Zakatowali staruszkę w sypialni

Share

Bandyci byli wyjątkowo brutalni i bezwzględni! Sterroryzowali staruszków, związali plastikową opaską, krawatem i firankami. Torturowali i bili ich po całym ciele. - Gdzie są pieniądze i biżuteria – krzyczeli napastnicy. Kobieta nie chciała oddać oszczędności. Wtedy zwyrodnialcy rzucili się na nią z pięściami. Tłukli bez opamiętania dotąd, aż przestała dawać znaki życia

01 to na 1 strPani Teresa i jej mąż (obydwoje w wieku około 90 lat) cieszyli się wspólną jesienią życia w zaciszu swojego domu w Zakręcie w gminie Wiązowna. Rok temu ładny i zadbany dom zwrócił na siebie uwagę przestępców. Gang włamywaczy długo obserwował domowników. W nocy ze środy na czwartek, 20 czerwca 2013 r., trzech bandziorów zakradło się do domu, w którym spało małżeństwo. Po cichu weszli przez okno z tyłu domu i zakradli się do dwóch sypialni – w jednej odpoczywała pani Teresa, a w drugiej jej mąż. Wyrwali ich z łóżka i sterroryzowali przy pomocy plastikowej opaski, krawata i firanki. Potem zaczęli ich torturować. - Zażądali wydania kosztowności i pieniędzy. Byli bardzo brutalni – wyjaśnia starszy aspirant Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Kobieta nie chciała zdradzić, gdzie ukryła oszczędności życia. Wtedy bestialsko ją zaatakowali. Bili dotąd, aż przestała się ruszać. Jej mąż, który był związany w sąsiednim pokoju, błagał bandytów o to, by przestali katować jego ukochaną żonę, ale było za późno. Kobieta zmarła w wyniku odniesionych urazów.

Makabryczne odkrycie w sypialni
Napastnicy przetrząsnęli pokoje, zabrali złotą biżuterię, pieniądze i broń palną. Rano, 20 czerwca 2013 r., do małżeństwa przyszła opiekunka, która pomagała im w codziennych sprawach. Na piętrze znalazła martwą panią Teresę i rannego, skrępowanego mężczyznę. Kobieta powiadomiła ratowników i policję.  - Mężczyzna z urazami głowy trafił do szpitala – wyjaśnia prokurator Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie. - Niestety, kilkanaście dni po zdarzeniu mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych. Według oceny ekspertów medycyny sądowej urazy, których doznał podczas napadu, nie miały bezpośredniego związku z jego śmiercią – wyjaśnia Renata Mazur. Z uwagi na dobro śledztwa policja dotychczas nie podawała szczegółów tego brutalnego napadu. Sprawa wypłynęła dopiero teraz, kiedy złapano przestępców.

Na tropie bandytów
Policjanci stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw od czerwca ubiegłego roku pracowali nad sprawą zabójstwa mieszkanki gminy Wiązowna. Kilka dni temu uderzyli w gang, który od ponad roku zajmował się włamaniami, kradzieżami i rozbojami. - Grupa była dobrze zorganizowana i działała z dużym rozmachem nie tylko w Warszawie, Wołominie i Markach – tłumaczy prokurator Mazur. Śledczy podejrzewają, że gang ma na swoim koncie nawet kilkaset rozbojów nie tylko na Mazowszu, ale na terenie całej Polski. - To było ich stałe źródło dochodu – dodaje prokurator. Kradli przede wszystkim pieniądze i biżuterię, a także wartościowe pamiątki rodzinne m.in. obrazy i zegarki.

