Plac zabaw zagrożony

Share

Rada Gminy Celestynów nie zgodziła się na udzielenie pożyczki na budowę placu zabaw w Dyzinie. Bez tych pieniędzy miejscowi strażacy nie będą mogli zrealizować inwestycji, a tym samym stracą uzyskaną na ten cel dotację unijną

Wydawało się, że OSP Dyzin nie będzie miała żadnych problemów z wybudowaniem placu zabaw, od dawna oczekiwanego przez najmłodszych mieszkańców wsi. Druhom z OSP na ten cel udało się poprzez Stowarzyszenie LGD Natura i Kultura pozyskać unijne dofinansowanie. W ręku mają nawet podpisaną umowę. Problem w tym, że zgodnie z zasadami udzielania takich dotacji strażacy najpierw muszą wyłożyć pieniądze na inwestycję, by po jej zakończeniu uzyskać unijne refinansowanie. W tym celu zwrócili się do władz gminy o udzielenie pożyczki w kwocie 25 tys. zł, którą spłaciliby jeszcze w tym roku z przyznanej unijnej dotacji.

Nie ma zgody na pożyczkę
Projekt uchwały w sprawie pożyczki znalazł się w porządku obrad ostatniej sesji Rady Gminy Celestynów. Niestety, radni zagłosowali przeciw udzieleniu pożyczki z gminnego budżetu. – Zdaję sobie sprawę z tego, że ten plac zabaw jest potrzebny mieszkańcom Dyzina. Jednak mając na uwadze to, że strażacy nie zwrócili w całości pożyczki udzielonej w ubiegłym roku na inny cel, dlatego część radnych uznała, że istnieje zbyt duże ryzyko, iż ponownie całość pieniędzy nie wróci do gminnej kasy – mówi w rozmowie z Linią Otwocką Wiesław Muszyński, przewodniczący komisji oświaty, kultury, zdrowia i pomocy społecznej Rady Gminy Celestynów.

Wstyd nam za państwa!
Decyzję o nieudzieleniu pożyczki skrytykował radny Zbigniew Konefał, mieszkaniec Dyzina. – To jawne żerowanie na dzieciakach, które stały się ofiarą politycznych rozgrywek. Naprawdę mi wstyd za państwa – mówił wyraźnie oburzony radny z Dyzina. – Czy będziecie w stanie spojrzeć w oczy dzieciom i rodzicom, którzy czekają na ten plac zabaw? Jak można nie doceniać inicjatyw, gdzie lokalna społeczność potrafi sama załatwić sobie środki zewnętrzne. Dlaczego dziś ich tego pozbawiamy? – pytał Z. Konefał. Słów krytyki nie kryła również celestynowska radna, Malwina Klejn. – Jako rada bardzo brzydko zachowaliśmy się wobec mieszkańców Dyzina. Jeśli plac zabaw miałby powstać do końca maja, to z pewnością jeszcze w czerwcu udzielona przez nas pożyczka spłacona byłaby przez strażaków z unijnej dotacji. To wstyd, że nie udzieliliśmy tej pożyczki - podkreślała radna. Inicjatorzy budowy placu zabaw nie mają zamiaru się poddawać. – Sprowadzimy telewizję publiczną. Niech Polacy się dowiedzą, jak przez decyzje polityczne w naszej gminie marnotrawi się unijne pieniądze – zapowiadał podczas sesji radny Z. Konefał. Obiecywał również, że jeśli będzie trzeba, postara się te pieniądze załatwić z innych źródeł.   

Zamiast pociągu - autobus

Share

Rok 2017 to data początku planowanej budowy drugiego toru na odcinku Otwock – Pilawa. Na czas budowy podróżni mają korzystać z zastępczej komunikacji autobusowej. –Nie będę ukrywał, że bez wyłączenia z ruchu obecnie istniejącego toru, trudno nam będzie sprawnie przeprowadzić inwestycje – mówił podczas spotkania w Celestynowie, Krzysztof Pietras, dyrektor projektu

nichujaW poprzednim numerze „Linii” pisaliśmy o obawach mieszkańców Celestynowa związanych z planowaną modernizacją linii kolejowej Warszawa – Dorohusk. Domagali się oni zwołania w trybie pilnym spotkania z przedstawicielami PKP. Odbyło się ono w piątek, 28 marca, w celestynowskim Urzędzie Gminy.

