Celestynów zdobyty!

Share

To była wyjątkowa lekcja historii! Centrum Celestynowa na kilka godzin zamieniło się w leśną wioskę zaatakowaną przez żołnierzy Wehrmachtu, a odbitą z rąk okupanta przez polskich partyzantów

wehrCelestynowskie Pikniki Historyczno-Militarne już na stałe wpisały się w kalendarz wakacyjnych imprez naszego regionu. Impreza jeszcze kilka lat temu organizowana na dąbrowieckich bunkrach w 2008 roku przeniosła się do centrum Celestynowa i za każdym razem przyciąga liczne rzesze miłośników historii i militariów. Tak też było i w tym roku. Pomimo deszczowej aury w imprezie uczestniczyło kilkuset mieszkańców naszego regionu.

– Do Celestynowa przyjechaliśmy, aby na żywo zobaczyć rekonstrukcję walk z II wojny światowej. Pogoda wprawdzie nie zachęcała do wyjścia z domu, ale nie żałujemy! – mówi Mateusz Kowal, który na piknik przyjechał ze swoim synem aż z Pilawy.

Partyzanci górą!
Tradycyjnie już główną atrakcją celestynowskiej imprezy jest rekonstrukcja bitwy. W tym roku z niemieckim oddziałem Wehrmachtu walczył polski oddział partyzancki. – Mamy rok 1944. Niemcy wyraźnie przegrywają na froncie wschodnim. W tym samym czasie na naszym terenie wzrasta aktywność oddziałów partyzanckich. Wraz z rozpoczętą przez państwo podziemne akcją „Burza” coraz częściej dochodzi do bitew, którą za chwilę zobaczycie – mówił we wprowadzeniu prowadzący rekonstrukcję Andrzej Mazurek, miłośnik II wojny światowej i historii jednostek wojska polskiego, w szczególności tych działających na Kresach.

Scenariusz był prosty. Niemiecki oddział Wehrmachtu wjechał do jednej z wiosek. Niemcy  przeszukali jedną z zagród w której znaleźli ukrywaną przed okupantem żywność. W zemście rozstrzelali kilka osób. Z wioski udało się uciec do lasu małemu chłopcu, który zaalarmował oddział partyzancki. Niemcy z obawy przed partyzantami wycofali się z wioski.

W odwecie nasi żołnierze zaatakowali Niemców okopanych na swoich pozycjach. Doszło do bitwy w której była artyleria, samochody i motocykle z epoki, stanowiska ogniowe w okopach, zasłony dymne, wybuchy pocisków, odgłosy CKM i ogień z moździerzy. Nie dziwne więc, że pełna efektów rekonstrukcja trzymała w napięciu oglądających. I co najważniejsze, w bitwie tej nasi byli górą!

Szlakiem historycznych wydarzeń
Poza rekonstrukcją dodatkową atrakcją były przejazdy samochodem wojskowym z czasów II wojny światowej. W 30.minutową podróż do czterech miejsc upamiętniających wojenne wydarzenia wojskowa „buda” zabierała 15-osobowe grupy miłośników historii. Jednym z miejsc była stacja kolejowa w Celestynowie, przy której stoi pomnik upamiętniający akcję odbicia z transportu kolejowego 49 więźniów politycznych wiezionych przez Niemców z Lublina do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Podczas przejazdu historię danego miejsca uczestnikom wycieczki przybliżał harcerz – przewodnik.

Oczywiście jak na militarną imprezę przystało nie mogło zabraknąć tradycyjnej, wojskowej grochówki. Podczas pikniku można było oglądać wystawę broni i sprzętu wojskowego oraz wystawy tematyczne z okresu II wojny światowej. Dodatkową atrakcją była strzelnica paintballowa na którą darmowe vouchery można było wygrać odpowiadając na pytania z historii przygotowane przez Bibliotekę Publiczną w Celestynowie.    

***
Organizatorem imprezy był Gminny Ośrodek Kultury w Celestynowie oraz otwocki Oddział PTTK i Muzeum Ziemi Otwockiej. W rekonstrukcji udział wzięło 5 grup: GRH OstFront, GRH Gregor, GRH Zachodni Szaniec, Kocka Chorągiew i Radzyńskie Stowarzyszenie Kawaleryjskie im. Rotmistrza Wincentego Zawadzkiego. Patronatem medialnym imprezę objęła m.in. Linia Otwocka.