Napastnicy nie przyznają się do winy
Policjanci odnaleźli przedmioty pochodzące z włamań m.in. kolekcję obrazów i grafiki skradzione podczas napadu rabunkowego na Pradze Południe o wartości 100 tysięcy złotych. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że ich łupem mogły paść pieniądze i przedmioty warte nawet 1 mln złotych. - Sprawa ma charakter rozwojowy. Na razie zatrzymano 13 osób w wieku od 20 do 47 lat, w tym dwie kobiety – mówi Mariusz Mrozek. Wśród osób zatrzymanych jest 3 bandziorów, którzy śmiertelnie pobili 87-letnią właścicielkę domu w Zakręcie. - Usłyszeli już zarzut  zabójstwa, rozboju i kradzieży – wyjaśnia prokurator Renata Mazur. - Przyznali się wyłącznie do włamania, kradzieży i pobicia, ale wypierają się dokonania zabójstwa. Trafili już do aresztu na trzy miesiące – zapewnia prokurator.  

Przebił oponę i ukradł dolary

Share

Śmiała kradzież na trasie nr 17 w Woli Duckiej! Bezczelny zło-dziej najpierw śledził obywatela Ukrainy. Gdy ten kupował kawę na stacji benzynowej, rabuś przebił oponę w jego dostawczym Mercedesie, a potem ukradł z samochodu 15 tys. dolarów, 6 tys. hrywien i paszport. Bandyta wpadł już w ręce stróżów prawa.

ukradl dolaryObywatel Ukrainy załatwiał w Polsce interesy. Po drodze zatrzymał się na stacji benzynowej w Woli Duckiej (gm. Wiązowna) na kawę. Zostawił dostawczego Mercedesa i wszedł do budynku. Na to czekał złodziej, który już zacierał ręce, licząc na łatwe pieniądze. Podszedł do Mercedesa i przebił jedną z opon, a potem czekał, aż obywatel Ukrainy, mieszkaniec  Dniepropietrowska odjedzie ze stacji. Bandyta ruszył za Mercedesem. Po kilku minutach kierowca zatrzymał samochód dostawczy i zabrał się za wymianę koła. Wtedy z boku podbiegł rabuś, otworzył drzwi i ukradł saszetkę z pieniędzmi i paszportem. Złodziej myślał, że przechytrzy stróżów prawa. Jednak pomylił się. Niebawem na jego trop wpadli policjanci z Wiązowny. Okazało się, że obywatela Ukrainy okradł 48-letni mieszkaniec Wołomina. Kilka dni temu mundurowi pojawili się w progu jego mieszkania. Bandyta był kompletnie zaskoczony. - Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu do 5 lat więzienia – mówi podkomisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. 

Rozbłysną latarnie

Share

Nareszcie! Wieś Czarnówka nie będzie tonęła w egipskich ciemnościach. Jeszcze w tym roku na wąskiej i jedynej głównej ulicy, która przebiega przez małą miejscowość, pojawi się siedem latarni za niemałe pieniądze, bo aż za 45 tys. zł

Mieszkańcy wsi jeszcze nie otrząsnęli się z szoku po śmierci 13-letniego Patryka, którego potrącił pijany pirat drogowy w połowie grudnia 2013 r. Chłopiec – podobnie jak dziesiątki innych dzieciaków – codziennie chodził tamtą drogą do szkoły lub do domu. Niestety, Czarnówka od lat po zmroku tonie w egipskich ciemnościach, mimo że dwie sąsiednie miejscowości (Glinianka i Bolesławów) od dawna mają oświetlenie uliczne. Jedynie znajdująca się pomiędzy nimi, mała Czarnówka była zapomniana przez urzędników podczas inwestycji.

Mieszkańcy od dawna domagają się od władz oświetlenia i zrobienia drogi z poboczem. - Nie musimy mieć chodnika z kostki, czy ulicy z krawężnikiem, ale chcemy, by było bezpiecznie. Najważniejsze, by były latarnie i pobocze – apelują po raz kolejny mieszkańcy Czarnówki. - Ostrzegaliśmy, że kiedyś dojdzie tu do nieszczęścia. I doszło. Zginął niewinny Patryk, chociaż niewykluczone, że można było zapobiec tej tragedii
– zastanawia się pani Renata, jedna z mieszkanek wsi.

