Groził, że skręci synkowi kark

Share

Mały Kubuś bezradnie patrzył, jak jego rodzice się kłócą. Po chwili Andrzej S. z całych sił złapał synka, przycisnął do siebie i odgrażał się, że skręci mu kark. Prokurator nakazał mężczyźnie wyprowadzić się z domu, ale matka chłopczyka niespodziewanie zmieniła zdanie i poprosiła o umorzenie sprawy

chcialOd niedawna między mieszkającym w gminie Wią-zowna małżeństwem coraz częściej dochodziło do nieporozumień. Nieraz zdarzało się, że 40-letni Andrzej S. wracał do domu pod wpływem alkoholu. Podobnie było pod koniec stycznia. Mężczyzna wrócił kompletnie pijany i zaczął awanturować się z żoną. Na kłótnię bezradnie patrzył ich trzyletni synek. Nie rozumiał, dlaczego rodzice krzyczą na siebie. Po chwili pijany ojciec mocno złapał Kubusia i przycisnął do siebie tak, aby chłopczyk nie mógł się wyrwać. Kubuś płakał, był przerażony, gdy ojciec groził, że zaraz zrobi mu krzywdę. Mężczyzna złapał nawet synka za szyję i odgrażał się, że zaraz skręci mu kark. Przerażona matka próbowała wyrwać Kubusia z rąk pijanego męża, ale bezskutecznie. Powiadomiła policję. Dopiero to otrzeźwiło Andrzeja S.

Funkcjonariusze zatrzymali awanturnika i wsadzili do policyjnej celi. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Otwocku. - Mężczyzna groził, że skręci kark swojemu trzy- letniemu dziecku. Był agresywny wobec rodziny, istniało prawdopodobieństwo, że spełni swoje groźby, dlatego został zatrzymany – mówi prokurator rejonowy Jacek Gałązka. Kiedy Andrzej S. wytrzeźwiał, usłyszał zarzut znęcania się nad własnym dzieckiem, za co grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Andrzej S. zapewniał prokuratora, że kocha synka, że nigdy by go naprawdę nie skrzywdził, ale podczas kłótni z żoną puściły mu nerwy. Błagał, aby nie odbierano mu praw rodzicielskich.

Na razie Andrzej S. został objęty policyjnym dozorem. Prokurator nakazał mu wyprowadzić się z mieszkania. - Mężczyzna otrzymał także zakaz zbliżania się do rodziny – mówi komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji.

Po dwóch dniach, kiedy Andrzej S. został zwolniony z policyjnej celi, pojechał prosto do domu i pogodził się z żoną. Kobieta niespodziewanie zmieniła zdanie i poprosiła o umorzenie sprawy. Stwierdziła, że wybaczyła mężowi, ale chce, aby wyprowadził się z domu. - Kobieta, podobnie jak ich najstarszy syn, skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań, dlatego postępowanie prawdopodobnie zostanie umorzone – tłumaczy prokurator rejonowy. I zapewnia, że mężczyzna nie uniknie odpowiedzialności. Prokurator prawdopodobnie wystąpi do sądu z wnioskiem o ograniczenie ojcu Kubusia praw rodzicielskich.   

Jak dobrze być seniorem

Share

We wrześniu ubiegłego roku w Wiązownie powstała Rada Seniorów. Dzięki niej starsi mieszkańcy mogą doradzać urzędnikom i mieć realny wpływ na to, co dzieje się w gminie. Obecnie jest to jedyna tego typu rada w powiecie otwockim. Inicjatywę wspiera działające na rzecz osób starszych stowarzyszenie „Bądźmy razem”

DSC 1065Rada Seniorów składa się z 15 członków. Została powołana przez radę gminy pod koniec ubiegłej kadencji. Zasiadają w niej sołtysi z terenu gminy Wiązowna, pracownicy takich instytucji jak: Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej, Gminny Ośrodek Kultury, Posterunek Policji czy Gminne Przedszkole w Zakręcie. I nie są to tylko osoby w wieku powyżej 60 lat, lecz również młodsze. Kadencja rady trwa cztery lata, a wszyscy radni pełnią swoje funkcje społecznie.

