Na tropie kangurzycy

Share

Od kilku miesięcy była nieuchwytna. Kilka dni temu kangurzyca była widziana w gminie Wiązowna. Gdy policjanci próbowali do niej podejść, ona... dała susa w las. Dziś szczęście jej nie dopisało. Padła z wycieńczenia w okolicach ulicy Majowej w Mlądzu. Z numeru, który ukaże się 20 kwietnia, dowiedzą się Państwo więcej o tej sprawie. 

kangurPolicjanci, służby miejskie i inspektorzy ds. ochrony zwierząt, którzy tropią „skoczka”, przypuszczają, że może to być kangurzyca Stefania, która przed świętami Bożego Narodzenia uciekła z podwarszawskiego parku rozrywki razem z partnerem Stefanem. Zwierzęta wyruszyły w świat, cie-sząc się wolnością. Niestety parę kangurów spotkało wielkie nieszczęście, bo Stefan tragicznie zginął pod kołami samochodu. Kangurzyca Stefania wyruszyła w dalszą podróż sama. Policjanci i służby miejskie są na jej tropie, ale kangurzyca ciągle jest o jeden skok przed nimi. Nic sobie nie robi z pościgu i skacze dalej. Ostatnio skierowała się w okolice powiatu otwockiego i Mazowieckiego Parku Krajobrazowego.

Mieszkańcy stolicy i okolic alarmują służby o miejscach, gdzie była widziana przez ostatnie kilka miesięcy, m.in. w okolicach Solca, na Sadybie, przy Jeziorku Czerniakowskim, a kilka dni temu w gminie Wiązowna. Samotna Stefania widziana była przy zakolu rzeki Świder, w pobliżu drogi krajowej nr 17. - W czwartek, 2 kwietnia około godz. 18 mieszkańcy zawiadomili nas o tym, że na terenie gminy widzieli kangura – mówi komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Po- wiatowej Policji w Otwocku. - Na miejsce został wysłany patrol. Funkcjonariusze również zobaczyli zwierzę, ale gdy chcieli się do niego zbliżyć, kangur dał nogę – tłumaczy komisarz. Stefanii udało się bez problemu uciec, bo robiło się już ciemno, a wokół był teren zalesiony. Policjanci próbowali wytropić zwierzę, ale bezskutecznie. Sprytna Stefania dosłownie wzięła nogi za pas i rozpłynęła się wśród drzew, nie zostawiając po sobie żadnych śladów. - Kangur poruszał się bardzo szybko.  Bardzo chcieliby-śmy złapać kangura, ale to nie może być nasze podstawowe zadanie – podkreśla policjant.

Czy to Stefania, która uciekła z podwarszawskiego minizoo? - Wiele na to wskazuje, ale pewności nie mamy – podkreśla policjant, dodając, że kangur był w dobrej kondycji fizycznej. Funkcjonariusze poinformowali już o za-błąkanej Stefanii nadleśnictwo i koła łowieckie. Właściciele parku rozrywki z niecierpliwością czekają na powrót Stefanii do domu. Jednak kangurzyca ma chyba inne plany. 

Zadon to pies na złodziei

Share

Jeśli już wpadnie na trop przestępcy, nie odpuści. Policyjny owczarek niemiecki to prawdziwy postrach złodziei. Niedawno przekonał się o tym 26-latek, który włamał się do garażu w Wiązownie. Zadon i jego przewodnik z otwockiej komendy ruszyli jego śladem. Pies odnalazł rabusia, który trafił do policyjnej celi

pies policyjnyKilka dni temu mężczyzna upatrzył sobie garaż na prywatnej posesji, który planował okraść. Najpierw próbował sforsować okno, ale uszkodził jedynie okiennice. Był jednak zdesperowany i uparcie chciał dostać się do środka, więc zaczął majstrować przy zamku drzwi. Nie szło mu najlepiej, ale w końcu wyważył drzwi i wszedł do garażu. W pośpiechu zabierał łupy, m.in. narzędzia ogrodnicze, statuetki, krany, przewody i złączki hydrauliczne. Gdy wycho- dził z pomieszczenia z torbą wypchaną kra- dzionymi przedmiotami, zauważył go jeden z okolicznych mieszkańców.