Estakada najlepszym rozwiązaniem
Uczestniczący w spotkaniu radni i mieszkańcy gminy zapoznali się z opracowaną przez projektantów koncepcją przebudowy trasy na odcinku przebiegającym przez teren gminy. Zgodnie z przedstawionymi opracowaniami gruntownie ma być przebudowana stacja. Przy budynku dworca powstanie  wysoki (1 m) peron obsługujący ruch pociągów z Pilawy do Warszawy oraz peron wyspowy dla pociągów nadjeżdżających z kierunku Warszawa – Pliawa i dla pociągów kończących bieg na stacji w Celestynowie. Z krajobrazu Celestynowa na pewno zniknie kładka nad torami. Pasażerowie nie będą mieli dostępu do peronów z poziomu torów.

Przedstawiciele PKP potwierdzili plany likwidacji przejazdu kolejowego w ul. Jankowskiego i przebudowy przejazdu w ul. Prostej. Ruch samochodowy odbywał się będzie poprzez wiadukt nad torami kolejowymi łączącymi ul. Wojska Polskiego i św. Kazimierza z wjazdem od ul. Kolejowej. - Po obu stronach wiaduktu i dróg dojazdowych wybudowane będą chodniki. Z wiaduktu będą również zejścia na perony. Z myślą o niepełnosprawnych wybudowane będą windy – wyliczali autorzy koncepcji. - Proszę mi uwierzyć, ale ta estakada jest najlepszym rozwiązaniem dla państwa – podkreślał Krzysztof Pietras.

Dobrą informacją dla mieszkańców będzie wprowadzona zmiana do opracowania dotycząca wybudowania przejścia podziemnego dla pieszych i rowerzystów w ul. Jankowskiego. - Jeszcze dwa tygodnie temu nie było mowy o tym przejściu. Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie tego rozwiązania na wyraźną prośbę z państwa strony – podkreślał K. Pietras.

A może tunel?
Proponowana budowa wiaduktu w centrum Celestynowa nie przez wszystkich uczestników spotkania została przyjęta pozytywnie. Zdaniem byłego radnego, Henryka Floriańczyka, estakadę powinien zastąpić tunel, który jego zdaniem powinien powstać pomiędzy istniejącymi przejazdami kolejowymi, na wysokości ul. Mokrej i Rękasa. - W tym miejscu mógłby powstać tunel dla pieszych, rowerzystów i pojazdów osobowych – proponował. Do pomysłu tego negatywnie odnieśli się jednak autorzy koncepcji, którzy zwrócili uwagę, że przeszkodą w budowie tunelu jest wysoki poziom wód gruntowych. – Oczywiście, zawsze istnieje możliwość wybudowania tunelu również w takich warunkach, jednak wiązałoby się to z dodatkowymi dużymi kosztami – wyjaśniali przedstawiciele PKP. Wskazali również na duże koszty utrzymania tunelu, który wymagałby wyposażenia go w wysokowydajne pompy odwadniające. Negatywnie pomysł ten ocenili również pracownicy Urzędu Gminy. – Nie widzę szans na poprowadzenie ruchu o zwiększonym natężeniu ul. Rękasa, która tak naprawdę parametrami jest bardziej zbliżona do drogi osiedlowej niż powiatowej – wyjaśniała Katarzyna Bojanowska-Niewczas, kierownik Referatu Inwestycji i Gospodarki Komunalnej UG Celestynów.