Rada ma integrować i wspierać osoby starsze. Pomaga w organizowaniu różnych form dzia- łalności edukacyjnej i kulturalnej dla tych osób. Seniorzy poprzez radę mogą zgłaszać swoje wnioski, opinie, propozycje dotyczące spraw istotnych dla mieszkańców gminy. Dzięki radzie osoby starsze mogą mieć wpływ na podejmowane przez lokalne władze decyzje i aktywnie uczestniczyć w życiu gminnej społeczności.

Pierwsze sukcesy
Rada Seniorów spotkała się już trzy razy  i już ma na swoim koncie sukcesy, którymi chwali się jej przewodniczący Waldemar Moniak. - Na nasz wniosek gmina zakupiła 200 kamizelek by zwięszyć bezpieczeństwo seniorów poruszających się po naszych niezbyt bezpiecznych drogach, i otrzymaliśmy od wójta pomoc finansową na zakup 200 kamizelek. Wystąpiliśmy z inicjatywą zakupu szczepionek przeciwko grypie i otrzymaliśmy deklarację, że za pieniądze z programów zdrowotnych uda się zakupić około 200 takich szczepionek. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy i z radą gminy, i z wójtem.

Ze współpracy zadowoleni są nie tylko seniorzy. - Cieszymy się, że Rada Seniorów powstała i tak prężnie działa. Potrzeb i zadań jest wiele, ale najważniejsze są chęci, pomysły i energia, którymi seniorzy obdzielają otoczenie - mówi Anna Rosłaniec, sekretarz gminy. I deklaruje: - Samorząd gminny, w miarę możliwości, będzie radę wspomagał w jej dalszych działaniach.

Stowarzyszenie pęka w szwach
Powstanie rady seniorów zbiegło się w czasie z powstaniem stowarzyszenia „Bądźmy razem”. Obie instytucje mają ze sobą wiele wspólnego. Część osób zasiadających w radzie jest jednocześnie członkami stowarzyszenia. Obie instytucje działają na rzecz osób starszych. Statutowe cele stowarzyszenia „Bądźmy razem” to m.in. organizacja wydarzeń edukacyjnych, integrujących i aktywizujących osoby w wieku powyżej 60 lat.

- Powstanie stowarzyszenia jest odpowiedzią na potrzeby naszych seniorów. Oni chcą wyjść z domu, a my im to umożliwiamy. Nasza oferta cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Na początku działalności, a działamy od pięciu miesięcy, chętnych było 40 osób. W tej chwili stowarzyszenie zrzesza 105 osób i już wiem, że jeszcze 10 osób chce do nas dołączyć - mówi prezes „Bądźmy razem” Waldemar Moniak.

Integracja pełną parą
-  Otworzyłam się na świat. Biorę udział w prelekcjach psychologa czy prawnika. Chodzę na spotkania z dietetykiem i kosmetyczką. Wreszcie spotykam się z ludźmi - opowiada jedna z członkiń stowarzyszenia. Stowarzyszenie organizuje też wyjazdy do teatrów i muzeów. Uczestnicy przygotowują imprezy integracyjne, np. z okazji andrzejek czy karnawału. Ogromnym powodzeniem cieszą się wspólne wycieczki i wyjazdy.

Członkowie stowarzyszenia wpłacają składkę członkowską w wysokości 5 zł miesięcznie, co oczywiście nie wystarcza na pokrycie kosztów wymienionych imprez. Dlatego seniorzy do-płacają do nich z własnej kieszeni.  W miarę możliwości korzystają też ze środków gminnych. Aby pokryć chociaż część kosztów swojej działalności, stowarzyszenie ubiega się o dotacje i granty ze środków zewnętrznych.

Bądźmy razem!
Stowarzyszenie planuje kolejne wyjazdy aktywizująco-rekreacyjne, nowe cykle spotkań z lekarzami i prawnikami. Jego członkowie mają jeszcze wiele pomysłów do zrealizowania. A tymczasem zapraszają na spotkanie integracyjne mieszkańców gminy Wiązowna, które odbędzie się w restauracji Wiktoria 12 lutego o godz. 18.00, oraz na wycieczkę „szlakami polskości” do Wilna. Są jeszcze ostatnie wolne miejsca!  