– Przechodzień wszczął alarm – mówi komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. Przy- łapany na gorącym uczynku złodziej rzucił łupy i wziął nogi za pas, znikając wśród okolicznych domów i lasów. Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Wią-zowny. - Wezwali na miejsce przewodnika z psem tropiącym, który od razu podjął trop – podkreśla komisarz Sawicki. Nos Zadona od razu zwęszył zapach złodzieja. Pies doprowadził stróżów prawa do kryjówki rabusia. Mężczyzna przecierał oczy ze zdumienia. Był tak zaskoczony faktem, że wytropił go owczarek niemiecki, że bez protestów oddał się w ręce stróżów prawa. Mężczyzna trafił już do policyjnej celi. Usłyszał zarzuty włamania i usiłowania kradzieży. Grozi mu do 10 lat więzienia.   

Papierowa wojna

Share

W Zespole Szkolno-Gimnazjalnym w Wiązownie od kilku miesięcy trwa dziwna wojna. Rada rodziców wysyła do dyrektor szkoły pisma z żądaniami poprawienia warunków w placówce. Dyrektor odbiera to jako atak godzący w jej stanowisko. Kto ma rację? Zbada to gminna kontrola.

wiazZarzutów w postaci dyplomatycznie sformułowanych pism, jakie rada rodziców kieruje pod adresem dyrektor szkoły, jest kilka: fatalny stan łazienek, słaba oferta zajęć pozalekcyjnych, złe warunki na świetlicy, słodycze w sklepiku szkolnym i do obiadu - to tylko niektóre z nich. Dlaczego problemy te nie są rozwiązywane podczas zebrań rady rodziców z dyrekcją szkoły? Ostatnie takie spotkanie odbyło się 12 października 2014 r. Dyrektor Katarzyna Lacka przedstawiła wtedy plan pracy na nowy rok szkolny oraz założenia finansowe placówki. Potem bezpośredni kontakt się urwał. Od tamtego czasu obie strony kontaktują się ze sobą już tylko za pomocą pism, które zamieszczane są na stronie internetowej www.rodzicewiazowna.com.

Przewodnicząca Rady Rodziców, Magdalena Zadora, mówi, że strona internetowa została założona po to, aby to, o co proszą rodzice, było udokumentowane i jawne. I aby każdy mógł tam zajrzeć i dowiedzieć się, jak pracuje rada rodziców. - Korespondujemy z dyrektor, ponieważ taka forma wydaje nam się bardziej wiążąca. Spotkania nie odnoszą skutku. Pani dyrektor deklaruje chęć współpracy, ale niewiele z tego wynika. Dlatego zdecydowaliśmy się zadawać nasze pytania na piśmie. Nikogo nie atakujemy w tych pismach. Chcemy tylko wyjaśniać istniejące, naszym zdaniem, nieprawidłowości - twierdzi Magdalena Zadora. Dyrektor szkoły uważa, że taka forma „współpracy” nie sprawdza się i nie przynosi nic dobrego.

Bo za ciasno
Jednym z pierwszych zarzutów, z którymi musiała zmierzyć się Katarzyna Lacka, była zbyt ciasna szkoła. W placówce uczy się 700 uczniów i pracuje w niej 70 nauczycieli.

- Widzimy starania pani dyrektor w poszukiwaniu nowych przestrzeni. Przedstawiliśmy też propozycję pomocy w organizacji zajęć w świetlicy, m.in. utworzenie kilku pełnych  etatów, tak aby w świetlicy pracowały cały czas te same osoby, dedykowane tylko do zajęć świetlicowych i miały możliwość całkowitego zaangażowania się w pracę z dziećmi, a nie zmieniały się. Nasza propozycja niestety nie spotkała się z aprobatą ze strony dyrekcji. W tej chwili w świetlicy pracują nauczyciele różnych przedmiotów, po dwie-trzy godziny, którzy dopełniają tam swoje etaty - mówi Magdalena Zadora.

- Jest ciasno, ale staram się wygospodarować jak najwięcej miejsca - przyznaje dyrektor szkoły. W wakacje odbyła się reorganizacja pomieszczeń. Z trzech pokoi nauczycielskich powstał jeden, większy. Zostały też przeniesione w inne miejsce biblioteka i sekretariat. Zamontowano w korytarzu przeszklone drzwi, aby zwiększyć świetlicę. W planach jest wygłuszenie hali sportowej i połączenie dwóch skrzydeł szkoły, dzięki temu powstanie dodatkowa przestrzeń. - Rodzice to widzą, ale są tacy, którzy narzekają: że lekcje wf-u się nie odbywają (co jest nieprawdą), że sprzęt do siłowni został schowany, że zajęcia na świetlicy nieodpowiednie. Staramy się, ale nie jesteśmy w stanie wszystkim dogodzić – tłumaczy Katarzyna Lacka.

