Nauka drogą życia

Share

Słowami „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” rozpoczęła się V Konferencja Edukacji Klasycznej i Katolickiej, której gospodarzami było Gimnazjum i Liceum im. św. Tomasza z Akwinu w Józefowie.

jasełkaDoświadczeniami w katolickiej edukacji podzielili się siostra Michaela Metz z Niemiec – dyrektor szkoły żeńskiej  oraz  ks. Patrick Summmers z Wielkiej Brytanii, dyrektor szkoły dla chłopców. Podział edukacji na szkoły męskie i żeńskie pochodzi z encykliki papieża Piusa XI, która zalecała, by chłopcy i dziewczęta byli nauczani osobno.  

Główne założenia jezuickiej szkoły katolickiej przedstawił  ks. John Jenkins, przeor i przedstawiciel rady fundacji Sancti Josephi. W swoim wykładzie przedstawił rolę Ratio Studiorum. To dawne kryterium ustalania proporcji wiedzy, jaką człowiek powinien posiadać, by mógł we właściwy sposób być przygotowany do życia w otaczającym go świecie. Jest to narzędzie do kształtowania świadomości człowieka i celu jego drogi. Pochodzi z dokumentu z 1599 roku, który narzucał wszystkim jezuickim szkołom jeden program nauczania. Dziś, jak przekonują tradycyjni katolicy, w czasach zamętu ważne jest, by powrócić do tych metod, bo niezależnie od miejsca i czasu wiedza ta, jako kanon wiedzy klasycznej i katolickiej, powinna być fundamentem wiedzy o świecie.

Królowa nauk
W oficjalnej, państwowej edukacji, wciąż zmienianej wraz z nowymi rządami, nie tylko brakuje stałego programu nauczania, ale także proporcje przekazywanej wiedzy nie są doskonałe. Nawet zakładając dobrą wolę rządzących, każda reforma edukacji to nie tylko dezinformacja, ale także mnóstwo pieniędzy i energii nauczycieli i urzędników – przekonywał ks. John Jenkins.  Dodając jak ważne jest, by powrócić do klasycznych wartości edukacji i wykorzystać mądrość jej pierwotnych autorów. Edukacja nie  jest doktryną, ale sztuką – zapewniał – dlatego dążymy do stabilnego programu nauczania, niezależnego od aktualnych wymagań państwa.  Jak przekonywał przeor, młodzi ludzie pozbawieni odpowiedniej edukacji wychodzą ze szkół z dyplomem, ale bez odpowiedniego przygotowania do krytycznego myślenia i życia we współczesnym świecie. Są w istocie „użytecznymi idiotami” – ostro krytykował ksiądz Jenkins. Zatem edukacja klasyczna i katolicka to wyprowadzanie duszy ze stanu ignorancji a narzędziem do tego jest posiadanie właściwej wiedzy i umiejętności.

Ks. Jenkins przestrzegał także, że publiczna edukacja koncentruje się tylko na tym co widzialne. Natomiast  ta klasyczna i katolicka nie omija wiedzy abstrakcyjnej i zasad funkcjonowania intelektu człowieka – człowieka, który kształtuje rzeczywistość. Podkreślał, że nauki są ze sobą ściśle powiązane, a ich prawa i reguły wzajemnie się uzupełniają i tłumaczą funkcjonowanie w świecie, są to: fizyka, biologia, chemia czy matematyka. Jezuici krytykują powszechne tendencje do pomniejszania wartości matematyki, nauki, która rządzi całym światem, a także logiki, która jest jądrem wszystkiego. Ks. Jenkins wyjaśniał, że lekceważenie logiki to lekceważenie intelektu, a matematyka jest kluczem do rozumienia działania świata. Za prosty przykład matematyczny podał wszelkie urządzenia elektryczne obecne w naszych domach. Zaniedbanie matematyki uznał za ignorancję wobec największych praw rzeczywistości. Przekonywał także, że wszelka wiedza staje się bezwartościowa bez Boga.

Wiedza o Bogu – tłumaczył – należy do wiedzy abstrakcyjnej, ale człowiek musi pamiętać, że Bóg jest przyczyną wszystkich rzeczy, a to, co zechciał nam objawić, jest absolutne i pewne. Cytując słowa dominikanina św. Tomasza z Akwinu, patrona szkoły w Józefowie, powiedział: „Każdy z nas jest artystą i tworzy swoje przeznaczenie”.  Dodał, że każdy może kształtować swoją duszę tylko dzięki wiedzy o świecie. Dlatego tak ważne jest, by poprzez edukację kształtować umiejętność rozumowania i oddzielania prawdy od kłamstwa.