Zabawa w wojnę

Share

Ci, którzy nie wybrali się na wielką defiladę w Warszawie z okazji Święta Wojska Polskiego, mogli zobaczyć wojsko od innej strony. Bo przecież armia to nie tylko wypolerowane buty i dźwięk orderów, ale przede wszystkim polowe warunki. Właśnie tak wyglądał piknik na Dąbrowieckiej Górze, czyli po prostu na bunkrach. Polowe warunki, niesamowite wojskowe eksponaty i pięknie odrestaurowana fortyfikacja. Było co oglądać

dobrJak co roku, 15 sierpnia, na okoliczność Święta Wojska Polskiego i rocznicy Bitwy Warszawskiej na bunkry przyjeżdża wielu pasjonatów wojska i historii. To świetna okazja, by zobaczyć ciekawe eksponaty, obejrzeć sprzęt wojskowy i choć przez chwilę poczuć (z bezpiecznej perspektywy) atmosferę wojny. W centrum uwagi jak zwykle stoją bunkry na Dąbrowieckiej Górze, które z każdym rokiem wyglądają coraz okazalej. Jeden bunkier kilka miesięcy temu został wyremontowany, w trakcie są prace nad modernizacją drugiej instalacji. - Jesteśmy pod wrażeniem tego, co stowarzyszenie zrobiło i robi z bunkrami. Pamiętam czasy, kiedy to wszystko było zasypane – mówi rodzina Państwa Jadczaków.

Stowarzyszenie, o którym mowa to Pro Fortalicium. Pasjonaci, którzy zdobywają pieniądze i poświęcają swój czas, żeby w pełni odrestaurować fortyfikację. To dzięki nim pikniki przy bunkrach wpisały się na stałe do kalendarza tych imprez w powiecie, które przyciągają tłumy. Tym razem trochę mniejsze – z powodu pogody. Organizatorzy stanęli jednak na wysokości zadania. Oprócz wspomnianego zwiedzania bunkrów goście mogli obejrzeć historyczne umundurowanie wojskowe, zrobić sobie zdjęcia z żołnierzami i spróbować prawdziwej wojskowej grochówki. Oprócz tego było pełno eksponatów do obejrzenia, w tym wozy bojowe.

Pancerny ford
Ciekawostką tegorocznego pikniku był sprzęt wojskowy i pojazdy pochodzące z okresu wojny polsko-bolszewickiej. - Główną atrakcją był samochód Ford FT-B. To pojazd pancerny powstały w lipcu i sierpniu 1920 r. na bazie Forda T. Debiutował podczas Bitwy Warszawskiej – mówi Hubert Trzepałka ze Stowarzyszenia Pro Fortalicium. Samochód zbudowano na potrzeby armii, która miała wyraźne braki w uzbrojeniu pancernym. Był to autorski pomysł polskiego inż. Tadeusza Tańskiego. Wóz zrobił furorę w polskiej armii.

– Używano go również podczas II wojny światowej tak na froncie zachodnim (gen. Anders i gen. Maczek), jak i na wschodzie (armia Berlinga) – podkreśla Trzepałka. Co prawda z produkcji wycofano go w latach dwudziestych, jednak zachowały się niektóre części. Na bunkry przyjechała z Kanady replika tego pojazdu z oryginalnym podwoziem i silnikiem. - Nadwozie zostało odtworzone na podstawie opisów – dodaje pan Hubert.

Inne atrakcje to ciężarówka amerykańska GMC, która służyła aliantom (później korzystali z niej Rosjanie i armia Berlinga), a także radziecki Gazik „Czapajew”, uży-wany głównie przez jednostki na wschodzie. Niemałym zainteresowaniem cieszył się również karabin maszynowy Hotchkiss 1914, który był masowo  wykorzystywany przez żołnierzy polskich w 1920
i jeszcze w 1939 r.

Bunkry coraz ładniejsze
Stowarzyszenie, które dokonało rekonstrukcji bunkrów, nie zamierza spocząć na laurach. Pracy jest jeszcze wiele. Pasjonatom brakuje pieniędzy, chcą je więc pozyskać dzięki dotacjom z Unii Europejskiej. Czy im się uda? - Załatwiamy dotacje, jednak na razie jesteśmy na etapie spełniania kryteriów formalnych, które niekiedy są horrendalne. Prawo wprowadza takie ograniczenia, że ludziom - nawet działającym charytatywnie - ciężko jest coś zrobić – mówi organizator  pikniku. Działaniom stowarzyszenia dopingują mieszkańcy. - Popieram takie inicjatywy, bo pomagają poznawać historię Polski – mówi Julia Pałasińska. - Ciekawa rzecz blisko domu, więc warto to zwiedzić. Chcemy pokazywać dzieciom naszą historię – dodają rodziny państwa Książków i Jadczaków.   