Sami kupimy latarnie
Dopiero teraz, kiedy na drodze zginęło dziecko, władze Wiązowny nareszcie planują jakieś zmiany. W projekcie na 2014 r. znalazło się oświetlenie w Czarnówce. Niestety, procedury strasznie się przeciągają. Lokalna społeczność nie chciała zwlekać, więc zaczęli zbierać pieniądze na zakup  latarni ulicznych na własny rachunek. Jednak, okazało się, że biurokracji nie da się pokonać najlepszymi chęciami. - Dlaczego nie możemy sami zakupić słupów, przecież byłoby szybciej. To jakiś absurd – złości się pan Wiesław, jeden
z okolicznych mieszkańców.

Byłaby to samowola
Marek Werstak, szef wydziału inwestycji w Wiązownie, tłumaczy: - Byłaby to samowola budowlana. Wysiłek mieszkańców poszedłby na marne, bo inspektor budowlany kazałby zdemontować latarnie bez wymaganych pozwoleń – podkreśla naczelnik wydziału inwestycji, dodając, że już rozpoczął procedurę. Urzędnicy muszą otrzymać m.in. zgodę władz powiatu na postawienie słupów w poboczu, a potem zrobić projekt. Przedsięwzięcie ma kosztować 45 tys. zł. Pieniądze już znalazły się w budżecie.

Za rok staną latarnie
Mam nadzieję, że formalności uda się szybko załatwić i że pod koniec roku 2014 r. latarnie rozbłysną w Czarnówce – podkreśla Anna Bętkowska, wójt gminy Wią-zowna. Niektórzy mieszkańcy Czarnówki są niezadowoleni, że tak długo trzeba czekać na ustawienie zaledwie kilku słupów. - Procedur nie da się przeskoczyć – bezradnie rozkłada ręce pani wójt. - Mieszkamy w otulinie parku krajobrazowego. Na każdą inwestycję musi być wiele pozwoleń – podkreśla szef gminnego wydziału inwestycji. Na wiosnę we wsi Żakta zabłyśnie 18 latarni. Podobnie jak obecnie Czarnówka, mieszkańcy musieli na to czekać kilka długich miesięcy – dodaje Marek Werstak.

Kiedyś powstanie pobocze
W tym roku w Czarnówce zabłysną latarnie. A kiedy powstanie bezpieczne pobocze? Niestety, zrobienie takiego pasa wzdłuż drogi to już inna i większa inwestycja. - Bez pomocy władz powiatu nie uda się go wdrożyć w życie – dodaje szef wydziału inwestycji w Wiązownie. 

Mariusz N. wpadł we Francji

Share

Mariusz N. wpadł w ręce żandarmerii w jednym z górskich kurortów alpejskich w miejscowości Isola, na południu Francji!  Teraz mężczyznę czeka ekstradycja do Polski i proces

mercPodejrzany o śmiertelne potrącenie nastolatka, Mariusz N. uciekł z miejsca zdarzenia, nie udzielając Patrykowi ani jego siostrze pomocy. Od tamtej pory mężczyzna czuł na plecach oddech śledczych. Mimo rozesłanego po kraju listu gończego, udało mu się umknąć organom ścigania i ukryć za granicą. 34-letni otwocczanin pojechał do Francji, gdzie przebywa jego brat, który też jest poszukiwany przez policję. Mariusz N. cieszył się, że wymknął się polskim organom ścigania. Czy myślał, że tam nie dosięgnie go ręka sprawiedliwości?

Gdy rodzina Patryka opłakiwała go nad grobem, 34-latek świetnie się bawił we Francji. Na imprezę sylwestrową pojechał w malownicze Alpy, do jednego z kurortów w miejscowości Isola, leżącym na pograniczu Francji i Włoch. Jeździł tam na nartach, chodził do restauracji i pławił w luksusie górskiego hotelu. - Był całkowicie beztroski. Nie wiedział, że rozpoznano go i powiadomiono policję – zdradzają śledczy.