Bo brudne i stare łazienki
Na początku roku szkolnego rodzice domagali się remontu łazienek i przystosowania ich do po- trzeb uczniów niepełnosprawnych. W sprawie łazienek odbyło się zebranie, była też wymiana pism. Jak zapewnia dyrektor szkoły, łazienki zostały wyremontowane i oddane 29 grudnia 2014 r. Jednak 8 stycznia rodzice znów wystosowali pismo, z którego wynika, że… remontu nie było. Czytamy w nim m.in. „(...) Przypominamy, że podczas naszej wizyty, żadna z nas, trzech mam, nie zauważyła dokonanego remontu w postaci wymiany ścianek działo-wych między toaletami. Zauwa-żyłyśmy natomiast: pourywane spłuczki, zardzewiały kran (...).

W naszej opinii generalny remont (łazienek - przyp. red.) jest niezbędny i poprawi zarówno komfort korzystania z toalet, jak również utrzymanie w czystości tych pomieszczeń (...). Dlatego prosimy ponownie o wpisanie w plan finansowy generalnego remontu łazienek wraz z dosto- sowaniem jednej z nich do potrzeb uczniów niepełnosprawnych.”

Postanowiliśmy sami sprawdzić, jak wyglądają szkolne toalety. Podczas wizyty na początku marca dyrektor pokazała nam łazienki, ale nie wszystkie. W dwóch toaletach - dziewczęcej na piętrze i dla chłopców na parterze - rzeczywiście było czysto. Poza śladami całodziennego użytkowania nie zauważyliśmy tam pourywanych spłuczek, zardzewiałych kranów, braku ścianek dzia-łowych, brudnych fug itp.

Bo nie ma angielskiego
Rodzice żądają też od dyrekcji informacji, kiedy i w jakich salach odbywają się zajęcia dodatkowe. Proszą też o ich krótki opis. - Doba ma tylko 24 godziny. Mam mnóstwo zajęć związanych z funkcjonowaniem szkoły, a ta informacja jest dostępna np. w sekretariacie, można zadzwonić lub sprawdzić w internecie - tłumaczy dyrektor Lacka. Na organizację zajęć dodatkowych ma wpływ ograniczona liczba sal lekcyjnych oraz problem dowozu dzieci. Ostatni autobus odjeżdża o 15.40, więc zajęcia po tej godzinie trudno jest organizować. Z zajęć bezpłatnych szkoła oferuje m.in. koło teatralne, dziennikarskie, szachowe, chór, tenis stołowy. Działa drużyna harcerska i zuchy. Dzięki naciskom rodziców lada dzień ma ruszyć SKS, ale w soboty, bo w inne dni nie ma wolnej sali.

Część rodziców domaga się zajęć dodatkowych z języka angielskiego, których w szkole nie ma. Na początku roku w szkole odbywają się minitargi, podczas których firmy przedstawiają swoją ofertę płatnych zajęć. Jeśli jest zainteresowanie, kursy są uruchamiane. W tym roku odbywają się zajęcia z tańca, robotyki i aikido. Jak twierdzi dyrekcja, mimo że zawsze zgłasza się kilka firm chcących organizować zajęcia z angielskiego, brakuje odpowiedniej grupy chętnych uczniów.

Bo do obiadu były sezamki
Na pisemną prośbę rodziców ze sklepiku szkolnego usunięto niezdrowe słodycze. - Do obiadu też nie podajemy słodyczy, zrezygnowaliśmy nawet z czekoladowych mikołajów na święta. To rodzice napisali pismo, że pojawiły się sezamki do obiadu... - tłumaczy dyrektor.

Katarzyna Lacka jest przekonana, że pisma kierowane przez radę rodziców są formą ataku na jej stanowisko. - Uważam, że w mojej szkole jest wysokokwalifikowana kadra, ale niestety wśród tej kadry są koterie. Mam poczucie nagonki i negowania mojego postępowania dla zasady. Jestem nauczycielem z powołania, zapracowałam przez wiele lat na to, co mam, i nie pozwolę, żeby kilka osób z Rady Rodziców zniszczyło moje osiągnięcia – twierdzi.

Rutynowa kontrola?
Papierową wojną zajęła się gmina, która zleciła przeprowadzenie w szkole kontroli. Na razie przedstawiciele gminnej oświaty nie chcą się odnosić do zarzutów. - W tej szkole jest wiele rzeczy, które należałoby poprawić. Jest też sporo przykładów na to, że szkoła na tle innych gminnych szkół wypada wzorowo. Pani dyrektor nigdy nie odmawia współpracy - przyznaje kierownik  Oświaty Gminnej Maria Kanabus-Prokop. - Kontrole są przeprowadzane z różną częstotliwością we wszystkich szkołach. Sprawdzamy, jak szkoła funkcjonuje i jakie decyzje są podejmowane, żeby na pierwszym miejscu było zawsze dobro ucznia. Tę kontrolę też należy tak traktować – zapewnia.

