Nieprawdy i półprawdy pani wójt

Share

Wahałem się, czy prostować kolejne nieprawdy i półprawdy pani wójt Bętkowskiej zawarte w artykule „Kto naprawdę wybudował dom kultury?”. Mieszkańcy wsi i regionu od dawna proponują wygaszenie sporów, bo one nikomu nie służą. Niestety, pani wójt z dziwnym i nieuzasadnionym uporem chce zawłaszczyć wyłącznie dla siebie niewątpliwy sukces, jakim jest reanimacja budowy domu kultury w Woli Karczewskiej.

Na całą sprawę można by machnąć od biedy ręką, gdyby nie fakt, że ma ona duże znaczenie dla umacniania wiary w sens wspólnych działań „społeczeństwa obywatelskiego”. Dlatego kilka sprostowań bez ujmowania zasług samorządu gminnego  w pozytywnym załatwieniu formalności prawnych, dokumentacji, część nakładów inwestycyjnych, organizacji przetargów i nadzoru  inwestorskiego.
Mieszkańcy Woli Karczewskiej starali się o dokończenia budowy domu kultury od ponad osiem lat, napotykając ustawicznie na różnego typu trudności ze strony władz gminnych (próby sprzedaży domu i terenu osobom prywatnym wbrew podpisanym porozumieniom, blokada dostępu do informacji publicznej związanej z budową, wielokrotne zmiany programu budowy bez konsultacji z zainteresowanymi, zmniejszanie własnych nakładów inwestycyjnych w 2013 roku bez  konieczności wynikających z parytetu nakładów ministerstwa itp.).

Wieś w decydujący sposób przyczyniła się do załatwienia formalności z przejęciem nieodpłatnym przez gminę budynku i terenu, za co miała otrzymać na potrzeby Rady Sołeckiej dwa małe pomieszczenia na poddaszu. Gmina nie dotrzymała podpisanego porozumienia w tej sprawie. Nieprawdziwa jest sugestia pani wójt wyrażona w artykule, że gmina sama załatwiła dotacje ministerstwa kultury na budowę. Pierwsze wystąpienia gminy w tych sprawach były załatwiane przez ministerstwo odmownie i nie wynikało to z zawyżonych postulatów. O przyznaniu łącznie 700 tys. złotych w ciągu dwóch lat przesądziły interwencje osiem wsi w regionie wsparte prawie 700 podpisami i bogatą dokumentacją fotograficzną. Fragment jednego z  pism mieszkańców Woli Karczewskiej z 2011 roku do Ministra Kultury: „…Mieszkańcy Woli Karczewskiej oraz okolicznych wsi popierają wystąpienie władz Gminy Wiązowna do Ministerstwa Kultury o pomoc w dokończeniu tej ważnej placówki kulturalnej. Swoją pracą daliśmy przykład, że nie czekamy na gotowe, że sami czujemy głęboką potrzebę stworzenia warunków dla rozwoju i wypoczynku naszej młodzieży… Zdajemy sobie sprawę, że w konfrontacji z wnioskami wielkich, finansowanych przez państwo instytucji kulturalnych z bogatych miast, szanse na sukces oddolnej inicjatywy wiejskiej są niewielkie. Jednak za nami przemawiają większe niż gdziekolwiek potrzeby na tego typu placówkę kulturalną, siła naszych marzeń, wiara w ostateczny sukces oraz konkretna ciężka, osobista praca na rzecz tego dzieła….”. To obszerne i dobrze umotywowane poparcie z serwisem zdjęciowym spowodowało, po wcześniejszej odmowie, przyznanie 300 tys. zł na 2012 rok. Podobnie w 2013 roku wystąpienie mieszkańców regionu przesądziło o przyznaniu 400 tys. zł. Na skutek utrudniania dostępu do dokumentów w gminie, nie mogliśmy poprzeć wystąpienia gminy o środki finansowe na rok bieżący i okazało się, że ministerstwo załatwiło, niestety, odmownie wniosek gminy. Podobnych przykładów złej współpracy z gminą jest wiele, ale dzisiaj czas zapomnieć o tych sporach. Trzeba razem zrobić wszystko, co możliwe, żeby dom kultury nie był atutem władzy samorządowej w zbliżających się wyborach i okazją do przypinania orderów, a przeciwnie - żeby pilnie zaczął służyć mieszkańcom naszego pięknego regionu. Plotkom, że podjęto po cichu analizy prawne dotyczące możliwości „obejścia” porozumień z mieszkańcami wsi i sprzedaży  osobom prywatnym domu kultury, nie dajemy wiary, bo to się po prostu nie mieści w głowie.   