Szkoła przetrwania
W Wielkiej Brytanii, na 8 hektarach zielonej posiadłości znajduje się szkoła jezuitów z ogrodami warzywnymi, budynkami, hodowlą zwierząt, basenem i internatem. Od 8 lat prowadzi ją ks. Patrick Summers, dyrektor szkoły w Newburry. Ma za sobą także 12 lat pracy edukacyjnej na 3 kontynentach. Tłumaczy, że w jego szkole istnieje edukacja koedukacyjna dla dzieci w wieku od 4 do  11 lat. Potem przez kolejne 7 lat, do 18. roku życia, jest przewidziana tylko dla chłopców. Ale trwają prace nad powołaniem szkoły dla dziewcząt. Wyjaśnił, że uczniowie uczą się hodowli zwierząt i roślin, otrzymując samodzielnie ekologiczne produkty, bo w Wielkiej Brytanii jedzenie jest drogie i bardzo niezdrowe.

Tu każdy dzień ma swój cel, a tym celem jest Bóg – zapewniał dyrektor szkoły. Zgodnie z dawną liturgią uczniowie proszą Boga o dobre plony. Uprawiają m.in. ziemniaki i kapustę. Ważne, by przebywali na świeżym powietrzu i zaznaczył, że dzisiejsza edukacja przewiduje na powietrzu zaledwie jedną godzinę, kiedy wcześniejsze pokolenia miały ich aż 8!  Stwierdzono naukowo, że brak przebywania na powietrzu prowadzi do chorób neurologicznych.

W szkole męskiej uczy się 40 chłopców. Rodzice uczniów podpisują zgodę na pewien rodzaj praktyk, np. zakaz oglądania telewizji. Chodzi o zachowanie jedności wychowania w szkole i w domu – przekonuje dyrektor szkoły. Dla chłopców wdrażany jest program Ministerstwa Obrony Narodowej prowadzony przez wojskowych. Starsi chłopcy są poważaną jednostką wojskową wyszkoloną na poziomie armii. To tzw. kadeci, którzy mają do wykonania dwudniowe, samodzielne misje przetrwania. Są zrzucani w nieznane i muszą sobie radzić.  

Dzień chłopcy zaczynają od mszy świętej, także między lekcjami jest czas na modlitwę, ponadto opiekują się kurami, krowami i świniami,  dbają o ogród i porządek. Dzieci i młodzież muszą być emocjonalnie i fizycznie zajęte. Płyną z tego same korzyści – przekonuje dyrektor szkoły – jeszcze 7 lat temu mieliśmy problem z dyscypliną. Roczny przydział zadań sprawił, że problem zniknął.

Jest to szkoła krańcowo inna niż szkoły w Anglii – mówił ks. Summers. Twierdził też, że 5-6 pokoleń Anglików, Walijczyków i Szkotów czeka aż rząd rozwiąże ich problemy. Kiedy sprowadził do szkoły farmę kurczaków, okoliczni mieszkańcy pytali, co to za program rządowy? Potem pytali, czy ma od rządu pozwolenie? Doszło do momentu, że własna inicjatywa nie mieści się nikomu w głowie – wyjaśniał duchowny. To, co różni jezuicką szkołę brytyjską od innych szkół w Anglii, to formowanie woli i poglądów, a nie nacisk na wiedzę, która zwyczajnie wymyka się pamięci. Chodzi tu o formację całej osoby a nie tylko mózgu. Wśród największych problemów wymienił zewnętrzne egzaminy państwowe. To zmusza nas do prowadzenia podwójnej edukacji. Prowadzimy równoległe nauczanie. Przedmioty obarczone największą ilością błędów i niewłaściwego rozumienia rzeczy to historia, literatura i biologia – zapewniał dyrektor szkoły w Nuwbarry.  