Skatował i zostawił nagiego w lesie

Share

Omal nie zabił kolegi na spacerze w lesie! Przyjaciele pokłócili się o kilka drobiazgów. Piotrowi C. puściły nerwy i rzucił się na kompana wyprawy. Zaczął go okładać pięściami, kopać i skakać po głowie. Tłukł bez opamiętania. Potem rozebrał zakrwawionego Jarosława S., spalił jego ubranie i poszedł do domu

pobilW piątek, 15 sierpnia około godz. 10 w miejscowości Glina w gminie Celestynów spotkało się dwóch przyjaciół. 34-letni Piotr C. i starszy od niego, 44-letni Jarosław S. znali się od wielu lat, razem pracowali. Piotr C. mieszkał w okolicy Gliny, natomiast jego kolega wynajmował mieszkanie w Pogorzeli Warszawskiej.

W piątek umówili się na wyprawę do lasu. Kupili w sklepie kilka piw. Planowali pospacerować z dala od miejskiego zgiełku. Wyprawę przerwała jednak gorąca dyskusja. Koledzy wspominali stare czasy, znajomych, a  nawet zmarłych. Piotr C. przypomniał sobie o ich wspólnym przyjacielu, który niedawno zmarł. 34-latek zaczął wyrzucać Jarosławowi S., że na jego pogrzeb przyszedł pijany i brudny, że był źle ubrany. Mocno wstawieni mężczyźni nie mogli dojść do porozumienia. Od słowa do słowa i wywiązała się między nimi kłótnia. Piotrowi C. puściły nerwy. W amoku rzucił się na kompana od kieliszka. Okładał go na oślep pięściami, kopał po całym ciele. Tłukł bez opamiętania, szczególnie po głowie do chwili, aż zakrwawiony mężczyzna przestał się ruszać. Na tym jednak jego oprawca nie poprzestał. Rozebrał nieprzytomnego Jarosława S. do naga i obok rozpalił ognisko. Chciał zatrzeć za sobą ślady, więc wrzucił do ognia ubranie przyjaciela i jego telefon komórkowy. Potem zostawił zmasakrowanego 44-latka i poszedł do domu, udając, że nic się nie stało.

Jarosław S. miał wielkie szczęście. Niedługo po tym, jak został brutalnie pobity przejeżdżał przez las rowerzysta, który natknął się na nagiego i nieprzytomnego mężczyznę. Rowerzysta od razu powiadomił policję i karetkę pogotowia. Ratownicy pojawili się w ostatniej chwili, stan rannego mężczyzny był krytyczny.

- 44-latek z urazami mózgu, twarzoczaszki, żuchwy i połamanymi żebrami został zabrany do szpitala w Warszawie śmigłowcem medycznym – mówi Justyna Sochacka z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jego stan zdrowia lekarze określają jako bardzo ciężki. Stwierdzili, że pomoc przyszła w ostatniej chwili.

- Gdyby mężczyzna leżał w lesie jeszcze przez następne godziny, z pewnością by zmarł, bo urazy głowy, szczególnie mózgu, były bardzo poważne – wyjaśniają medycy.

Sprawą od razu zajęła się Prokuratura Rejonowa w Otwocku. – Przez pierwsze dwa dni nie wiadomo było, kim jest – mówi prokurator Marcin Gajdamowicz. Mężczyzna nie miał przy sobie dokumentów, był nieprzytomny, a kiedy odzyskał świadomość niewiele pamiętał i nie mógł mówić. Dopiero później, kiedy napisał na kartce, jak się nazywa do akcji mogli wkroczyć policjanci i śledztwo nabrało rozmachu. Niebawem funkcjonariusze znaleźli świadków, którzy widzieli pobitego Jarosława S. ze swoim kolegą z pracy, Piotrem C.

w piątkowy poranek. - 34-letni mężczyzna został wezwany na przesłuchanie jako świadek, jednak od początku zaprzeczał, że miał coś wspólnego z pobiciem kolegi, ale potem zmiękł i przyznał się do winy – podkreśla Jacek Gałązka, szef otwockiej prokuratury. Piotr C. tłumaczył stróżom prawa, że nie chciał zabić przyjaciela, że jest bardzo nerwowy i wtedy stracił kontrolę nad sobą, ale nie planował wyrządzić Jarosławowi S. krzywdy. Mimo zapewnień sprawca usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. - Grozi mu 25 lat więzienia, a nawet dożywocie – podkreśla komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji. Na razie Piotr C. trafił do aresztu, gdzie poczeka na proces.  