Roman Nowicki
Sołtys Honorowy Woli Karczewskiej

 

Co dalej z domem kultury w Woli Karczewskiej

Share

Spotkania z ciekawymi ludźmi, a może warsztaty malarskie lub pokazy filmów powinny znaleźć się w ofercie Wiejskiego Domu Kultury „Nad Świdrem” w Woli Karczewskiej? – na te i inne pytania miała odpowiedzieć ankieta, jaką gminni urzędnicy skierowali do mieszkańców. Problem w tym, że opinię, w tych konsultacjach wyraziło zaledwie... sześć osób!

ankietaW ostatnim numerze „Linii Otwockiej”, w artykule „Kto naprawdę wybudował dom kultury?” wspominaliśmy o ankiecie skierowanej do mieszkańców Gminy Wiązowna, której wyniki mogłyby pomóc urzędnikom zorganizować zajęcia odpowiadające oczekiwaniom potencjalnych uczestników. Mieszkańcy mogli na długiej liście wydarzeń, zaznaczać te, które, ich zdaniem, powinny się znaleźć w ofercie domu „Nad Świdrem”. W ubiegłym tygodniu na stronie Urzędu Gminy ukazały się jej wyniki. Jak się okazuje ankietę wypełniło zaledwie sześć osób. Co zaznaczyły? Dla przykładu: wydarzenie zatytułowane „zebrania z mieszkańcami” - poparły trzy osoby, „spotkania z ciekawymi ludźmi” – już tylko jedna osoba, która w uwagach zaznaczyła, że powinni to być aktorzy i ... weterani wojenni. Aż pięć osób poparło imprezy sportowe dla dzieci i młodzieży. Gmina w ankiecie zaproponowała jeszcze m.in. wystawy malarskie, dyskoteki, potańcówki dla dorosłych, konkursy i przeglądy artystyczne, jednodniowe szkolenia dla dorosłych, koncerty muzyczne, pokazy filmów.  

Od autora:

  • Interesujące, że ze względu na liczbę osób przeprowadzonego badania społecznego nie unieważniono. Co ciekawsze: urzędnicy postawili sobie za cel wyciągnięcie wniosków z tych sześciu ankiet, przeanalizowanie ich i sporządzenie obszernego raportu, pod którym podpis złożyła wójt gminy Wiązowna. Dodatkowo raport opatrzono obszernym tytułem, odzwierciedlającym coś wielkiego: Protokół z konsultacji społecznych, dotyczących opinii mieszkańców Gminy Wiązowna odnośnie potrzeb i oczekiwań dotyczących wydarzeń, które mają odbywać się w Domu Kultury nad Świdrem. Czy to nie przerost formy nad treścią? I w ogóle, o jakich konsultacjach społecznych jest mowa?  Pani wójt od początku znała potrzeby mieszkańców Woli Karczewskiej i, jak już wspomnieliśmy w artykule, konsultacje  powinny odbyć się zanim przystąpiono do odbudowy domu kultury.

Kto naprawdę wybudował dom kultury?

Share

Ponad 25 lat budowano Wiejski Dom Kultury „Nad Świdrem”, a kiedy powstał, sukcesem pochwaliła się władza. Czy słusznie? Gdyby nie społecznicy z Woli Karczewskiej, budynek nigdy by nie powstał, a gmina, jak dowodzą mieszkańcy, rzucała kłody pod nogi i wybudowała coś innego niż chciała tego społeczność

oko copyNie wywiązywali się z umów, nie potrafili zabiegać o środki finansowe, a to, co zbudowali, daleko odbiega od tego, czego spodziewali się mieszkańcy Woli Karczewskiej. Urzędnicy są dumni z zakończenia trwającej ponad ćwierć wieku inwestycji, ale ludzie, którzy naprawdę walczyli o ten budynek są rozgoryczeni – przyznają mieszkańcy wsi. Czy słusznie?