Groził, że skręci synkowi kark

Share

Mały Kubuś bezradnie patrzył, jak jego rodzice się kłócą. Po chwili Andrzej S. z całych sił złapał synka, przycisnął do siebie i odgrażał się, że skręci mu kark. Prokurator nakazał mężczyźnie wyprowadzić się z domu, ale matka chłopczyka niespodziewanie zmieniła zdanie i poprosiła o umorzenie sprawy

chcialOd niedawna między mieszkającym w gminie Wią-zowna małżeństwem coraz częściej dochodziło do nieporozumień. Nieraz zdarzało się, że 40-letni Andrzej S. wracał do domu pod wpływem alkoholu. Podobnie było pod koniec stycznia. Mężczyzna wrócił kompletnie pijany i zaczął awanturować się z żoną. Na kłótnię bezradnie patrzył ich trzyletni synek. Nie rozumiał, dlaczego rodzice krzyczą na siebie. Po chwili pijany ojciec mocno złapał Kubusia i przycisnął do siebie tak, aby chłopczyk nie mógł się wyrwać. Kubuś płakał, był przerażony, gdy ojciec groził, że zaraz zrobi mu krzywdę. Mężczyzna złapał nawet synka za szyję i odgrażał się, że zaraz skręci mu kark. Przerażona matka próbowała wyrwać Kubusia z rąk pijanego męża, ale bezskutecznie. Powiadomiła policję. Dopiero to otrzeźwiło Andrzeja S.

Funkcjonariusze zatrzymali awanturnika i wsadzili do policyjnej celi. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Otwocku. - Mężczyzna groził, że skręci kark swojemu trzy- letniemu dziecku. Był agresywny wobec rodziny, istniało prawdopodobieństwo, że spełni swoje groźby, dlatego został zatrzymany – mówi prokurator rejonowy Jacek Gałązka. Kiedy Andrzej S. wytrzeźwiał, usłyszał zarzut znęcania się nad własnym dzieckiem, za co grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Andrzej S. zapewniał prokuratora, że kocha synka, że nigdy by go naprawdę nie skrzywdził, ale podczas kłótni z żoną puściły mu nerwy. Błagał, aby nie odbierano mu praw rodzicielskich.

Na razie Andrzej S. został objęty policyjnym dozorem. Prokurator nakazał mu wyprowadzić się z mieszkania. - Mężczyzna otrzymał także zakaz zbliżania się do rodziny – mówi komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji.

Po dwóch dniach, kiedy Andrzej S. został zwolniony z policyjnej celi, pojechał prosto do domu i pogodził się z żoną. Kobieta niespodziewanie zmieniła zdanie i poprosiła o umorzenie sprawy. Stwierdziła, że wybaczyła mężowi, ale chce, aby wyprowadził się z domu. - Kobieta, podobnie jak ich najstarszy syn, skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań, dlatego postępowanie prawdopodobnie zostanie umorzone – tłumaczy prokurator rejonowy. I zapewnia, że mężczyzna nie uniknie odpowiedzialności. Prokurator prawdopodobnie wystąpi do sądu z wnioskiem o ograniczenie ojcu Kubusia praw rodzicielskich.   

Jak dobrze być seniorem

Share

We wrześniu ubiegłego roku w Wiązownie powstała Rada Seniorów. Dzięki niej starsi mieszkańcy mogą doradzać urzędnikom i mieć realny wpływ na to, co dzieje się w gminie. Obecnie jest to jedyna tego typu rada w powiecie otwockim. Inicjatywę wspiera działające na rzecz osób starszych stowarzyszenie „Bądźmy razem”

DSC 1065Rada Seniorów składa się z 15 członków. Została powołana przez radę gminy pod koniec ubiegłej kadencji. Zasiadają w niej sołtysi z terenu gminy Wiązowna, pracownicy takich instytucji jak: Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, Gminny Ośrodek Kultury, Posterunek Policji czy Gminne Przedszkole w Zakręcie. I nie są to tylko osoby w wieku powyżej 60 lat, lecz również młodsze. Kadencja rady trwa cztery lata, a wszyscy radni pełnią swoje funkcje społecznie.