Wtajemniczone
W szkole siostry Michaeli Metz niedaleko Bonn, powołanej w 1991 roku, uczy się dziś 120 dziewcząt z różnych warstw społecznych. W przepięknej, zielonej dolinie siostra realizuje edukację dziewcząt w oparciu o klasyczną edukację jezuitów i techniki ochrony przed złem. Podczas konferencji siostra przedstawiła program przetrwania i wychowania młodzieży w liberalnym świecie oddalonym od Boga. Za zniszczenie tradycyjnego obrazu świata i dzisiejszy sposób myślenia odpowiedzialna jest rewolucja kulturalno - moralna z 1968 roku – przekonywała dyrektor szkoły dla dziewcząt w Niemczech. Piękno jest szkalowane, prawda i dobro ośmieszane na całym świecie. Hołduje się temu co podłe, perwersyjne i wynaturzone – ostrzegała siostra, podając przykłady; telewizję, media, sztukę współczesną przepełnione seksem, złem i przemocą a także seksualizację wszystkich obszarów życia. Siostra wspominała, że kiedy studiowała w 68 roku, jej katoliccy wykładowcy mówili wtedy, że po zlikwidowaniu Boga będziemy musieli zastanowić się, jak żyć w sposób ateistyczny i chociaż sprawa Jezusa trwać będzie nadal, ma on pozostać tylko jako buntownik społeczny. Wtedy wiara w sercach ludzi została zrujnowana. Siostra pamięta jak w Niemczech rozwieszano wszędzie plakaty o treści „2000 lat fałszywej wiary”.

Może dlatego tak ważne jest dziś dla siostry edukowanie młodych dziewcząt i ocalenie ich młodych umysłów przed światem zewnętrznym? Uczennice mają odpowiednio skromne stroje, słuchają tylko muzyki klasycznej i sakralnej, nie oglądają telewizji i chociaż potrafią obsługiwać Internet, nie mogą z niego korzystać w dowolny sposób. Jak przekonywała dyrektor szkoły, sztuka ma zbyt duży wpływ na nastrój, życie i emocje człowieka. I tak muzyka może wznieść, ale także deprymować duszę. Już Arystoteles pisał, że „muzyka posiada umiejętność dawania duszy różnych stanów”. Dlatego muzyka rockowa jest zabroniona. Dziewczęta mają swoją orkiestrę, która daje regularne koncerty muzyki szlachetnej. Wychowujemy godne szacunku młode damy – zapewniała siostra dyrektor.

Ochrona przed złem dotyczy każdej dziedziny życia. Dużo uwagi poświęca się nauce doboru przedmiotów codziennego użytku, z uwagi na ich przydatność, formę i kolory. Dziewczęta otaczać  mają się rzeczami użytecznymi i pięknymi w formie, w łagodnych kolorach. Kolory jaskrawe i  czarny są zabronione. Absolwentką szkół zaleca się zakładanie rodzin w sąsiedztwie, tak by tworzyły większe społeczności. Część z dziewcząt otrzymuje powołanie i wybiera drogę zakonną, są także bardzo nieliczne przypadki odejścia od wiary. Młodzież powinna być zawsze zajęta – przekonywała siostra dyrektor. Dziewczęta hodują kozy, koty i króliki, mają dużo kontaktu z naturą. Jak przekonywała siostra Michaela, kwestia cielesna nie jest w szkole tabu. Są to osobiste rozmowy w niewielkim gronie albo indywidualne wyrażające zachwyt nad wspaniałością człowieka.       

400 lat później
Jezuici od wieków przypisywali bardzo dużą rolę grze aktorskiej. W procesie edukacji miało to nauczać przemówień publicznych i swobodnego przekazywania własnych poglądów. Korzystając z tych pradawnych wzorów, na zakończenie gospodarze konferencji - w ramach uczniowskiego teatru „Yorick” - zaprezentowali jezuickie jasełka kaliskie z XVI wieku. 400 lat temu gimnazjaliści z jezuickiej szkoły napisali i wystawili te jasełka w Kaliszu. Cztery wieki później w języku staropolskim uczniowie szkoły w Józefowie dokonali niezwykłego, artystycznego powrotu do tradycji klasycznej i katolickiej edukacji.   

Z kolędą i nadzieją

Share

Noworoczne koncerty stały się w Józefowie już tradycją. Nie dziwi więc, że w niedzielę, 5 stycznia, mieszkańcy tłumnie przybyli do kościoła  pw. Matki Bożej Częstochowskiej  na koncert „Z kolędą i nadzieją w Nowy Rok" , który odbył się po wieczornej mszy świętej.