To będzie trudny rok!
Jak się okazuje, nie mniejsze emocje od tych wywołanych planami inwestycyjnymi wśród mieszkańców wzbudziły zapowiedzi przedstawicieli kolei dotyczące już samego przebiegu prac. Mają się one zacząć w 2017 roku. Muszę przyznać, że może to być trudny rok dla osób na co dzień  korzystających z pociągów. Będę chciał zaproponować, aby od marca do grudnia 2017 roku całkowite został zamknięty dla ruchu istniejący tor na odcinku Pilawa – Otwock. W tym czasie uruchomiona byłaby zastępcza komunikacja autobusowa – mówił Krzysztof Pietras. - Takie rozwiązanie daje nam gwarancję na wykonanie tej inwestycji w ciągu jednego roku. A na tym wszystkim nam powinno zależeć. Na razie jest to tylko moja propozycja – zastrzegał dyrektor projektu. Pomysł ten negatywnie ocenili obecni na spotkaniu drogowcy: Jerzy Bojanowski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Otwocku i Stanisław Pawlak, dyrektor Rejonu Drogowego Otwock-Piaseczno w Wojewódzkim  Zarządzie Dróg Wojewódzkich, radny gminy Celestynów. W ich ocenie problemem w sprawnym przewozie pasażerów z wykorzystaniem transportu autobusowego będzie coraz gorszy stan drogi powiatowej ze Starej Wsi do Otwocka.  

SKM-ką do Celestynowa?
Poza rozwiązaniami dotyczącymi przebudowy stacji i przejazdów kolejowych w Pogorzeli, Starej Wsi, Celestynowie i Zabieżkach mieszkańców interesowało również to, czy w wyniku modernizacji do Celestynowa będzie dojeżdżać Szybka Kolej Miejska. – Taka ewentualność jest brana pod uwagę. Jeśli SKM będzie chciała dojeżdżać do Celestynowa będzie taka możliwość – wyjaśniał dyrektor projektu. - Wraz z przebudową linii, wzrośnie jej przepustowość. Dziś przejeżdża nią średnio co godzinę jeden pociąg. Po modernizacji, w godzinach szczytu, będzie możliwość puszczenia pociągu co 15 minut – mówili z kolei autorzy koncepcji.    

20 tysięcy pączków w jedną noc!

Share

Wprawdzie tłusty czwartek mamy już za sobą, ale z pewnością nie wszyscy wiedzą jak powstają prawdziwe pączki. Jak wygląda tradycyjny wypiek tłustoczwartkowych łakoci? – postanowiliśmy dowiedzieć się tego w sobieńskiej cukierni Domarecki

paczW noc poprzedzającą tłusty czwartek z aparatem fotograficznym odwiedziliśmy Cukiernię Domarecki w Sobieniach-Jeziorach. Działa ona od 1991 roku pod mistrzowskim okiem cukiernika Grzegorza Domareckiego, który, jako jeden z niewielu już cukierników na naszym terenie, nadal jest wierny warszawskiej, przedwojennej szkole cukiernictwa.

– Wypiekane u nas pączki przygotowujemy domową metodą. Ręcznie zawijamy ciasto z nadzieniem przed wygarowaniem. Wymaga to dużych nakładów pracy, ale tak właśnie pączki robiono przed wojną. Bez żadnej chemii, tylko z naturalnych składników. Dzięki temu mają niepowtarzalny smak, jaki pamiętamy z dzieciństwa – podkreśla Grzegorz Domarecki.

Czym się różnią one od tych robionych przemysłowo? – pytamy właściciela cukierni. – Te robione na skalę przemysłową nabija się nadzieniem już po usmażeniu. Prawdziwego pączka najpierw musimy zawinąć z nadzieniem, by potem mógł urosnąć pod przykryciem a następnie być smażonym – podkreśla cukierniczy mistrz.

Jak przyznaje Grzegorz Domarecki, niestety z roku na rok popyt na pączki spada. - Jeszcze kilka lat temu statystyczny Polak tego dnia zjadał trzy, a nawet cztery pączki, teraz zaledwie jeden, góra dwa. Nie dziwnie więc, że przekłada to się bezpośrednio na sprzedaż, która stale maleje – mówi sobieński mistrz cukiernictwa. – Jeszcze 10 lat temu nasz tłustoczwartkowy rekord produkcji wynosił 35 tys. pączków. Dziś upieczemy ich góra 20 tys. sztuk – przyznaje Grzegorz Domarecki.   

Dzielić, czy nie dzielić? – oto jest pytanie!