NIK grzebał w śmieciach

Share

NIK przedstawił raport dotyczący stanu wdrażania systemu gospodarowania odpadami w gminie. Kontrolerzy pozytywnie ocenili działania gminy, ale mieli kilka zastrzeżeń dotyczących m.in. przetargów na odbiór śmieci i deklaracji ich wywozu. Kontrola obejmowała okres od 1 stycznia 2013 do 29 października 2014 roku, czyli czas, kiedy wójtem była Anna Bętkowska.

syfNowe władze gminy dostosowują nowy system odbioru śmieci do wytycznych NIK. Wprowadzają też ciekawe rozwiązania, które mają ułatwić mieszkańcom wypełnianie obowiązków wynika- jących z tzw. ustawy śmieciowej. Urzędnicy nowymi sposobami próbują również walczyć z bezmyślnymi śmieciarzami.

Śmieci „z górką”
Pracownicy NIK przeprowadzili analizę, z której wynika że w obydwu przetargach na odbiór śmieci w gminie znacznie przeszacowano ilość odpadów. W pierwszym przetargu w 2013 r. przyjęto, że gmina w ciągu roku wyprodukuje 5 tys. ton odpadów. Tymczasem w ciagu 10 miesięcy obowiązywania pierwszej umowy zwycięska w przetargu firma odebrała zaledwie 1 626 ton śmieci. Na potrzeby drugiego przetargu przyjęto ilość 4,5 tys. ton, a w ciągu pierwszych pięciu miesięcy obowiązywania umowy odebrano 549 ton, co pozwala domniemywać, że w ciągu 10 miesięcy śmieci do odbioru będzie ok. 1,1 tys. ton.

NIK wskazał również na rozbieżności w liczbie mieszkańców, jakie podano w specyfikacjach przetargowych. W pierwszym przetargu przyjęto liczbę mieszkańców 12 791 osób, a 10 miesięcy poźniej (drugi przetarg) liczba ta wyniosła 11 767. Według NIK przyjęcie powyższych danych miało wpływ na zwiększenie ceny przez oferentów na usługę odbioru i zagospodarowania odpadów, a tym samym na podwyższenie przez radę gminy stawek za wywóz śmieci. Innego zdania jest Iwona Marczyk, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska. - Na cenę przy realizacji usług tego typu mają wpływ przede wszystkim koszty wynagrodzenia pracowników i te związane z transportem, a nie ilość odpadów. Wyko- nawca, kalkulując cenę usługi, bierze pod uwagę liczbę mieszkańców i rozmieszczenie posesji, sprzed których zobowiązany będzie odebrać odpady. W gminie Wiązowna wykonawca ma obowiązek odebrać od mieszkańców każdą ilość odpadów komunalnych. Mając na uwadze, że wpłynęło 95 proc. deklaracji selektywnego gromadzenia odpadów, a ilość jest duża, wykonawca powinien zadeklarować właśnie niższą cenę usługi – wyjaśnia.

Gmina upomina się o deklaracje
Na liście uwag pokontrolnych NIK wymienia brak deklaracji na wywóz śmieci od wszystkich mieszkańców, co ma bezpośredni wpływ na zaniżanie dochodów z tytułu opłat i opóźnienia w zakończeniu wdrażania całego systemu. Jak się dowiedzieliśmy w urzędzie, prace nad poprawą systemu trwają. Niestety, w wyniku ogłoszenia drugiego przetargu mieszkańcy gminy Wiązowna jako jedyni w powiecie muszą złożyć swoje deklaracje po raz drugi. Nie pomagają wydłużone dyżury urzędników, ogłoszenia w mediach, na tablicach informacyjnych, na stronie urzędu czy sms-y. W połowie stycznia nowych deklaracji nie złożyło ponad 880 gospodarstw. Gmina może próbować wyegzekwować dokument, wysyłając do takiej osoby wezwanie. Jeśli i ono nie przyniesie skutku, pozostaje wszczęcie postępowania administracyjnego.