Panorama 2Wśród licznie przybyłych mieszkańców i gości z ca-łego regionu nie zabrakło przedstawicieli władz lokalnych: burmistrza Józefowa Stanisława Kruszewskiego, przewodniczącej rady miasta Marianny Jakubowskiej, starosty otwockiego Bogumiły Więckowskiej, radnych, pracowników miasta oraz proboszcza ks. prał. Kazimierza Gniedziejki, któremu prowadzący i pomysłodawca koncertu, Ryszard Nowaczewski dziękował za „szeroko otwarte drzwi kościoła”.

W czasie tego niezwykłego koncertu w wyjątkowym świątecznym klimacie, mieszkańcy mieli okazję wysłuchać nie tylko dobrze im znanych kolęd i pastorałek, ale i utworów z repertuaru klasycznego. Przybyli gorąco oklaskiwali solistów: Bogumiłę Dziel-Wawrowską (sopran) i Filipa Szczepańskiego (baryton), którym akompaniowali wspaniali muzycy: Małgorzata Piszek (piano), Krzysztof Szczotka (instrumenty perkusyjne), Katarzyna Kłos, uczennica Gimnazjum w Warce (klarnet) oraz skrzypek Tadeusz Melon, który zaprezentował swój kunszt także w czasie występu solowego.

Serca publiczności podbiły także najmłodsze gwiazdki, uczennice szkół józefowskich: Malwina i Pola Skorek oraz Marcelina Dębecka. W koncercie wzięli udział również: dyrygent Chóru przy Parafii MB Częstochowskiej w Józefowie, Maciej Tarnowski (klarnet) oraz „Varsovia Brass Quintet" w składzie: Damian Marat (trąbka piccolo), Marcin Pasek (trąbka fliegelhorn), szef zespołu Jacek Juszczak (waltornia), Jakub Mastalerz (puzon), Mariusz Błaszczyk (tuba).

Cechą wyróżniającą koncerty organizowane przez Ryszarda Nowaczewskiego jest umiejętność połączenia w spójną całość występów artystów zawodowych z młodymi adeptami tej sztuki. Reakcja przybyłych na koncert, którzy włączali się do wspólnego śpiewania – niech będzie zachętą do organizowania częściej tak wspaniałych wydarzeń artystycznych.  

Kozia eksmisja

Share

W przedświątecznym, grudniowym wydaniu programu „Sprawa dla reportera” dziennikarka Elżbieta Jaworowicz przedstawiła sprawę z naszego terenu. Dlaczego eksmisją państwa Bagińskich i ich kóz z nieruchomości należącej do Miasta Józefowa zainteresowała się Telewizja Polska?

kozyW programie wśród zaproszonych gości był poseł Janusz Wojciechowski, były sędzia i prezes NIK-u, złożył na wizji obietnicę, że osobiście zajmie się sprawą, dodając, że widzi tu „wyraźną sytuację deweloperską”, spowodowaną intratnym i komercyjnym położeniem działki u zbiegu czterech głównych dróg w tej części Józefowa, przy rondzie Andriollego.  

Kozy w mieszkaniu?
Państwo Bagińscy to osoby starsze, pani Janina ma 75 lat, jej mąż Bernard 86. Od 30 lat prowadzą swoje skromne gospodarstwo i hodowlę kóz w Józefowie. W 2009 roku gmina wypowiedziała im umowę najmu lokalu z powodu złego stanu budynku, który zagraża bezpieczeństwu i życiu osób w nim przebywających, zgodnie z decyzją Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Otwocku, który wyłączył budynek z użytkowania.

Oznacza to konieczność wykwaterowania lokatorów z budynku, a następnie jego rozbiórkę. W zamian urząd oferuje państwu Bagińskim i ich kozom mieszkanie. - Oficjalnie krzywdy nie robi, ale to byłby koniec naszego życia – mówi właścicielka kóz. Od wjazdu na podwórko widać, że tutaj one są prawdziwymi bohaterkami. - Choćby i dawali nam pałac, my tego nie chcemy, tu jest nasze życie – mówi pani Janina. Opowiada, że ma tu wszystko, bo tu są jej zwierzęta. Częstuje mnie zdrowym kozim mlekiem i serem. Mleko kozie zawiera wapń, fosfor, potas, witaminy A,B,C i D, cynk, jod, kwas foliowy i nienasycone kwasy tłuszczowe. Niedawno naukowcy odkryli także, że mleko kozie ma bardzo podobną strukturę chemiczną do mleka naszych matek. Dla porównania, mleko krowie trawimy ok. 3-4 godz. Kozie mleko w zaledwie 20 min! A batalia o kozie gospodarstwo w Józefowie trwa od lat. Jego zadłużenie z tytułu opłat czynszowych już w 2009 roku wynosiło 15 000 zł, zapadły w tej sprawie już trzy wyroki sądu. Toczy się też postępowanie sądowe o jego niesłuszne naliczenie. Decyzja o złym stanie budynku podtrzymana przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego jest ostateczna.

