Omal nie zabiła córki

Share

Weekendowy wypad za miasto zmienił się w dramat. Matka wioząca swoim peugeotem nastoletnią córkę straciła panowanie nad samochodem i uderzyła w drzewo. Auto dachowało, omal nie zabijając 14-latki. Kierująca nim Małgorzata G. wypadła z drogi przez nieuwagę, bo prawdopodobnie pochłonęła ją… rozmowa z dzieckiem. Ciężko ranną nastolatkę zabrał do szpitala śmigłowiec.

fot strazacy - TO 1W niedzielę, 14 września matka z córką wracały do domu z udanej weekendowej wycieczki. Jechały w kierunku Warszawy. Około godz. 16 na trasie krajowej nr 17 na wysokości miejscowości Majdan doszło do wypadku. Prawdopodobnie matka zagadała się z córką. Małgorzata G. straciła panowanie nad samochodem. Auto zjechało na pobocze. Peugeot z dużą siłą uderzył w drzewo, po czym odbił się od pnia i dachował. Po poboczu rozsypały się rzeczy osobiste. Ze zmiażdżonego auta wypadł silnik, dookoła leżały połamane elementy karoserii. Matka i jej córka miały niebywałe szczęście, że przeżyły.

Świadkowie zdarzenia, którzy przejeżdżali drogą, zatrzymali się, aby wezwać ratowników. Pomogli wyjść z samochodu matce nastolatki. Wtedy okazało się, że jej córka jest poważnie ranna. Na miejscu pojawiła się karetka pogotowia, policja i straż pożarna. - Ratownicy wydobyli dziewczynę
z wnętrza wraku – mówi st. asp. Maciej Łodygowski z otwockiej straży pożarnej. Okazało się, że gimnazjalistka odniosła wiele urazów. Do akcji wkroczył śmigłowiec medyczny. - 14-letnia pasażerka miała wielonarządowe obrażenia i została przetransportowana do szpitala w Warszawie. Jej stan jest ciężki – wyjaśnia Justyna Sochacka z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Warszawie. Natomiast jej matka Małgorzata G. również trafiła pod opiekę lekarzy.

Kierowcy jadący trasą lubelską przez kilka godzin musieli zmagać się z utrudnieniami. Policja zabezpieczyła miejsce zdarzenia. Nie wiadomo, co przyczyniło się do tego, że kobieta straciła panowanie nad samochodem. Na pewno była trzeźwa. - Wyjaśniamy okoliczności tego wypadku – mówi nadkomisarz Paweł Gniadek z otwockiej komendy policji.  

Bombowe grzybobranie

Share

Lasy kryją wiele pamiątek z przeszłości i nie zawsze należą one do bezpiecznych znalezisk! Przekonał się o tym jeden z grzybiarzy, który zamiast dorodnego podgrzybka odkrył kilka kilogramów amunicji, m.in. dwukilogramową bombę lotniczą i ponad 500 szt. amunicji

bmW niedzielę, 7 września jeden z mieszkańców miejscowości Duchnów w gminie Wiązowna wybrał się do pobliskich lasów na grzybobranie. Jego koszyk szybko wypełnił się podgrzybkami. W pewnym momencie grzybiarz zauważył między krzewami i mchem coś dziwnego wystającego ze ściółki leśnej. Gdy zaczął sprawdzać, co to jest, jego oczom ukazał się mały arsenał wypełniony amunicją z czasów II wojny światowej. Grzybiarz natychmiast powiadomił policję.

Niebawem w lesie zaroiło się od funkcjonariuszy i saperów. Okazało się, że w czasach II wojny światowej partyzant lub żołnierz ukrył w tym miejscu sporą ilość amunicji. Saperzy wykopali ponad 40 szt. granatów ręcznych, 500 szt. nabojów, dwukilogramową bombę lotniczą, kilka pocisków artyleryjskich. Na tym jednak nie koniec.

Głęboko w ziemi spoczywały dobrze zakonserwowane fragmenty bardzo groźnych pocisków używanych w czasie w II wojny światowej. - Saperzy zabezpieczyli kilka sztuk tzw. pięści pancernych wykorzystywanych do niszczenia czołgów – wyjaśnia nadkomisarz Paweł Gniadek z otwockiej komendy policji. - Część pocisków znajdowało się jeszcze w taśmach amunicyjnych – zdradza nadkomisarz. I dodaje, że okolica, gdzie odkryto znalezisko, została dokładnie sprawdzona przez saperów. Nadkomisarz apeluje o rozwagę w przypadku, kiedy znajdziemy w lesie czy innym miejscu niewybuchy. Nigdy nie wiadomo, czy nagle nie wypalą, dlatego w takiej sytuacji zawsze należy powiadomić policję.  

