego boga. Inwestycje gminne w tych miejscowościach, jeśli są, to bardzo znikome, a łącząca je ze światem droga powiatowa nr 2701W od lat jest w tragicznym stanie. – Może wreszcie ktoś usłyszy nasz głos. Niech ludzie zobaczą, że nie tylko Otwock ma problemy bytowe. Starostwo posiada też inne drogi powiatowe, na które pobiera dotacje i powinno o nie dbać. Oddać nie chcą, naprawiać też nie, a przecież my również tu jakoś po ludzku chcemy żyć – żali się mieszkaniec Izabeli.

W połowie grudnia mieszkańcy zwołali w tej sprawie sołeckie zebranie w wiejskiej świetlicy w Izabeli. Ocenę stanu drogi wolę przemilczeć, bo byłby to temat na kolejny krytyczny materiał prasowy. Świetlica dosłownie pękała w szwach, nawet sami organizatorzy byli zaskoczeni frekwencją. Jednak po raz kolejny mieszkańcy zostali zignorowani przez władze. Jak mnie poinformowano, na spotkanie między innymi zaproszono wójta gminy i zastępcę dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych. Nie pojawił się nikt, poza członkiem zarządu powiatu, Januszem Budnym, który zajmuje się ochroną środowiska, kulturą i sportem i na temat drogi powiatowej, biegnącej przez Izabelę, Michałówek i Boryszew nie miał zbyt wiele do powiedzenia, a to co przekazał mieszkańcom, nie było budujące. – Muszę powiedzieć, że drogi powiatowe w naszym powiecie są słabe, ale w naszej gminie są w najgorszym stanie. Z przykrością to stwierdzam. Na 305 km dróg powiatowych tylko jakieś 180 km nadaje się do użytku. Reszta kwalifikuje się do naprawy, bądź do całkowitej odbudowy – powiedział radny powiatowy.

iza2Z informacji jakie podał, wynika, że w gminie Wiązowna jest ponad 57 km dróg powiatowych (najwięcej z wszystkich gmin) i w większości są to drogi gruntowe. Taką jest również droga nr 2701W i jest to swego rodzaju ewenement, bo przecież drogi powiatowe powinny spełniać określony standard.

- Kiedy były pieniądze, kiedy te drogi można było jeszcze budować, to budowano je gdzie indziej. I teraz, gdy powinna przyjść kolej na to, żeby zacząć coś robić w naszej gminie, to skończyły się pieniądze. Zakończyła się ta perspektywa unijna na lata 2007-2014 i w zasadzie na drogi  to już nie ma pieniędzy. A w następnej perspektywie, co prawda, są tam jeszcze w Brukseli jakieś przepychanki, ale jest mało prawdopodobne, by znalazły się pieniądze na drogi lokalne. Dlatego uważam, że jeśli rząd nie wymyśli jakiegoś systemu naprawczego, oprócz tych schetynówek, to z naszymi drogami będzie krucho – mówił Janusz Budny.

Na koniec mieszkańcy dowiedzieli się gorzkiej prawdy, że w budżecie powiatu na 2013 rok nie ma takiej pozycji inwestycyjnej, jak droga powiatowa w Izabeli i że nie będzie tej drogi przez najbliższe lata. Na pocieszenie radny dodał, że w ogóle w przyszłorocznych inwestycjach znalazły się pieniądze jedynie na bieżące naprawy dróg powiatowych i skrzętnie zszedł z tego tematu, poruszając sprawę krytycznego położenia szpitala powiatowego, a także spółek wodnych w gminie Wiązowna.  

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu styczeń 2015 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 1 1 2 3 4
week 2 5 6 7 8 9 10 11
week 3 12 13 14 15 16 17 18
week 4 19 20 21 22 23 24 25
week 5 26 27 28 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Mostly Cloudy

1°C

Otwock

Mostly Cloudy

Humidity: 81%

Wind: 19.31 km/h

  • 28 Jan 2015

    Snow Showers Late 2°C -2°C

  • 29 Jan 2015

    AM Snow Showers 3°C -2°C

Realizacja: blueform