– Spora grupa osób, wśród tych, którzy nie złożyli deklaracji, wnosi regularnie opłaty w nowej wysokości i nie rozumie problemu braku złożenia nowej deklaracji. Niestety, przepisy w tej materii są nieubłagane i samo wnoszenie opłaty nie wystarcza. Będziemy regularnie przypominać o tym obowiązku. W konsekwencji dotrzemy do wszystkich mieszkańców - zapowiada Iwona Marczyk. Być może problemy gminy skończą się w momencie dostosowania się do kolejnej uwagi NIK: braku możliwości składania deklaracji drogą elektroniczną. Jak zapewniają urzędnicy, prace nad formularzem e-deklaracji trwają.

Ekologia „po nowemu"
W raporcie czytamy, że w gminie nie znajdują się dzikie wysypiska - stałe miejsca, w których ciągle są wysypywane odpady. Niestety jest nadal mnóstwo miejsc, w których ktoś „przypadkowo” wyrzuca śmieci lub wylewa nieczystości płynne. Pracownicy gminy starają się walczyć z taką bezmyślnością i wandalizmem. Uruchomili numer telefonu, pod którym można zgłosić lokalizację śmietniska: 22 789 01 20. Można też napisać maila: odpady@wiazowna.pl.

Władze gminy postanowiły też wyjść naprzeciw mieszkańcom, którzy złożyli deklarację i podali w niej numer telefonu komórkowego bądź adres e-mail. Teraz mogą otrzymywać bezpłatnie informację np. o tym, że spóźnili się z opłatą.

Gmina rozpoczęła również działania prewencyjnie poprzez edukację. W styczniu odbyły się zajęcia ekologiczne dla dzieci w Gminnym Ośrodku Kultury. Uruchomiono też specjalnie w tym celu stronę na Facebooku, gdzie zamieszczane są informacje, ciekawostki i wiadomości ekologiczne z terenu Wiązowny i nie tylko.

Zagazował ekspedientkę

Share

Zamaskowany przestępca w biały dzień wtargnął do sklepu spożywczego. Bez słowa wyjął gaz i prysnął nim w twarz ekspedientki. – Paliły mnie oczy i gardło, a po chwili przestałam widzieć. Bałam się, że bandyta mnie skrzywdzi – wspomina z trwogą pani Edyta. Bandzior zabrał kasę fiskalną z pieniędzmi i uciekł

gazSklep spożywczy przy ul. Kościelnej w Wiązownie został otwarty kilka tygodni temu, a już wpadł w oko złodziejowi. Młody mężczyzna obserwował punkt handlowy, na który napadł w poniedziałek, 26 stycznia około godz. 17. Poczekał, aż ze sklepu wyjdą klienci. Nasunął czapkę na czoło, zasłonił twarz bandamką i ruszył w kierunku drzwi.

Pani Edyta właśnie kończyła raport dla właścicielki, gdy wszedł młody, zamaskowany mężczyzna. - Wyglądał na nastolatka, który chciał zrobić jakiegoś psikusa. Dlatego nie wzbudzał podejrzeń – wspomina ekspedientka. Napastnik w milczeniu obserwował każdy ruch sprzedawczyni. Kiedy kobieta zbliżyła się do kasy, żeby zapytać, czy chce coś kupić, zamienił się w brutalnego bandytę. Wyjął z kieszeni miotacz z gazem pieprzowym i bez zastanowienia prysnął substancją w twarz pani Edyty. - Byłam w szoku, nie wiedziałam, co się dzieje. Ta ciecz paliła całą twarz i oczy. Bałam się, że to jest jakaś żrąca ciecz, bo po kilku sekundach przestałam widzieć – mówi ekspedientka. - Nie wiedziałam, co się dzieje, modliłam się, żeby tylko przetrwać to piekło – wspomina z trwogą kobieta.

Przestępca podbiegł do kasy fiskalnej, szarpał nią na lewo i pra-wo dotąd, aż wyrwał umocowania i kable. Kiedy uciekał w popłochu, kasa wypadła mu z rąk i wpadła pod szafę, więc zostawił ją i wybiegł ze sklepu z szufladą z pieniędzmi. Uciekł w kierunku cmentarza w Wiązownie.