Kozy padały bez powodu…?   
Są oczywiście zwolennicy i przeciwnicy kóz. Jedni uważają, że kozy w mieście to zły pomysł. Inni, że na naszych terenach to pożądany, ostatni taki widok. Hodowla liczy dziś 20 kóz. Kiedyś była dużo liczniejsza. Przez rok kozy padały, jedna po drugiej i tak połowa stada…  Ludzie mówili, że ktoś te kozy truje, ale pani Janina długo nie chciała w to wierzyć. Najpierw kozy odchodziły w konwulsjach i męczarniach. Raz koza zjadła szkło, najprawdopodobniej podane w jabłku. Weterynarz stwierdził pocięte wnętrzności. Kto mógł być tak okrutny? W książce „Moje widzenie świata” ksiądz  Klimuszko napisał przed laty, że „wszystkie zwierzęta wyczuwają nieomylnie trucizny kryjące się w pokarmach roślinnych. Mogą się jedynie pomylić w pokarmach zatrutych przez człowieka i podstępnie im podrzuconych. Koza wyczuwa i odróżnia 400 roślin trujących!, a krowa tylko 200”.
Właścicielka kóz mówi, że żyje według zasady: odpuść nam Boże nasze winy, jako i my odpuszczamy. Dodaje, że kiedy wspomina wielkie krzywdy, jakich doznali Polacy wysiedleni kiedyś z własnej ziemi i zesłani na Syberię (rodzina pani Janiny pochodzi z Kamieńca Podolskiego, a ona sama przyszła na świat na Syberii), przypomina sobie, że jej dziadkowie i rodzice nawet wtedy nigdy nikomu nie złorzeczyli. Kiedy słyszę te słowa, pytam o czym marzy? Odpowiada: - Żeby nam dali spokój do końca naszego życia…

Ostatni taki widok
Pani Janina nie chce nawet myśleć, co, w razie eksmisji, stanie się z jej kozami. Wprawdzie miasto znalazło teren dla kóz i zdecydowało, że sfinansuje dla nich zagrodę. Jak jednak starsi ludzie mieliby opiekować się kozami na odległość? Dla państwa Bagińskich kozy są całym światem. Od świtu do zmroku pracują przy zwierzętach. Pani Janina własnoręcznie doi kozy i tradycyjnie wyrabia z ich mleka naturalne sery i masło. Pracy jest dużo, ale starsi państwo nie narzekają. Widzę, jak z przyjemnością zajmują się kozami. Kiedy pytam, jak robi się sery, gospodyni zaczyna barwnie opowiadać o całym procesie ich powstawania. Bo, pomimo tej trudnej i smutnej sytuacji, małżeństwo nie traci pogody ducha. Pan Bernard z utęsknieniem wyczekuje już lata, bo wtedy wypasa kozy nad rzeką. Jest znany okolicznym mieszkańcom jako barwna postać, a jego widok z kozami nad Świdrem zachwyca nie tylko mieszkańców, ale także turystów. To już ostatni taki widok na naszym terenie. Pan Bernard mówi, że przyjeżdżają do nich z Warszawy, żeby pokazywać dzieciom kozy i że jak tak dalej pójdzie, to kozy już będą tylko w atlasach na zdjęciach. A tu pogłaskać można. Bo kozy, wbrew powiedzeniu „głupi jak koza”, to mądre, przyjazne i czyste zwierzęta. Pani  Janina opowiada, że jak jest czas dojenia, każde zna swoją kolejność. Nawet dorosłe już kozy śpią zawsze obok matki. Kozy są zadbane, spacerują po podwórku, bawią się, przymilają. Pani Janina liczy na pomoc dobrych, życzliwych ludzi. Wydeptała już wszystkie ścieżki do Urzędu Miasta.