Wieś, która miała marzenia
Przeszło 25 lat temu w czynie społecznym mieszkańcy Woli Karczewskiej zbudowali dom kultury, który miał służyć integracji miejscowej społeczności. Ludzie marzyli, by stworzyć takie miejsce, w którym mogliby się spotykać, a ich dzieci mogłyby się bawić i rozwijać. Niestety, zabrakło pieniędzy i budowy nie udało się dokończyć. Budynek przez kilka- naście lat stał i niszczał.

Dopiero w 2005 roku, głównie z inicjatywy Romana Nowickiego, honorowego sołtysa Woli Karczewskiej, rozpoczęto starania o dokończenie budowy domu kultury. Po czterech latach wymiany korespondencji z Urzędem Gminy w Wiązownie udało się doprowadzić do podpisania porozumienia między mieszkańcami Woli a ów-czesnym wójtem Markiem Jędrzejczakiem. Na mocy porozumienia mieszkańcy nieodpłatnie przekazali gminie budynek wraz z terenem.

W zamian urzędnicy zobowiązali się nie sprzedawać nieruchomości, dokończyć budowę budynku i przeznaczyć go na działalność kultu- ralną. W dokumencie zdeklarowano również, że mieszkańcy otrzymają pomieszczenia na swoje potrzeby. I wtedy zaczęły się schody... Jak mówi sołtys Woli Karczewskiej Waldemar Rybka - bez determinacji mieszkańców Woli i okolicznych wsi oraz pomocy pana Romana inicjatywa społeczna zakończyłaby się zapewne tylko na podpisaniu porozumienia. Tymczasem nastała nowa władza i w 2011 r. podpisano kolejne porozumienie, które potwierdzało w całości treść poprzedniego. - Niestety, gmina od początku nie chciała wywiązać się ze swoich obietnic - mówi sołtys Rybka. - Kilkakrotnie przysyłano do nas osoby fizyczne chcące kupić nieruchomość. Dopiero ostry sprzeciw mieszkańców wyrażony na piśmie zakończył sprawę - dodaje.

Wywalczyli pieniądze od ministra
Gmina wystąpiła z wnioskiem do Ministra Kultury o dofinansowanie budowy domu kultury, ale z mizernym skutkiem. Wniosek został odrzucony. Mieszkańcy natychmiast odwołali się od decyzji. Rzetelnie i merytorycznie opisali swoje potrzeby, zebrali podpisy, załączyli dokumentację zdjęciową i odnieśli sukces! Minister przyznał 300 tys. zł. Rada Gminy dołożyła kolejne 300 tys. zł i budowa ruszyła. Niestety, zabrakło współpracy między gminą a mieszkańcami. Wielokrotnie wysyłane przez mieszkańców pisma w różnych sprawach pozostawały bez odpowiedzi. Wniosek gminy o pozyskanie środków na drugi etap budowy i tym razem został odrzucony. Mieszkańcy ponownie zaangażowali się w pomoc, co zostało nagrodzone przyznaniem kolejnych 400 tys. zł na kontynuację inwestycji. Wówczas znów zaczęły się trudności. Mieszkańcy nie mogli do- prosić się o harmonogram robót przewidzianych na 2013 rok.

W dziwnych okolicznościach, jak twierdzi Roman Nowicki, z harmonogramu prac zniknęło wykonanie poddasza, a tym samym nie została dotrzymana umowa z wsią, w której obiecano pomieszczenia dla mieszkańców. - Dodatkowo, w czasie składania wniosku o dotację gmina zadeklarowała kwotę ponad 300 tys. złotych. Jednak bez konsultacji z mieszkańcami pani wójt ograniczyła ją do 65 tys. złotych – słyszymy do Romana Nowickiego.

- Od  tak wielu lat walczyliśmy o swój dom kultury, przekazaliśmy bezpłatnie ziemię, dwu- krotnie przyczyniliśmy się do otrzymania dotacji na budowę z Ministerstwa Kultury, cały czas monitorowaliśmy prace związane z budową. Liczyliśmy na dom z prawdziwego zdarzenia. Otrzymaliśmy zaś niedokończony budynek, na który do tej pory zostało wydane ponad 1 mln zł. Są w nim tylko dwie sale o imponujących rozmiarach, a na podłodze gres – słyszymy od mieszkańców Woli Karczewskiej.