Przerażona pani Edyta po omacku wyszła ze sklepu. Wzywała pomocy. Na ratunek przyszli jej okoliczni mieszkańcy, którzy zaopiekowali się nią i powiadomili służby ratownicze. Niebawem na miejscu pojawiły się policyjne radiowozy i karetka pogotowia. Gaz, którym bandyta spryskał twarz sprzedawczyni, wywołał trudności z oddychaniem, dezorientację i silną reakcję podobną do alergii: łzawienie, zaczerwienienie skóry, a także silne pieczenie oczu, gardła i nosa.

- Pani Edyta była bardzo spuchnięta – przyznaje pani Bogusława, właścicielka sklepu, która przyjechała na miejsce niedługo po napadzie. - Bardzo dziękuję szczególnie dwóm okolicznym mieszkańcom, którzy zatroszczyli się o moją ekspedientkę. Dzięki ich pomocy pani Edyta nie była sama i szybko trafiła pod opiekę medyczną – podkreśla właścicielka sklepu.

Sprawą zajęli się otwoccy kryminalni. – Sprawca tego napadu jest poszukiwany. Osoby mogące pomóc w ustaleniu szczegółów sprawy proszone są o kontakt z otwocką komendą – mówi komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Ekspedientka do dzisiaj nie może otrząsnąć się z tego, co wydarzyło się w poniedziałek. - Pani Edyta od wielu lat pracuje w handlu i nigdy nie spotkało jej w pracy nic tak okropnego – tłumaczy właścicielka sklepu. - Ten sklep jest nowy. Nie zdążyłam jeszcze zamontować monitoringu, ale niedługo już będą kamery, tak jak w innych punktach handlowych, które prowadzę – zapewnia pani Bogusława.

Właścicielka sklepu i ekspedientka podejrzewają, że napadu mogła dokonać bardzo młoda osoba. - Napastnik był szczupłej budowy ciała, ubrany w dresy, wyglądał na 16-17 lat – opisuje pani Edyta. Właścicielka dodaje: - W ferie drobne kradzieże to prawdziwa plaga. Kilka dni temu w innym moim sklepie w centrum Otwocka dwóch pryszczatych nastolatków kręciło się po sklepie. Chcieli kupić słodycze, czipsy, wódkę i papierosy. Ekspedientka przeczuwała, że coś jest nie tak i zapakowała do reklamówki wyłącznie artykuły spożywcze. Udawała, że za chwilę zapakuje im alkohol, ale najpierw domagała się zapłaty za zakupy. Wtedy nastoletni rabusie złapali słodycze i wybiegli ze sklepu – mówi pani Bogusława.

Właścicielka podkreśla, że doświadczony sprzedawca najczęściej „wyczuje” złe zamiary „klienta”. Podpowiada także, jak rozpoznać taką osobę. - Jeśli ktoś wchodzi w kapturze, czapce, próbuje zasłaniać twarz, ma na sobie większą kurtkę ze ściągaczami w pasie i w rękawach, do tego kręci się bez celu między półkami lub jeśli dodatkowo jego kolega czy koleżanka stoi przy drzwiach i obserwuje otoczenie, to wtedy zawsze należy się  spodziewać kłopotów. W takich sytuacjach ekspedienci muszą być bardzo czujni i nie wahać się włączyć alarm, bo nigdy nie wiadomo, czy zwykły klient nie zamieni się w brutalnego bandytę – podkreśla pani Bogumiła.   

Czy gaz popłynie?

Share

Trwają prace poszukiwawcze gazu łupkowego w gminie Wiązowna. Spółka Orlen Upstream na razie dowierciła się do głębokości 1300 metrów. – Gaz spodziewamy się znaleźć na głębokości ponad 3850 metrów – mówi Wiesław Prugar, prezes
Zarządu Orlen Upstream

gazO planach poszukiwawczych PKN Orlen na terenie powiatu otwockiego pisaliśmy na naszych łamach w czerwcu 2014 roku. Zapowiadaliśmy wtedy, że w gminach Wiązowna, Kołbiel, Celestynów i Otwock prowadzone będą badania geofizyczne, których wynik miał dać odpowiedź na pytanie, czy w powiecie otwockim mogą znajdować się złoża gazu ziemnego. Poszukiwania prowadziła wyspecjalizowana firma Grupa Sejsmiczna United Oilfield Services, działająca na zlecenie spółki Orlen Upstream. Do poszukiwania złóż gazu firma badawcza wykorzystywała specjalistyczny sprzęt samochodowy i pomiarowy.