Makabryczne znalezisko w lesie

Share

Koniec lata to idealna pora na spacer po lesie i zbieranie grzybów. Niektórzy jednak zamiast cieszyć się przyrodą, odkrywają makabryczne znalezisko. Jeden z grzybiarzy znalazł w lesie ludzkie zwłoki.

lasW przedostatni sierpniowy weekend jeden z mieszkańców miejscowości Duchnów w gminie Wiązowna wybrał się do lasu na grzyby. Szukając prawdziwków, natknął się na coś strasznego. Ze ściółki wystawały białe kikuty, na których były resztki odzieży. Gdy podszedł bliżej, zbladł. Jego oczom ukazało się straszliwe znalezisko. Grzybiarz w leśnym mchu zauważył czaszkę, a po chwili zorientował się, że leżą tu zwłoki człowieka i to w znacznym stanie rozkładu. Przerażony grzybiarz uciekł i natychmiast powiadomił policję.

Sprawę koszmarnego znaleziska bada już Prokuratura Rejonowa w Otwocku. Szczątki znalezione w Duchnowie należą do mężczyzny. Zmarły był średniej budowy ciała, wzrost ok. 180 cm. Ubrany był w czarno-szare buty sportowe, ciemne spodnie dresowe, jasną koszulkę, bluzę szaro-granatową zapinaną na suwak.

Śledczym jednak nie udało się ustalić jego tożsamości ani czasu śmierci. - Nie wiadomo, jak długo zwłoki leżały w lesie. Prawdopodobnie kilka tygodni. Sekcja zwłok z pewnością wykaże, jaka była przyczyna zgonu – wyjaśnia Jacek Gałązka szef otwockiej prokuratury. - Zostaną także przeprowadzone badania genetyczne, aby ustalić, kim była nieżyjąca osoba. To pozwoli nam powiadomić jej bliskich – zapewnia prokurator.

Gdyby nie mieszkaniec Duchnowa, który natknął się na straszne znalezisko, być może szczątki mężczyzny nadal leżałyby w mchu i nikt nigdy nie dowiedziałby się, co stało się z mężczyzną.  

Paliwo w cenie

Share

Policja walczy z plagą kradzieży paliwa. W ręce funkcjonariuszy wpadło właśnie dwóch mężczyzn uwikłanych w ten proceder. Jeden z nich to dobrze znany śledczym złodziej benzyny. Wpadł, gdy prawdopodobnie jechał „na akcję”.

tablice z hondy28-letni mieszkaniec Ot-wocka nie lubił zmieniać swoich przestępczych przyzwyczajeń, a jego specjalnością była kradzież paliwa. Działał schematycznie: wykręcał z aut tablice rejestracyjne i montował je w swoim samochodzie. Potem jechał kraść paliwo, licząc, że zmienione numery auta wyprowadzą policję w pole. Wprawdzie wpadł już kiedyś na podobnym przestępstwie, ale postanowił nie zmieniać swojego „stylu”. I to go zgubiło.  

Kilka dni temu policjanci z posterunku w Wiązownie otrzymali zgłoszenie od jednego z mieszkańców. Właściciel audi poskarżył się, że z jego samochodu zaparkowanego na posesji zostały skradzione tablice rejestracyjne. Funkcjonariusze długo nie szukali sprawcy. Tablice znalazły się… tyle że na hondzie, która stała właśnie na jednej ze stacji benzynowych na trasie lubelskiej. - Kierujący nie posiadał żadnych dokumentów na prowadzony przez siebie pojazd – wyjaśnia komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. 28-latek tłumaczył, że w pośpiechu zostawił je w domu.

Grał twardo i kłamał w żywe oczy. Nie zawahał się nawet w swoje brudne sprawy wciągnąć rodzonego brata, podając się za niego podczas kontroli. - Mężczyzna podał dane swojego brata, ale to nie zmyliło czujności funkcjonariuszy, którzy szybko ustalili, że zatrzymany kierowca to 28-letni otwocczanin – podkreśla komisarz Sawicki.

Policjanci w zatrzymanym samochodzie znaleźli coś, co rozwiało już wszystkie wątpliwości. – Podczas kontroli w bagażniku auta odkryto prawdziwe tablice rejestracyjne hondy. Mężczyzna w przeszłości już wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem.

Z policyjnych ustaleń wynika, że zatrzymany 28-latek mógł brać udział w przestępstwie kradzieży paliwa, wykorzystując do tego zdejmowane z innych aut tablice rejestracyjne – zaznacza komisarz.

Okazało się, że honda należy do jego kolegi. Do tego auto nie miało aktualnych badań technicznych, przez co samochód w ogóle nie powinien jeździć po drogach. Na tym jednak nie koniec. To nie jedyne zatrzymanie w tej sprawie.

W środę, 30 lipca, policjanci z Wiązowny zatrzymali innego mężczyznę, 25-letniego mieszkańca Celestynowa, który prawdopodobnie też był uwikłany w proceder kradzieży paliwa i tablic rejestracyjnych. Funkcjonariusze nie wykluczają kolejnych zatrzymań.    