Cementowe uderzenie

Share

Jechał prostą drogą i to uśpiło jego czujność. Kierowca hondy dopiero w ostatniej chwili zauważył, że z bocznej uliczki wyjeżdża na niego ogromna ciężarówka przewożąca cement. Kierowca hondy nie miał już szans nic zrobić i uderzył w naczepę. Ranny mężczyzny trafił do szpitala.

jebudBrak rozwagi za kierownicą, jazda bez wyobraźni, nadmierna prędkość i niedostosowanie jej do warunków panujących na drodze to najczęstsze przyczyny wypadków. Podobnie było we wtorek, 19 sierpnia na trasie lubelskiej, gdzie doszło do zderzenia samochodu osobowego i ciężarówki.

Było tuż po godz. 6.00, kiedy masywna ciężarówka wypełniona cementem ruszyła sprzed jednej z firm w Ostrowiku. Kierowca, włączając się do ruchu na „17”, nie zauważył zbliżającej się z dużą prędkością hondy na garwolińskich rejestracjach. Mężczyzna jadący samochodem osobowym zbyt późno dostrzegł kolosa na drodze. Nie miał szans wyhamować na czas. Honda z impetem wbiła się w naczepę ciężarówki.

Kierowca ciężarówki wyszedł z opresji bez szwanku. Mniej szczęścia miał drugi z kierowców, który miał na tyle poważne obrażenia, że trafił do szpitala. - Kierowca ciężarówki nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu samochodowi osobowemu. Sprawa trafiła do sądu – mówi komisarz Jarosław Sawicki z otwockiej komendy policji.    

Nawet 500 zł za wjazd do lasu!

Share

Sezon zbioru owoców runa leśnego w pełni! Leśnicy przypominają miłośnikom jagód, poziomek i grzybów o zakazie wjazdu
do lasu pojazdami silnikowymi. – Osoby łamiące przepisy będą karane mandatem w wysokości 500 zł! – ostrzegają strażnicy leśni.

lasWraz z rozpoczęciem wakacji, lasy zapełniły się miłośnikami zbioru owoców runa leśnego. Duża ich część do lasu wybiera się samochodami. Niestety, nie wszyscy pamiętają o obowiązującym zakazie wjazdu do lasu. Za jego nieprzestrzeganie możemy zapłacić nawet 500 zł! - Wjazd do lasu jest zabroniony, chyba że jest tablica informująca o udostępnieniu drogi dla ruchu publicznego. Pamiętajmy, że brak znaku zakazu nie oznacza, że możemy wjechać. Niezdyscyplinowanych kierowców, łamiących zakaz wjazdu do lasu, najczęściej pouczamy, ale i w wielu przypadkach karzemy mandatami w wysokości do 500 zł – przypomina Łukasz Adamski ze Straży Leśnej.  

- Administrowane przez nas lasy są dostępne dla wszystkich miłośników przyrody i grzybobrań, jednak pod warunkiem przestrzegania prawa. Z myślą o nich przygotowaliśmy wiele miejsc, gdzie można pozostawić bezpiecznie samochód, zjeść drugie śniadanie i odpocząć. Prosimy z tych miejsc korzystać – apelują leśnicy.

Zmotoryzowanych amatorów zbierania jagód czy grzybów przed parkowaniem „gdzie popadnie”, przestrzegają również funkcjonariusze policji.– Jeśli już decydujemy się na wyjazd do lasu autem, pozostawiajmy je na wyznaczonych parkingach lub, jeśli jest to możliwe, jak najbliżej zabudowań. Wjeżdżając w głąb lasu, nie tylko możemy narazić się na mandat, ale również musimy się liczyć z tym, że nasz samochód może być łatwym łupem dla złodziei. Dlatego na widoku nie zostawiajmy cennych rzeczy np. radia, nawigacji, aparatów fotograficznych czy toreb, które mogą skusić złodzieja do wybicia szyby lub wyłamania zamka w drzwiach naszego auta – radzą mundurowi.   

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu wrzesień 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 36 1 2 3 4 5 6 7
week 37 8 9 10 11 12 13 14
week 38 15 16 17 18 19 20 21
week 39 22 23 24 25 26 27 28
week 40 29 30

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Fair

16°C

Otwock

Fair

Humidity: 72%

Wind: 19.31 km/h

  • 14 Sep 2014

    Clear 24°C 13°C

  • 15 Sep 2014

    Mostly Sunny 23°C 9°C

Realizacja: blueform