Wyniki badań były na tyle obiecujące, że koncern naftowy postanowił wykonać na naszym terenie odwiert badawczy. Na podstawie wyników badań i ich interpretacji wyznaczono lokalizację pionowego otworu badawczego Pęclin-OU1, zlokalizowanego w miejscowości Kąck (gm. Wiązowna). Z końcem roku rozpoczęto wiercenia. O tym, jak one przebiegają mogliśmy przekonać się podczas zwiedzania wiertni, do którego władze spółki Orlen Upstream zaprosiły nie tylko lokalne media, ale również przedstawicieli władz samorządowych, m.in. starostę otwockiego Mirosława Pszonkę, wójta gminy Wiązowna Janusza Budnego i przewodniczącą Rady Gminy Wiązowna, Renatę Falińską oraz mieszkańców Kącka.

Odwiert prawdę powie?
Uruchomiony w Kącku odwiert jest pierwszym odwiertem zlokalizowanym na terenie koncesji „Wołomin”, a drugim, jaki Orlen wykonuje na Mazowszu. Pierwszy zrobiono już we wsi Goździk (gm. Górzno, pow. Garwoliński, koncesja „Garwolin”). W sumie jest to już 12 otwór Orlenu w poszukiwaniu gazu łupkowego.

Planowana głębokość otworu wykonywanego w Kącku to 3850 m. Jego celem jest pobranie próbek rdzenia skalnego do badań laboratoryjnych, zmierzających do uszczegółowienia budowy geologicznej tego regionu, a także oceny potencjału węglowodorowego. Obecnie prace prowadzone są na głębokości 1300 metrów.

Samo wiercenie w sumie potrwa około dwóch miesięcy. – Planujemy, że wszelkie prace będą prowadzone do marca. Po wykonaniu otworu zostanie pobranych ok. 300 metrów próbek skał do kolejnych badań laboratoryjnych. Na określenie przyszłości dalszych prac poszukiwawczych potrzebować będziemy około ośmiu miesięcy. Jeśli badania wypadną pozytywnie, wrócimy do Kącka wykonać tzw. szczelinowanie, które przybliży nas do uzyskania odpowiedzi, czy znajdujące się pod nami złoże będzie mogło być wykorzystane do celów komercyjnych – mówi Wiesław Prugar, prezes Zarządu Orlen Upstream. Przy odwiercie zatrudnionych jest ok. 60 osób, które 24 godziny na dobę pracują nad stworzeniem otworu.

Najważniejsze: bezpieczeństwo
Jak podkreślają władze spółki, proces poszukiwań i wydobycia gazu z łupków, podobnie jak inne rodzaje działalności przemysłowej, jest bezpieczny dla środowiska pod warunkiem przestrzegania ustalonych norm, zasad i standardów realizacji prac ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa. – Stosujemy najnowocześniejsze i najbezpieczniejsze techniki poszukiwań i wydobycia. Rygorystycznie przestrzegamy zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Dodatkowo nad prawidłowym przebiegiem procesu czuwa szereg instytucji, między innymi Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska, Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska i Okręgowe Urzędy Górnicze. Nie ma żadnych argumentów popierających tezę o negatywnym wpływie na środowisko procesu wydobycia gazu łupkowego – przekonuje prezes Orlen Upstream.

Uciążliwe sąsiedztwo
Środowe spotkanie nie było pierwszym, podczas którego władze spółki próbowały rozwijać niepokoje mieszkańców. W ubiegłym roku do takich spotkań doszło w Urzędzie Gminy Wiązowna oraz świetlicy wiejskiej w Kącku. Okazją do dyskusji była także konferencja, która odbyła się w listopadzie 2014 roku w siedzibie Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie, poświęcona poszukiwaniom gazu z formacji łupkowych, zorganizowana przez instytut dla pracowników urzędu gminy Wiązowna oraz radnych, sołtysów i mieszkańców tej gminy. Impulsem do zorganizowania spotkania były pojawiające się wśród społeczności lokalnej pytania i wątpliwości związane z rozpoczęciem prac poszukiwawczych prowadzonych przez koncern Orlen Upstream w miejscowości Kąck.