Dziennikarka Elżbieta Jaworowicz zaproponowała pomoc swoich prawników. – Dobrzy ludzie pomogą, słowem i modlitwą są z nami - mówi pani Janina. Niestety, nikt z władz Miasta Józefowa nie dostrzega ludzkiego wymiaru tej sprawy. Miasto działa zgodnie z prawem, a gdzie serce? Czy urzędnicy naprawdę nie zadali sobie pytań, czym ta eksmisja będzie dla tych ludzi?

Panie Burmistrzu, czy potencjału takich agroturystycznych i ekologicznych atrakcji Miasto Józefów nie powinno wspierać? Zamiast tego jest nakaz eksmisji, od którego państwo Bagińscy oczywiście będą się odwoływać. Bo widzi Pan, Panie Burmistrzu, to tak jakby chciał Pan przesadzić stuletnie sosny z lasu i posadzić przed budynkiem Urzędu Miasta Józefowa…  czekając aż się przyjmą.

Dla dobra ludzi i zwierząt?

Czy Miasto otrzymało zaproszenie do programu Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera” ?
– Pismo z zaproszeniem do udziału w programie otrzymaliśmy 18 listopada.  Nagranie planowane było na 22 listopada.  Moje obowiązki zawodowe nie pozwoliły mi na uczestnictwo. 20 listopada redaktor Jaworowicz otrzymała od nas pismo, w którym szeroko omówiliśmy sytuację państwa Bagińskich.

Z jakich powodów i kiedy Miasto zadecydowało o eksmisji Bagińskich i ich kóz?
– Państwo Janina i Bernard Bagińscy wprawdzie doprowadzili do znacznego zadłużenia z tytułu opłat czynszowych, które już w 2009 roku wynosiło przeszło 15 tysięcy złotych, jednak najważniejszym powodem jest zły stan techniczny budynku. W grudniu 2008 roku Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Otwocku stwierdził, że dom zajmowany przez państwa Bagińskich stwarza zagrożenie dla ich życia oraz zdrowia i wyłączył ten obiekt z użytkowania. Decyzja ta została podtrzymana przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Dlatego, kierując się troską o naszych mieszkańców, 23 lutego 2009 roku wypowiedzieliśmy państwu Bagińskim umowę najmu lokalu.

Co miasto oferuje im w zamian?  Czy to prawda, że proponuje mieszkanie? Co stanie się wówczas z kozami?
– Oczywiście, od razu zaproponowaliśmy w zamian lokal zastępczy i to dwukrotnie. Pierwsze mieszkanie przy ulicy Sikorskiego. Był to w pełni wyposażony, dwupokojowy lokal.  Wybraliśmy mieszkanie na parterze, tak, aby zapewnić seniorom jak największą wygodę jego użytkowania. Kolejne mieszkanie, które zaoferowaliśmy, tym razem w 2010 roku, leżało na nowo budowanym osiedlu przy ul. Zawiszy. Ten lokal także umiejscowiony był na parterze.
Znając sytuację państwa Bagińskich, nasi urzędnicy dołożyli wszelkich starań, aby przeprowadzka była jak najmniej uciążliwa. Wiedząc, iż małżeństwo hoduje kozy, znaleźliśmy teren, na który mogłyby być one przeniesione, a miasto zdecydowało się sfinansować dla nich specjalną zagrodę.

Pani Janina Bagińska wprawdzie na początku złożyła oświadczenie o przyjęciu naszej oferty, niestety, później ją wycofała.
W związku z ponagleniami  Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który nakazywał nam wyłączyć budynek z użytkowania
i odmową opuszczenia lokalu przez byłych najemców - nie mieliśmy innego wyjścia niż skierowanie sprawy do sądu.
30 września 2013 roku Sąd Rejonowy w Otwocku orzekł eksmisję pozwanych  do lokalu zamiennego, który mamy obowiązek wskazać. Wyrok ten nie jest prawomocny. Strona ma prawo wniesienia apelacji do Sądu Okręgowego Warszawa Praga.