Polaka rozpoznała wczasowiczka
Kobieta, która wypoczywała we francuskich Alpach, rozpoznała poszukiwanego Mariusza N. Wczasowiczka skontaktowała się z policją, dzwoniąc z Polski, z polskiego numeru telefonu. Wskazała śledczym konkretny hotel, w którym ukrywał się mężczyzna. - Informacja, że może tam przebywać, dotarła do nas w czwartek około godziny 14 – wyjaśnia inspektor Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji w Warszawie. - Od razu skontaktowaliśmy się z francuską żandarmerią, przekazując informację o miejscu, gdzie poszukiwany może przebywać – dodaje inspektor z komendy głównej. Trzeba było jednak dokonać kilku formalności w Polsce, by zorganizować zasadzkę.

Sąd wydał europejski nakaz
Już w grudniu otwocka prokuratura wystąpiła z wnioskiem o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania poszukiwanego mężczyzny. W czwartek, 9 stycznia, przed południem Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wydał taki nakaz. Dokument od razu został przetłumaczony i wprowadzony do Systemu Informacyjnego Schengen, do którego ma dostęp policja i służby graniczne wszystkich europejskich krajów. Polscy śledczy od razu powiadomili francuskich stróżów prawa, że formalności zostały wypełnione, i że dokument wkrótce zostanie im dostarczony.

Wpadł w hotelu
Zanim przetłumaczony nakaz aresztowania Mariusza N. dotarł do Francji, żandarmeria była już w pogotowiu. W czwartek po południu uzbrojeni funkcjonariusze weszli po cichu do kurortu w Isola, który wskazała wczasowiczka. Gdy w drzwiach pokoju hotelowego stanęła francuska żandarmeria, Mariusz N. był kompletnie zaskoczony. - Nie spodziewał się, że tak szybko zostanie zatrzymany, zachowywał się swobodnie – podkreśla insp. Mariusz Sokołowski.

Ekstradycja jeszcze w lutym?
- Mariusz N. został przewieziony do aresztu w tamtejszej jednostce policji – mówi podkomisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. - Jego zatrzymanie było możliwe dzięki działaniom Biura Współpracy Międzynarodowej Komendy Głównej Policji – dodaje Sawicki.  Teraz polski sąd z prokuraturą rozpoczęli procedurę administracyjną w sprawie ekstradycji. Zdaniem śledczych może to potrwać kilkanaście dni. Obecnie tłumaczone są na język francuski prokuratorskie dokumenty ze śledztwa przeciwko Mariuszowi N.  Kiedy tylko dokumenty trafią do francuskiego wymiaru sprawiedliwości,  w styczniu lub lutym otwocczanin zostanie przetransportowany do Polski. Gdy 34-latek trafi do kraju, zostanie przewieziony na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej w Otwocku, która prowadzi śledztwo w sprawie śmiertelnego potrącenia 13-letniego Patryka. Prokurator już w grudniu postawił zarzuty otwocczaninowi. - Mariusz N. odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenie pomocy i ucieczkę z miejsca zdarzenia – podkreśla Jacek Gałązka, szef Prokuratury Rejonowej w Otwocku. - Grozi mu kilkanaście lat więzienia, a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych – dodaje prokurator.