Rada ma integrować i wspierać osoby starsze. Pomaga w organizowaniu różnych form dzia- łalności edukacyjnej i kulturalnej dla tych osób. Seniorzy poprzez radę mogą zgłaszać swoje wnioski, opinie, propozycje dotyczące spraw istotnych dla mieszkańców gminy. Dzięki radzie osoby starsze mogą mieć wpływ na podejmowane przez lokalne władze decyzje i aktywnie uczestniczyć w życiu gminnej społeczności.

Pierwsze sukcesy
Rada Seniorów spotkała się już trzy razy  i już ma na swoim koncie sukcesy, którymi chwali się jej przewodniczący Waldemar Moniak. - Na nasz wniosek gmina zakupiła 200 kamizelek by zwięszyć bezpieczeństwo seniorów poruszających się po naszych niezbyt bezpiecznych drogach, i otrzymaliśmy od wójta pomoc finansową na zakup 200 kamizelek. Wystąpiliśmy z inicjatywą zakupu szczepionek przeciwko grypie i otrzymaliśmy deklarację, że za pieniądze z programów zdrowotnych uda się zakupić około 200 takich szczepionek. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy i z radą gminy, i z wójtem.

Ze współpracy zadowoleni są nie tylko seniorzy. - Cieszymy się, że Rada Seniorów powstała i tak prężnie działa. Potrzeb i zadań jest wiele, ale najważniejsze są chęci, pomysły i energia, którymi seniorzy obdzielają otoczenie - mówi Anna Rosłaniec, sekretarz gminy. I deklaruje: - Samorząd gminny, w miarę możliwości, będzie radę wspomagał w jej dalszych działaniach.

Stowarzyszenie pęka w szwach
Powstanie rady seniorów zbiegło się w czasie z powstaniem stowarzyszenia „Bądźmy razem”. Obie instytucje mają ze sobą wiele wspólnego. Część osób zasiadających w radzie jest jednocześnie członkami stowarzyszenia. Obie instytucje działają na rzecz osób starszych. Statutowe cele stowarzyszenia „Bądźmy razem” to m.in. organizacja wydarzeń edukacyjnych, integrujących i aktywizujących osoby w wieku powyżej 60 lat.

- Powstanie stowarzyszenia jest odpowiedzią na potrzeby naszych seniorów. Oni chcą wyjść z domu, a my im to umożliwiamy. Nasza oferta cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Na początku działalności, a działamy od pięciu miesięcy, chętnych było 40 osób. W tej chwili stowarzyszenie zrzesza 105 osób i już wiem, że jeszcze 10 osób chce do nas dołączyć - mówi prezes „Bądźmy razem” Waldemar Moniak.

Integracja pełną parą
-  Otworzyłam się na świat. Biorę udział w prelekcjach psychologa czy prawnika. Chodzę na spotkania z dietetykiem i kosmetyczką. Wreszcie spotykam się z ludźmi - opowiada jedna z członkiń stowarzyszenia. Stowarzyszenie organizuje też wyjazdy do teatrów i muzeów. Uczestnicy przygotowują imprezy integracyjne, np. z okazji andrzejek czy karnawału. Ogromnym powodzeniem cieszą się wspólne wycieczki i wyjazdy.

Członkowie stowarzyszenia wpłacają składkę członkowską w wysokości 5 zł miesięcznie, co oczywiście nie wystarcza na pokrycie kosztów wymienionych imprez. Dlatego seniorzy do-płacają do nich z własnej kieszeni.  W miarę możliwości korzystają też ze środków gminnych. Aby pokryć chociaż część kosztów swojej działalności, stowarzyszenie ubiega się o dotacje i granty ze środków zewnętrznych.

Bądźmy razem!
Stowarzyszenie planuje kolejne wyjazdy aktywizująco-rekreacyjne, nowe cykle spotkań z lekarzami i prawnikami. Jego członkowie mają jeszcze wiele pomysłów do zrealizowania. A tymczasem zapraszają na spotkanie integracyjne mieszkańców gminy Wiązowna, które odbędzie się w restauracji Wiktoria 12 lutego o godz. 18.00, oraz na wycieczkę „szlakami polskości” do Wilna. Są jeszcze ostatnie wolne miejsca!  

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu maj 2015 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 18 1 2 3
week 19 4 5 6 7 8 9 10
week 20 11 12 13 14 15 16 17
week 21 18 19 20 21 22 23 24
week 22 25 26 27 28 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Mostly Cloudy

16°C

Otwock

Mostly Cloudy

Humidity: 52%

Wind: 14.48 km/h

  • 4 May 2015

    Cloudy 18°C 7°C

  • 5 May 2015

    Mostly Sunny 25°C 14°C

Realizacja: blueform