Jednak, jak można było się przekonać podczas środowego spotkania, mieszkańcy nadal z niepokojem przyglądają się pracom wiertniczym prowadzonym w sąsiedztwie ich domów. – Jak długo te prace będą jeszcze prowadzone? Co robicie z urobkiem pozyskanym z odwiertu? Czy płuczka, jaką wykorzystujecie do odwiertu, nie skazi wód powierzchniowych – pytali zaproszeni na spotkanie mieszkańcy. – Dla nas bezpieczeństwo i ochrona środowiska są bardzo ważne. My też jesteśmy przyrodnikami. Stale prowadzimy monitoring środowiska. To już nasz 12 odwiert. Za każdym razem badania prowadzone przed pracami wiertniczymi i po ich zakończeniu nie wykazywały żadnych odstępstw od prawem określonych norm – uspokajała mieszkańców Magdalena Piątkowska, dyrektor biura operacji Orlen Upstream.

– Wydobywany materiał skalny, jako odpad, jest wywożony na składowiska w województwach świętokrzyskim i wielkopolskim. Co do płuczki – ze względu na jej wysoką cenę jest ona wykorzystywana kilkakrotnie, a następnie utylizowana. Ze względu na stosowane zabezpieczenia oraz głębokość odwiertu nie ma możliwości, aby doszło do skażenia wód – podkreślała dyr. Piątkowska.

Mieszkańcy skarżyli się również na hałas towarzyszący pracom. – Wiercicie przez całą dobę, co dla nas, ze względu na hałas, jest nie do zniesienia. Musiałam się przenieść do innego pokoju, ale i tak narażona jestem na hałas. O otwarciu okna już nawet nie ma mowy – mówiła wyraźnie rozżalona mieszkanka Kącka. – Największy hałas powstaje przy samym procesie wiercenia. Jak wynika z naszych pomiarów, poziom hałasu nie przekracza 55 decybeli, czyli mieści się w normach dopuszczanych prawem. Możemy zapewnić, że ewentualne niedogodności dla mieszkańców Kącka będą krótkotrwałe – mówiła Magdalena Piątkowska. – Dyskutując o zagrożeniu dla środowiska, porównajmy skutki wydobycia węgla metodą odkrywkową, z jaką mamy do czynienia w Bełchatowie. Proszę się tam przejechać i na własne oczy przekonać, jak może wyglądać dewastacja przyrody w porównaniu do naszego odwiertu o średnicy 12,5 cm – przekonywał prezes Wiesław Prugar.

Korzyści dla gminy
Nie ma wątpliwości, że na komercyjnym wydobyciu gazu łupkowego, skorzystać może również gmina. Jedną z korzyści będą wpływy uzyskane z opłaty eksploatacyjnej, naliczanej od ilości wydobytego gazu. Jej stawka jest ustalana co roku przez Ministra Środowiska. W 2014 r. wynosiła ona 5.89 zł za wydobycie 1 000 m3 gazu. Do gmin trafia 60 proc. wartości opłaty eksploatacyjnej pobranej na ich terenie. Według wyliczeń udostępnionych przez Forsal (Gazetę Dziennik Prawny) z końca 2012 r. do gmin, powiatów i województw z tytułu eksploatacji gazu łupkowego może wpływać nawet 86 mln zł rocznie. Dodatkowe wpływy do gminnego budżetu to pieniądze, jakie samorząd może wydać na gminne inwestycje, m.in. na oświatę czy infrastrukturę drogową.