Otwocczanin zabił dwa razy
Tragedia w Czarnówce w gminie Wiązowna wstrząsnęła całą opinią publiczną (pisaliśmy o tym 23 grudnia 2013 r.). W środę, 11 grudnia, Patryk wracał z 16-letnią siostrą, Olą do domu. Szli, jak zwykle, lewą stroną ulicy. Około godz. 16 Mariusz N. śmiertelnie potrącił Patryka, nie zatrzymał się i nie udzielił mu pomocy. Kilka godzin po zdarzeniu policja odnalazła Mercedesa porzuconego na polanie pod lasem koło wsi Rudzienko w gminie Kołbiel. Przeprowadzono oględziny samochodu. Przesłuchano również – w charakterze świadka – żonę Mariusza N., która jest właścicielką Mercedesa. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że 34-latek już wcześniej popełnił identyczne przestępstwo. W październiku 2002 r. mężczyzna śmiertelnie potrącił rowerzystę i uciekł z miejsca zdarzenia (pisaliśmy o tym w październiku 2002 r.). Za to przestępstwo Mariusz N. został skazany
w 2004 r. na karę 2 lat i 6 miesięcy więzienia. Dostał również zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres 5 lat. Otwocczanin odsiedział niespełna 2 lata. W 2013 roku ponownie spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym.   

Będzie ekstradycja

W czwartek, 16 stycznia sąd w Aix-en-Provence we Francji przesłuchał Mariusza N. Oskarżony nie skorzystał z przysługującego mu prawa do odwołania się do sądu kasacyjnego. Dzięki temu procedura ekstradycji będzie znacząco krótsza. Na pytanie francuskiego sądu, czy zgadza się na odesłanie go do Polski, 34-latek wyraził zgodę. Oznacza to, że w ciągu kilku dni Mariusz N. zostanie przekazany w ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości. Obecnie oskarżony przebywa w areszcie i będzie tam do chwili, aż zostanie przetransportowany pod eskortą polskiej policji do Paryża, a potem przewieziony do Polski.

Mariusza N. zatrzymano 9 stycznia w stacji narciarskiej Isola w Alpach, dzięki Europejskiemu Nakazowi Aresztowania, który tego samego dnia został wydany przez sąd w Warszawie. Pisaliśmy o tym w poprzednich numerach „Linii Otwockiej”. Mariusz N. jest podejrzany o spowodowanie wypadku,
w którym zginął 13-letni Patryk w miejscowości Czarnówka w gminie Wiązowna. Do tragedii doszło 11 grudnia 2013 r. - Oskarżony odpowie za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenie pomocy i ucieczkę z miejsca zdarzenia – podkreśla Jacek Gałązka, szef Prokuratury Rejonowej w Otwocku. - Grozi mu kilkanaście lat więzienia, a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych – dodaje prokurator. W przeszłości Mariusz N. został już skazany za podobne przestępstwo.

Patryka żegnały tłumy

Share

pogrzeb Patryka 2Śmierć Patryka wstrząsnęła nie tylko rodziną i przyjaciółmi chłopca, ale również całą Polską. Na ceremonię pożegnalną przyszły tłumy. Oprócz rodziny w ostatnią drogę odprowadzili Patryka  niemal wszyscy uczniowie i pracownicy gimnazjum w Gliniance, do którego uczęszczał 13-latek, a także mnóstwo mieszkańców Czarnówki i okolicznych miejscowości. Wszyscy w skupieniu i ze łzami w oczach towarzyszyli Patrykowi w ostatniej drodze. Chłopiec spoczął na miejscowym cmentarzu. Panie, świeć nad Jego Duszą. Na pogrzeb tragicznie zmarłego chłopca przyszło mnóstwo ludzi! Uroczysta pożegnalna ceremonia za duszę Patryka odbyła się w środę, 18 grudnia o godz. 12, w kościele św. Wawrzyńca w Gliniance.

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu kwiecień 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 14 1 2 3 4 5 6
week 15 7 8 9 10 11 12 13
week 16 14 15 16 17 18 19 20
week 17 21 22 23 24 25 26 27
week 18 28 29 30

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń
BANNER DYŻURY DZIENNIKARZY TELEFON: 512 972 731

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Light Rain with Thunder

19°C

Otwock

Light Rain with Thunder

Humidity: 64%

Wind: 4.83 km/h

  • 23 Apr 2014

    Partly Cloudy 22°C 11°C

  • 24 Apr 2014

    Sunny 20°C 8°C

Realizacja: blueform