Zrobiliśmy tyle, na ile wystarczyło nam pieniędzy
Z krytycznymi opiniami mieszkańców nie zgadza się wójt Wiązowny Anna Bętkowska. Jej zdaniem gmina zrobiła wszystko, co było możliwe w ramach posiadanych w budżecie pieniędzy. – Nieprawdą jest, że ograniczaliśmy jakiekolwiek środki. Jeśli ktoś formułuje takie zarzuty to, albo nie zna całej historii pozyskiwania dotacji na tę inwestycję, albo ze złej woli nie chce o niej pamiętać – słyszymy od Anny Bętkowskiej. – W pierwszym składanym wniosku do Ministerstwa Kultury nasze potrzeby określiliśmy na poziomie 1,9 mln zł, z czego z naszego budżetu musielibyśmy wyłożyć połowę tej sumy. Wniosek jednak, ze względu na wielkość kwoty, nie został pozytywnie rozpatrzony. Doradzono nam wtedy, aby złożyć wniosek o mniejszą dotację na podobnych zasadach dofinansowania, czyli połowa z mini- sterstwa, połowa z gminnego budżetu. W 2012 roku wystąpiliśmy o 300 tys. zł, które otrzymaliśmy – wyjaśnia wójt gminy. – W 2013 roku złożyliśmy kolejny wniosek na II etap budowy w kwocie 400 tys. zł, ale już na innych, bardziej korzystnych dla gminy  warunkach finansowych. Ministerstwo po pozy- tywnym jego rozpatrzeniu przyznało nam dotację w wysokości 85 proc. wartości projektu. Stąd ta kwota 65 tys. zł z budżetu gminy, stanowiąca 15 proc. wkładu własnego – podkreśla Anna Bętkowska.

Wójt Wiązowny przypomina również, że gmina starała się o kolejne pieniądze zewnętrzne na pokrycie kosztów wyposażenia obiektu na kwotę blisko 1 mln zł. – Niestety nasz wniosek nie został pozytywnie rozpatrzony – przyznaje Anna Bętkowska. – Z zaoszczędzonych na inwestycji pieniędzy dodatkowo uporządkowaliśmy teren wokół budynku. Wydaliśmy na to ponad 19 tys. zł. Dodatkowe 70 tys. zł z gminnego budżetu poszło na remont dachu. Częściowo zakupione zostało także wyposażenie budynku w jego części socjalnej – wylicza wójt Wiązowny.

Czy nie za późno?    
Wśród mieszkańców coraz częściej słyszy się również pytanie o pomysły zagospodarowania budynku. W pierwszych dniach czerwca na stronach Urzędu Gminy pojawiła się prośba pani wójt o wypełnienie przez mieszkańców gminy ankiety, w której mieli odpowiedzieć na pytania w jakich wydarzeniach w „Domu nad Świdrem” chcieliby uczestniczyć. Ankietę należało wypełnić do końca czerwca. Czy jej wyniki pomogą władzom Wiązowny w przygotowaniu oferty dla mieszkańców? – jeszcze nie wiadomo. Niewątpliwie trzeba się zgodzić z mieszkańcami, że trafniej byłoby o tym pomyśleć, zanim zainwestowano tak wiele w obiekt.   

Najdroższe śmieci w powiecie

Share

Nowe stawki to szok dla mieszkańców, którzy postanowili segregować swoje śmieci. Okazało się, że ich śmieci są jednym z najdroższych w powiecie otwockim

Od 1 lipca na terenie gminy Wiązowna obowiązują nowe stawki za wywóz śmieci. Za odpady posegregowane trzeba będzie zapłacić 11 zł
od osoby, czyli tyle samo co w Otwocku. To aż o cztery złote więcej niż do tej pory. Tylko rodziny z czworgiem dzieci i mieszkańcy, którzy ukończyli 75 lat, zapłacą dziewięć złotych. Nie zmieni się natomiast stawka za odbiór odpadów nieposegregowanych, która nadal wynosi 27 zł od osoby. W związku ze zmianą stawek, mieszkańcy gminy muszą do 14 lipca ponownie złożyć w Urzędzie Gminy deklarację o segregowaniu bądź niesegregowaniu śmieci.