Jakie Miasto ma plany zagospodarowania terenu „po kozach”?
– Na terenie tym obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Obszar ten oznaczony jest symbolem UT (realizacja i utrzymanie usług turystyki, sportu i rekreacji). Dopuszcza się tam m. in. lokalizację obiektów związanych z bezpieczeństwem publicznym oraz gminnych służb utrzymania czystości i porządku, jak również mieszkań, garażów, czy też miejsc postojowych. Jednak za wcześnie na jakiekolwiek plany. Przede wszystkim jesteśmy zobowiązani do przestrzegania prawa. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wyłączył budynek z użytkowania. Oznacza to konieczność wykwaterowania lokatorów z zagrożonego budynku, a następnie jego rozbiórkę.  

Renault zawisł na torach

Share

Niewiele brakowało, by doszło do tragedii! Mieszkaniec Warszawy próbował ominąć korki w Józefowie i pojechał na skróty... przez tory. Kierowca przeliczył się. Renault Scenic zawisł na torowisku między Świdrem a Józefowem. Mężczyzna miał szczęście, że nie zmiażdżył go pociąg.

komorowski - zablokowal torowiskoW czwartek, 11 grudnia po godz. 17, mężczyzna zirytował się, gdy zobaczył korki w centrum Józefowa. 65-letni kierowca wpadł na szatański pomysł, zawrócił auto i ruszył w kierunku torowiska koło wiaduktu kolejowego między ul. Sikorskiego, a ul. Piłsudskiego. Mężczyzna wcisnął pedał gazu licząc, że bez problemu przejedzie. Niestety, pomylił się. Auto pokonało część żelaznej przeszkody, ale po chwili odmówiło posłuszeństwa. Renault na dobre utknął.

To była godzina szczytu i pociągi często kursowały. Spanikowany 65-latek nerwowo rozglądał się na boki, bo w każdym momencie mógł nadjechać pociąg. Niewiele brakowało, by doszło do tragedii. Mężczyzna był tak pochłonięty próbą wydostania się z torowiska, że zapomniał powiadomić o zagrożeniu ratowników.

Na szczęście inny przejeżdżający kierowca miał więcej wyobraźni i powiadomił policję o nieodpowiedzialnym właścicielu Renaulta. Natomiast stróże prawa powiadomili kolej o zablokowanym torowisku. Natychmiast wstrzymano kursowanie pociągów niemal na dwie godziny. Na miejscu pojawili się strażacy, którzy wyciągnęli zawieszony na torach samochód. - Mundurowi z wydziału kryminalnego skierowali wniosek do sądu o ukaranie mężczyzny, który wjechał na torowisko – wyjaśnia podkomisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. Niewykluczone, że nieostrożny 65-latek poniesie także koszty związane zarówno z przestojem pociągów, jak i przeprowadzonej akcji usuwania auta z torów kolejowych.   

Zgubił butlę na Nadwiślańskiej

Share

Niespodzianka spotkała jadących ul. Nadwiślańską w Józefowie! Jakiś kierowca gapa zgubił po drodze butlę LPG i pojechał dalej. - To wygląda jak bomba – skomentowała nasza czytelniczka, która tamtędy przejeżdżała.

W czwartek, 11 grudnia tuż po godz. 8, zadzwoniła do redakcji pani Małgorzata, która jechała do Warszawy trasą nadwiślańską. - Niedaleko ul. Granicznej, pod płotem jednej z posesji leży coś dużego i czarnego. To wygląda jak bomba – mówi z przerażeniem pani Małgorzata. Okazało się, że telefony rozdzwoniły się również u ratowników. Niebawem na Nadwiślańskiej pojawiła się policja i straż pożarna. - Na szczęście, to nie była bomba. Jakiś kierowca zgubił 60-litrowy zbiornik z samochodowej instalacji LPG – uspokaja brygadier Krzysztof Tuszowski z otwockiej straży pożarnej. Ratownicy długo głowili się, co zrobić z niecodziennym znaleziskiem. Wezwano pracownika stacji benzynowej, który powoli spuścił gaz z butli. Zbiornik został zabezpieczony.

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu grudzień 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 49 1 2 3 4 5 6 7
week 50 8 9 10 11 12 13 14
week 51 15 16 17 18 19 20 21
week 52 22 23 24 25 26 27 28
week 1 29 30 31

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Light Rain

4°C

Otwock

Light Rain

Humidity: 93%

Wind: 19.31 km/h

  • 22 Dec 2014

    Rain/Wind 8°C 8°C

  • 23 Dec 2014

    Light Rain 9°C 7°C

Realizacja: blueform