Tajemnice kościelnej krypty - Komu bił ten dzwon?

Share

1Tym razem cel wyprawy był ściśle sprecyzowany. Chodziło o wyniesienie spoczywającego od wielu lat w sąsiedztwie krypty z trumnami karczewskich notabli, wśród natrumiennych tablic, tajemniczego, pękniętego dzwonu

Pomoc w realizacji tego zadania zadeklarowali mieszkańcy Karczewa: Artur Trzaskowski i Tadeusz Biedrzycki. Umawiamy się na najbliższą, grudniową sobotę. Artur Trzaskowski przybywa punktualnie. Czekamy na trzeciego ze składu naszego zespołu. Po chwili dociera także Tadeusz Biedrzycki asekurowany w tej wyprawie przez żonę. Bez wahania otwieramy drzwiczki. Jeszcze zwyczajowe spojrzenie w oczy Walbachowi (tego dnia wydawał się być w dobrym nastroju) i stromymi schodami dostajemy się do podziemi. Firanki pajęczyn podziurawione przez poprzednich eksploratorów nie stanowią istotnej przeszkody. Mijamy kolejne pomieszczenia i w świetle latarek dostrzegamy nasz dzwon. Jest pęknięty . Znajdujemy dwie części jego czaszy. Mimo uważnych poszukiwań, nie widzimy nigdzie serca dzwonu, ani brakujących fragmentów czaszy. Artur z Darkiem podnoszą cięższą część dzwonu, ja mniejszą i ruszamy do wyjścia. Pokonujemy strome schody zakończone małymi drzwiczkami i po chwili jesteśmy na powierzchni . Jeszcze kilkadziesiąt metrów i dzwon dociera na miejsce. W muzeum. Teraz bez pośpiechu, w pełnym świetle, możemy dzwon dokładnie obejrzeć i zmierzyć . Pierwsze wrażenie -dzwon jest znacznie mniejszy niż wydawał się nam w podziemiach. Wysokość dzwonu wynosi 32 cm , średnica dolna 59 cm (r=29.5 cm),obwód na dole 185, 26 cm. Brakuje ,oprócz serca, około jednej trzeciej części czaszy. Ciężar obu zachowanych części wynosi odpowiednio około 10 kg i około 70 kg. Szacunkowy ciężar całego dzwonu to około 100 kg. Na zachowanej części czaszy znajdują się czytelne napisy: GEDANI ANNO 1770 oraz SIT NOMEN DOMINI BENEDICTUM. Odczytujemy także końcówkę napisu z brakującej części czaszy:H.KOCH. Czasza ozdobiona jest także dwoma wieńcami ornamentu roślinnego. Powyżej napisu GEDANIA ANNO 1770, czasza utworzyła obły nawis , zacieniający nieco liternictwo. Wskazuje to wyraźnie, że dzwon poddany został działaniu tak wysokiej temperatury, że spiż uległ uplastycznieniu tworząc nawis. Czaszę naszego dzwonu, o tulipanowatym kształcie charakteryzują proporcje typowe dla wyrobów osiemnastowiecznych (to jest średnicy dolnej do wysokości).Pozostaje to w zgodzie z datą - rok 1770 -odnotowaną na naszym dzwonie. Pożar kościoła. Karczew od roku 1732 miał już murowaną świątynię, bardziej odporną na pożary niż poprzednie drewniane kościoły . Pożary jednak nie omijały także murowanej świątyni. Najbardziej tragicznym był ten, który zdarzył się 24 września 1865 roku. Tak pożar ten odnotowany został w kronice kościelnej: "W roku 1865 przy pożarze miasta uległ zniszczeniu i kościół, zostały tylko mury." Z notatki tej wynika niezbicie ,że w wyniku pożaru spaliła się i runęła w zgliszcza także wieża kościelna. Pożar kościoła ,który najprawdopodobniej był przyczyną zniszczenia naszego dzwonu także nie jest wydarzeniem wyjątkowym. Oto przykład. Na wieży toruńskiego ratusza znajduje się dzwon pochodzący z pracowni znanego rodu ludwisarzy gdańskich Wittwercków. Dzwon ten podobnie jak nasz karczewski ozdobiony jest cytatem z Psalmu 112: "SIT NOMEN DOMINI BENEDICTUM ANNO 1729".Cytat ten szczególnie upodobali sobie ludwisarze gdańscy (Gedania) Wittwerckowie. Dzwon toruński ma także drugą inskrypcję przybliżającą jego dzieje: "Swobodnie rozbrzmiewający dzwon przez