Share

Już po raz kolejny wraca temat podziału Celestynowa na dwa sołectwa. Tym razem wywołały go władze gminy, które z początkiem
lutego zdecydowały o przeprowadzeniu w tej sprawie konsultacji społecznych

tory 1Celestynów jest największym sołectwem w gminie, która na dwie części dzielą przebiegające przez sam środek miejscowości tory kolejowe. Zdaniem części mieszkańców o wschodniej części Celestynowa władze samorządowe i sołeckie nie pamiętają przy podziale środków z gminnego budżetu i funduszu sołeckiego. Inny problem, na który zwracana jest uwaga, to niska frekwencja na zebraniach sołeckich. Zwyczajowo uczestniczy w nich zaledwie kilkadziesiąt osób spośród ponad 3,5-tysiąca uprawnionych do głosowania mieszkańców Celestynowa. W konsekwencji, często o ważnych dla funkcjonowania sołectwa sprawach, m.in. podziału środków sołeckich, decyduje zaledwie garstka mieszkańców. Dlatego szansy na rozwój tej części miejscowości szukają w utworzeniu drugiego sołectwa.

Powracający temat podziału
O podziale sołectwa po raz pierwszy zaczęto głośno mówić w 2008 roku. W Urzędzie Gminy powstała wtedy ankieta, w której zapytano mieszkańców m.in. o to, czy rozwój np. infrastruktury w Celestynowie  jest na takim samym poziomie po obu stronach torów kolejowych i czy utworzenie odrębnego sołectwa za torami zwiększy możliwości oddziaływania mieszkańców na władze samorządowe? Ankietę wypełniły niestety, zaledwie 63 osoby, z przeszło 5 tys. mieszkańców Sołectwa Celestynowa. Wynikało z niej, że 70 proc. ankietowanych dostrzega różnicę w rozwoju infrastruktury pomiędzy dwoma częściami Celestynowa położonymi po dwóch stronach torów kolejowych. Taki sam odsetek ankietowanych widzi w utworzeniu dwóch sołectw, z granicą przebiegającą przez tory kolejowe, szansę na lepszy rozwój dwóch części Celestynowa. Nieco mniej, bo 68 proc. osób biorących udział w ankiecie było zdania, że utworzenie dwóch sołectw zwiększy możliwości oddziaływania obywateli na władze samorządowe. Ze względu na małą liczbę uczestników konsultacji, ich wynik nie był brany pod uwagę przez władze samorządowe Celestynowa i pomysł z podziałem wsi na dwa sołectwa trafił do urzędowej szuflady.   

Do tematu powrócono z końcem 2012 roku. Z inicjatywy Jana Czajki, członka Rady Sołeckiej, powstał projekt uchwały w sprawie utworzenia dwóch sołectw na terenie Celestynowa. – My, jako Celestynów „B”, od dawna jesteśmy zaniedbywani. Wprawdzie środki sołeckie są dzielone co roku, jednak my nic z tego jako mieszkańcy wschodniej części Celestynowa nie mamy – podkreślał wtedy Jan Czajka. Inicjatywa ta jednak i tym razem nie znalazła finału.

Dyskusji ciąg dalszy
Jak się okazuje temat jednak nie umarł. Z początkiem lutego wójt Celestynowa, Stefan Traczyk, zarządził przeprowadzenie konsultacji społecznych na temat podziału sołectwa na dwa mniejsze. Mieszkańcy Celestynowa od 10 lutego w tej sprawie mogą wyrażać swoje opinie odpowiadając na pytanie zawarte w anonimowej i zamkniętej ankiecie konsultacyjnej. W tej sprawie odbyła się również debata z udziałem mieszkańców. Temat poruszano także na ostatnim zebraniu sołeckim.

Według wójta Stefana Traczyka argumentów za podziałem jest kilka. Pierwszy z nich finansowy. Jego zdaniem po podziale na dwa sołectwa kwota, jaką dostaje Celestynów z funduszu sołeckiego, wzrosłaby co najmniej o 100 proc.