Nieprawdy i półprawdy pani wójt

Share

Wahałem się, czy prostować kolejne nieprawdy i półprawdy pani wójt Bętkowskiej zawarte w artykule „Kto naprawdę wybudował dom kultury?”. Mieszkańcy wsi i regionu od dawna proponują wygaszenie sporów, bo one nikomu nie służą. Niestety, pani wójt z dziwnym i nieuzasadnionym uporem chce zawłaszczyć wyłącznie dla siebie niewątpliwy sukces, jakim jest reanimacja budowy domu kultury w Woli Karczewskiej.

Na całą sprawę można by machnąć od biedy ręką, gdyby nie fakt, że ma ona duże znaczenie dla umacniania wiary w sens wspólnych działań „społeczeństwa obywatelskiego”. Dlatego kilka sprostowań bez ujmowania zasług samorządu gminnego  w pozytywnym załatwieniu formalności prawnych, dokumentacji, część nakładów inwestycyjnych, organizacji przetargów i nadzoru  inwestorskiego.
Mieszkańcy Woli Karczewskiej starali się o dokończenia budowy domu kultury od ponad osiem lat, napotykając ustawicznie na różnego typu trudności ze strony władz gminnych (próby sprzedaży domu i terenu osobom prywatnym wbrew podpisanym porozumieniom, blokada dostępu do informacji publicznej związanej z budową, wielokrotne zmiany programu budowy bez konsultacji z zainteresowanymi, zmniejszanie własnych nakładów inwestycyjnych w 2013 roku bez  konieczności wynikających z parytetu nakładów ministerstwa itp.).

Wieś w decydujący sposób przyczyniła się do załatwienia formalności z przejęciem nieodpłatnym przez gminę budynku i terenu, za co miała otrzymać na potrzeby Rady Sołeckiej dwa małe pomieszczenia na poddaszu. Gmina nie dotrzymała podpisanego porozumienia w tej sprawie. Nieprawdziwa jest sugestia pani wójt wyrażona w artykule, że gmina sama załatwiła dotacje ministerstwa kultury na budowę. Pierwsze wystąpienia gminy w tych sprawach były załatwiane przez ministerstwo odmownie i nie wynikało to z zawyżonych postulatów. O przyznaniu łącznie 700 tys. złotych w ciągu dwóch lat przesądziły interwencje osiem wsi w regionie wsparte prawie 700 podpisami i bogatą dokumentacją fotograficzną. Fragment jednego z  pism mieszkańców Woli Karczewskiej z 2011 roku do Ministra Kultury: „…Mieszkańcy Woli Karczewskiej oraz okolicznych wsi popierają wystąpienie władz Gminy Wiązowna do Ministerstwa Kultury o pomoc w dokończeniu tej ważnej placówki kulturalnej. Swoją pracą daliśmy przykład, że nie czekamy na gotowe, że sami czujemy głęboką potrzebę stworzenia warunków dla rozwoju i wypoczynku naszej młodzieży… Zdajemy sobie sprawę, że w konfrontacji z wnioskami wielkich, finansowanych przez państwo instytucji kulturalnych z bogatych miast, szanse na sukces oddolnej inicjatywy wiejskiej są niewielkie. Jednak za nami przemawiają większe niż gdziekolwiek potrzeby na tego typu placówkę kulturalną, siła naszych marzeń, wiara w ostateczny sukces oraz konkretna ciężka, osobista praca na rzecz tego dzieła….”. To obszerne i dobrze umotywowane poparcie z serwisem zdjęciowym spowodowało, po wcześniejszej odmowie, przyznanie 300 tys. zł na 2012 rok. Podobnie w 2013 roku wystąpienie mieszkańców regionu przesądziło o przyznaniu 400 tys. zł. Na skutek utrudniania dostępu do dokumentów w gminie, nie mogliśmy poprzeć wystąpienia gminy o środki finansowe na rok bieżący i okazało się, że ministerstwo załatwiło, niestety, odmownie wniosek gminy. Podobnych przykładów złej współpracy z gminą jest wiele, ale dzisiaj czas zapomnieć o tych sporach. Trzeba razem zrobić wszystko, co możliwe, żeby dom kultury nie był atutem władzy samorządowej w zbliżających się wyborach i okazją do przypinania orderów, a przeciwnie - żeby pilnie zaczął służyć mieszkańcom naszego pięknego regionu. Plotkom, że podjęto po cichu analizy prawne dotyczące możliwości „obejścia” porozumień z mieszkańcami wsi i sprzedaży  osobom prywatnym domu kultury, nie dajemy wiary, bo to się po prostu nie mieści w głowie.   

Roman Nowicki
Sołtys Honorowy Woli Karczewskiej

 

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu październik 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 40 1 2 3 4 5
week 41 6 7 8 9 10 11 12
week 42 13 14 15 16 17 18 19
week 43 20 21 22 23 24 25 26
week 44 27 28 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Fair

15°C

Otwock

Fair

Humidity: 63%

Wind: 11.27 km/h

  • 1 Oct 2014

    Mostly Cloudy 17°C 8°C

  • 2 Oct 2014

    Partly Cloudy 17°C 5°C

Realizacja: blueform