okropny szwedzki ogień został unicestwiony(1703) znów wrócił czas, kiedy dźwięczy żyjący w nich głos". Toruński dzwon wrócił na swoje miejsce i do swojej roli po 25 latach milczenia. Jakie mogły być dzieje naszego dzwonu? Był to dzwon o wadze około 100 kilogramów umieszczony na wieży kościelnej, gdzie pełnił funkcję tzw. sygnaturki. Sygnaturka to zwykle najmniejszy dzwon w kościele, umieszczany w wieżyczce o tej samej nazwie, usytuowanej najczęściej na skrzyżowaniu nawy głównej z transeptem lub nad prezbiterium. O roli dźwięków dzwonów kościelnych syntetycznie mówi inskrypcja umieszczona na jednym z dzwonów w Szwajcarii:"Vivos voco, mortus plango, fulgura frango" (Żywych zwołuję, zmarłych opłakuję, pioruny kruszę"). Wróćmy jednak do naszego dzwonu. Dzwony w pracowniach ludwisarskich zazwyczaj wykonywane są na konkretne zamówienie. Zapewne tak było i w tym wypadku. Fundatorem dzwonu mógł być Franciszek Bieliński - Pisarz Wielki Koronny, autor przywilejów nadanych miastu Karczew w 1768 roku. Dzwon jak wynika z zachowanej na nim inskrypcji opuścił pracownię ludwisarską w Gdańsku dwa lata później i dotarł na wieżę kościelną w Karczewie. Od roku 1770 rozpoczął pracę na rzecz społeczności parafii karczewskiej. Komu bił ten dzwon? Przez dziewięćdziesiąt pięć lat "żywych zwoływał, zmarłych opłakiwał" był świadkiem wielu tragicznych wydarzeń, w życiu kraju ,które rozgrywały się również na terenie Karczewa. Witał Tadeusza Kościuszkę i Juliana Ursyna Niemcewicza podczas ich pobytu w Karczewie ,gdy na czele wojsk polskich zmierzali pod Maciejowice, by walczyć w obronie niepodległości. Żegnał niepodległość Polski rozdartej na cząstki przez państwa zaborcze. Patrzył z wysokości wieży na wojska austriackie, które zadomowiły się tutaj na lat piętnaście. Witał generała Michała Sokolnickiego zmierzającego na czele konnicy polskiej przez Karczew, by walczyć o strategiczny szaniec pod Ostrówkiem . W tym samym roku żegnał swego fundatora Franciszka Bielińskiego podczas uroczystości pogrzebowych w karczewskim kościele. Przez dziesiątki lat znosił obecność wojsk Rosji Carskiej. Dzielił nadzieje i wiarę w zwycięstwo i odzyskanie niepodległości podczas walk powstania listopadowego i styczniowego, rozgrywających się na przedpolach Karczewa. Towarzyszył trzem pokoleniom Karczewian w chwilach radosnych i smutnych. 24 września 1865 roku, kiedy płonęło całe miasto, podzielił jego los i runął z wieży w popioły świątyni. Proboszczem karczewskim był wówczas ksiądz Feliks Pyzalski. Podczas porządkowania pogorzeliska pęknięty dzwon trafił do podziemi kościoła, do pomieszczeń obok krypty grobowej swego fundatora Franciszka Bielińskiego. Od jesieni 1865 roku, aż do jesieni 2011 -przez blisko 150 lat towarzyszył milcząco swemu fundatorowi. Tą ciszą i oddawał mu hołd, nie zdołał jednak obronić go przed ręką złodziei okradających zmarłych. Teraz, kiedy w muzeum jest wystawiony na widok publiczny, będzie przywoływał nie tylko pamięć Franciszka Bielińskiego, ale także tamtych trudnych lat w życiu naszej Ojczyzny i życiu Karczewian XVIII i XIX wieku.

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu październik 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 40 1 2 3 4 5
week 41 6 7 8 9 10 11 12
week 42 13 14 15 16 17 18 19
week 43 20 21 22 23 24 25 26
week 44 27 28 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Share

Pogoda

Fair

0°C

Otwock

Fair

Humidity: 87%

Wind: 12.87 km/h

  • 25 Oct 2014

    Clear 6°C -1°C

  • 26 Oct 2014

    Sunny 11°C 1°C

Realizacja: blueform