Niektóre gminy już na etapie prowadzenia prac poszukiwawczych potrafiły skorzystać z obecności na ich terenie koncernów. Przykładem może być gmina Cyców (woj. lubelskie), gdzie władze wskazały dwie drogi wymagające naprawy. Spółka Orlen Upstream zakupiła masę asfaltową potrzebną do wyremontowania drogi przez Cyców oraz wykonała na swój koszt kilometr nawierzchni na drodze powiatowej w kierunku swojego odwiertu. Z kolei firma Marathon Oil położyła cztery kilometry nawierzchni na trasie prowadzącej do miejsca odwiertu. Obydwie firmy wykonały również z tłucznia kamiennego odcinki gminnych dróg prowadzących do swoich wiertni. Dodatkowo Orlen, w porozumieniu z władzami gminy oraz placówkami dydaktyczno-wychowawczymi, zrealizował program działań edukacyjnych oraz z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu.

- Spośród zrealizowanych projektów wyliczyć można między innymi interaktywne lekcje chemii i geologii, a także akcje charytatywne takie jak „Zaczarowany Tornister” czy też pomoc dla znajdujących się na terenie powiatu łęczyńskiego instytucji, tj. Domu Dziecka w Kijanach czy też Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Łęcznej – wylicza Dominika Mackiewicz z biura prasowego PKN Orlen.

 

Jak wygląda wiercenie?

  • Do wiercenia służy urządzenie wiertnicze, czyli dźwig z napędem do obracania przewodu wiertniczego (wiertła), na końcu którego zamontowany jest świder (ostrze wiertła na zdjęciu), który obracając się, zwierca skały napotkane po drodze. W miarę zagłębiania się świdra w skorupę ziemską do odwiertu pompowana jest mieszanina wody i substancji dodatkowych, zwana płuczką wiertniczą. Płuczka chłodzi wiertło i wypłukuje pozostałości po wierceniu na powierzchnię, a także pokrywa ściany odwiertu, zabezpieczając go przed uszkodzeniami, gwarantując stabilizację otworu (m.in. aby się nie zamknął). W chwili, w której świder sięga tuż pod poziom wody gruntowej, z odwiertu wyjmowany jest przewód wiertniczy. W jego miejsce wprowadzane są stalowe rury osłonowe, tzw. rury okładzinowe w celu odizolowania otworu i zabezpieczenia szczelności i stabilności ścian.
  • Przestrzeń pomiędzy rurami stalowymi a ścianami pierwotnie wywierconego otworu wypełnia się cementem, który jeszcze dodatkowo zapewnia szczelność i izolację. Po zabezpieczeniu wykonanego odcinka otworu wprowadza się ponownie przewód wiertniczy i świder, aby kontynuować wiercenie kolejnej sekcji. Operacja wprowadzania do otworu rur okładzinowych powtarzana jest kilkakrotnie wraz z postępem głębokości – wyjaśnia Magdalena Piątkowska, dyrektor biura operacji Orlen Upstream. Ważnym elementem wierceń badawczych (poszukiwawczych) jest tzw. rdzeniowanie, czyli wyjmowanie z otworu w momencie wiercenia cylindrycznych odcinków skał, które następnie poddawane są analizie laboratoryjnej. Dzięki tej metodzie możliwe jest poznanie własności skał, ich składu mineralnego, zawartości substancji organicznej oraz mechaniki.
  • Obszar placu wiertniczego zmienia się w czasie. W okresie wiercenia wynosi on zwykle około ok. 1 ha, następnie ulega powiększeniu w okresie prac szczelinowania do 2 ha, by na koniec, podczas wieloletniej eksploatacji, zajmować powierzchnię kilkudziesięciu metrów kwadratowych. W przypadku, w którym występowanie przemysłowych ilości surowca nie zostanie potwierdzone, cały plac poddawany jest rekultywacji i przywracany do stanu sprzed prac terenowych.

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu marzec 2015 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 9 1
week 10 2 3 4 5 6 7 8
week 11 9 10 11 12 13 14 15
week 12 16 17 18 19 20 21 22
week 13 23 24 25 26 27 28 29
week 14 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Partly Cloudy

2°C

Otwock

Partly Cloudy

Humidity: 75%

Wind: 11.27 km/h

  • 3 Mar 2015

    Cloudy 6°C 0°C

  • 4 Mar 2015

    AM Rain/Snow Showers/Wind 4°C -2°C

Realizacja: blueform