Wyniki przetargu na wywóz nieczystości w gminie ogłoszono pod koniec kwietnia. Ponownie wybrano ofertę firmy Lekaro jako najtańszą. Tym razem umowa została podpisana nie jak wcześniej na 10 miesięcy, lecz na 2 lata. Nowe, wyższe stawki zostały przyjęte uchwałą Rady Gminy z dnia 29 kwietnia 2014 roku. Czym spowodowana jest aż tak znaczna podwyżka usług? Leszek Zagórski, przedstawiciel firmy Lekaro, tłumaczy, że przyczynił się do tego wzrost kosztów, głównie ceny paliwa i ceny zagospodarowania odpadów. Zaskoczyła go również… ilość odpadów. - Na terenie gminy, co pokazało doświadczenie z poprzedniej umowy, jest też znacznie więcej odpadów niż przewidywaliśmy. To wszystko przełożyło się na wzrost ceny w naszej ofercie - tłumaczy przedstawiciel Lekaro.

Iwona Marczyk z Urzędu Gminy w Wiązownie tłumaczy, że pierwszą umowę z Lekaro podpisano tylko na 10 miesięcy, a nie jak w przypadku pozostałych gmin powiatu otwockiego na 2 czy 2,5 roku, ponieważ radni obawiali się, że wykonawca usługi (czyt. Lekaro) podyktuje zbyt wysokie ceny na nowym rynku i w nowej usłudze. – Mogłoby się więc okazać, że gmina zapłaci więcej, a to skutkowałoby koniecznością zmiany usługodawcy w trakcie trwania umowy – wyjaśnia urzędniczka. Tylko czy właśnie taka sytuacja nie ma miejsca obecnie?    

Kamery nagrały śmierć modelki i dziecka?

Share

W wilii Elizy K. były kamery, które prawdopodobnie zarejestrowały śmierć pięknej modelki i jej 6-letniego synka Alexandra. Nagranie być może przybliży prokuratorów do rozwikłania tej tajemniczej zagadki.  Śledztwo skłania się ku wersji, że to matka udusiła synka, a potem wbiła sobie nóż w serce i szyję. A może za zbrodnią stał ktoś inny?

To może być przełom w sprawie zagadkowej śmierci Elizy K. i jej synka. Na terenie, gdzie doszło do tragedii, były zainstalowane kamery. Policja właśnie sprawdza nagrania, które pozwolą odpo- wiedzieć na pytanie, czy w chwili, gdy umierał mały Alexander i jego mama, w willi był obecny ktoś jeszcze. Śledczych interesuje też, z kim Eliza K. kontaktowała się przed śmiercią. - Nagrania są już zabezpieczone. Sprawdzamy, co zarejestrowały kamery – zapewnia Jacek Gałązka, szef otwockiej prokuratury. - Biegli analizują telefon i komputer kobiety. Czekamy także, aż sąd zwolni operatora sieci komórkowej z tajemnicy, abyśmy mogli otrzymać bilingi z jej telefonu – dodaje prokurator.

Do czasu, kiedy śledczy dotrą do zapisu kamer i billingów, tragedia w Majdanie pozostanie zagadką. Na razie branych jest pod uwagę wiele scenariuszy. - Obecnie śledztwo prowadzone jest pod kątem zabójstwa dziecka i samobójstwa, ale weryfikujemy także inne hipotezy, sprawdzamy każdy szczegół m.in. to, czy dziecko zostało przed śmiercią otumanione lekami albo innymi środkami – informuje Jacek Gałązka.

Wiadomo, że kobieta miała stany lękowe, cierpiała na depresję i leczyła się psychiatrycznie. Prokuratura ciągle czeka na dokumentację medyczną.

Koszmar w dobrym domu
31-letnia Eliza pochodziła z Zielonej Góry. Tam skończyła liceum ogólnokształcące im. E. Dembowskiego. Kilka lat temu przeprowadziła się do Warszawy, gdzie skończyła elitarną uczelnię. Wtedy także poznała bogatego biznesmena, Sebastiana K., z którym związała się na stałe. Młodzi planowali wspólną przyszłość. Zamieszkali w pięknej willi w Majdanie, w gminie Wiązowna, gdzie wychowywali synka Alexandra. Sąsiedzi i przyjaciele postrzegali parę jako wzorową rodzinę. Nikt nie zauważył, że w bogatej willi dzieje się coś złego.

Dwa tygodnie temu doszło do tragedii, o której pisaliśmy na łamach „Linii Otwockiej”. Tuż przed Bożym Ciałem, w środę, Sebastian K. znalazł martwego synka i zakrwawione ciało swojej partnerki. Sekcja zwłok wykazała, że chłopiec został uduszony, prawdopodobnie poduszką lub dłońmi. Natomiast kobieta miała kilkanaście ran kłutych w okolicach szyi i serca. Media wciąż zastanawiają się, co tak naprawdę wydarzyło się wtedy w domu? Czy to możliwe, aby piękna, bogata i wpływowa kobieta i matka z zimną krwią udusiła swoje ukochane, jedyne dziecko, a potem zdecydowała się na bolesną śmierć?

Problemy w związku?
Śledczy wciąż nie przesłuchali jeszcze najważniejszego świadka, który był pierwszy na miejscu zdarzenia – Sebastiana K., partnera modelki. Jak ustaliła „Linia Otwocka”, prokuratura wiele razy próbowała wezwać go na przesłuchanie, ale jego zły stan zdrowia nadal nie pozwala na złożenie zeznań. Te wyjaśnienia z pewnością będą kluczowe w odkryciu szczegółów tajemniczej śmierci jego partnerki i synka. Kobieta nie zostawiła listu pożegnalnego. Co mogło doprowadzić ją do załamania nerwowego i tragedii? Wiadomo, że Eliza cierpiała na depresję. Niewykluczone, że przyczyną choroby było m.in. to, że jej związek rozpadał się, między parą coraz częściej dochodziło do konfliktów, także z powodów finansowych.

Chciała ochronić synka przed cierpieniem
Zdaniem psychologa społecznego, prof. Zbigniewa Nęckiego, matka zabrała synka na tamten świat, bo była przekonana, że w ten sposób go ochroni. Jeśli faktycznie to ona zabiła dziecko, to możliwe, że chciała, aby nie cierpiało podczas śmierci. Zdaniem psychiatrów Eliza K. wybrała okrutny sposób odebrania życia synkowi i sobie, co może wskazywać na to, że mogła mieć urojenia i słyszeć głosy. - Tak brutalne sposoby śmierci wybierają często osoby z urojeniami lub psychozami. Prawdopodobnie w mniemaniu tej kobiety jej działanie było jedynym słusznym. Nawet jeśli Eliza unikała kontaktów z rodziną, przyjaciółmi, to było sygnałem, że dzieje się z nią coś niedobrego. Dlaczego nikt wcześniej tego nie zauważył i jej nie pomógł? – zastanawia się prof. Nęcki.  

Matka z synkiem spoczęli w jednej mogile

  • Są znowu razem, tym razem na zawsze. Kilka dni temu mały Alexander został pochowany w jednym grobie z matką, Elizą K. Rodzice modelki chcieli, aby pogrzeb był cichy, skromny i dyskretny. Ceremonia odbyła się na Starym Cmentarzu w Zielonej Górze, skąd pochodziła kobieta. Na grobie ułożono ponad dwadzieścia wieńców z białych róż. Rodzina Elizy K. nie życzyła sobie składania kondolencji. Na wspólnej mogile matki i jej 6-letniego synka widnieje napis „Tu spoczywają w Bogu Eliza i Alexander”.

„Linia”  pierwsza na świecie

  • Tragedia w Majdanie wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami regionu otwockiego, ale także całą Polską. Po naszej publikacji historią zainteresowały się ogólnopolskie, a nawet zagraniczne media m.in. „Daily Mail”, najbardziej popularny brytyjski magazyn oraz amerykański portal Daily News. O sprawie pisały, powołując się na informacje „LO”, Super Express” i „Fakt”, a także portale internetowe: onet.pl, wp.pl, wpolityce.pl

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu sierpień 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 31 1 2 3
week 32 4 5 6 7 8 9 10
week 33 11 12 13 14 15 16 17
week 34 18 19 20 21 22 23 24
week 35 25 26 27 28 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Partly Cloudy

22°C

Otwock

Partly Cloudy

Humidity: 83%

Wind: 11.27 km/h

  • 31 Jul 2014

    Cloudy 27°C 18°C

  • 1 Aug 2014

    AM Showers 25°C 18°C

Realizacja: blueform