– Dziś sołectwo dostaje z gminnego budżetu ponad 23 tys. zł. Po podziale na dwa sołectwa podobną kwotę otrzymywałoby każde z nich, czyli w sumie na potrzeby mieszkańców Celestynowa oba sołectwa mogłyby wydać blisko 45 tys. zł – wyjaśnia S. Traczyk. Wskazuje również na wymiar społeczny nowego podziału. – Od dawna wiadomo, że w mniejszej grupie łatwiej ludziom się porozumieć. Szybciej uda się skupić mieszkańców kilku ulic wokół istotnego dla ich miejsca zamieszkania problemu, niż mówienie o nim na wielotysięcznym forum. Dlatego może nawet lepszym pomysłem byłoby podzielenie sołectwa na 4 a może nawet 5 rad osiedlowych tak, aby mieszkańcy Celestynowa mogli się jeszcze bardziej zintegrować wokół spraw, które ich bezpośrednio dotyczą i w sposób odpowiedzialny i skuteczny wykorzystywali przy-sługujące im środki sołeckie. Ale to jest nie moja decyzja. Zdecydują o tym mieszkańcy – przekonuje wójt.

Z argumentacją wójta nie wszyscy jednak się zgadzają. Swoje niezadowolenie z pomysłu podziału sołectwa głośno wyraziła m.in. część uczestników ostatniego zebrania sołeckiego, ich zdaniem sołectwo nie powinno być dzielone. Skrytykowano również formę przeprowadzenia konsultacji społecznych. – Jak można pytać mieszkańców całej gminy o podział sołectwa Celestynów! Przecież w tej sprawie powinni się wypowiadać wyłącznie mieszkańcy Celestynowa! – pokrzykiwał wyraźnie zirytowany były radny Henryk Floriańczyk.

– Ankieta nie powinna być również anonimowa. Mogę na jutro wydrukować kilka tysięcy ankiet, zaznaczyć, że jestem przeciwko podziałowi i wrzucić do skrzynki. Nie można było ich chociaż ponumerować? Czy tak powinno się przeprowadzać konsultacje? – pytał H. Floriańczyk.  

Co na temat podziału sołectwa sądzą mieszkańcy przekonamy się nie wcześniej niż 10 marca, do tego dnia bowiem Urząd Gminy zbierał będzie ankiety.

Zamiast paczek, dziecięcy zawód

Share

To miało być wielkie wydarzenie! Na dzieci w Celestynowie miał czekać św. Mikołaj, miały być jasełka i świąteczne paczki. Niestety, prezentów nie było a przed dziećmi wystąpili naprędce zbierani artyści

We wtorek, 25 lutego, w Szkole Podstawowej w Celestynowie miało się odbyć nieco spóźnione świąteczne spotkanie pod nazwą „Gwiazdkowa Niespodzianka”. To akcja Chrześcijańskiej Fundacji Radość. Jej wolontariusze mieli wręczyć paczki dzieciom z biednych rodzin wybranym przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Celestynowie. Niestety, do spotkania nie doszło, bo okazało się, że ChFR nie o wręczenia paczek chodzi....

Fundacja obwinia księdza
Według jednego z wolontariuszy fundacji, który napisał do redakcji list, spotkanie się nie odbyło, bo tak sobie zażyczył jeden z celestynowskich księży. „Impreza miała się rozpocząć o godzinie 17-tej. Jednak ksiądz zabronił dyrekcji i pani z GOPS-u jakichkolwiek działań i niestety dzieci nie otrzymały paczek z Gwiazdkowej Niespodzianki. Dlaczego? Ponieważ grupa chrześcijanie z różnych kościołów, w tym protestanci, nie powinni tego robić. Chrześcijańska Fundacja Radość ciągle zachowuje dobry kontakt z przedstawicielami GOPS-u w Celestynowie. Jednak naciski księdza były zbyt mocne i dyrekcja GOPS-u musiała ustąpić” - przekonywał nas w mailu. Postanowiliśmy to sprawdzić.

Telefonicznie próbowaliśmy uzyskać informację od wolontariusza, w jaki sposób ksiądz rzekomo miał interweniować w tej sprawie. – Z tego co słyszałem, miał telefonować do pracowników GOPS-u. Ja tej rozmowy nie słyszałem. Więcej na ten temat wie prezes naszej Fundacji – słyszymy od naszego rozmówcy. Kontaktujemy się więc z prezesem CHFR, Henrykiem Podsiadłym, który, niestety, nie mógł nam tego potwierdzić. Dodał tylko:
- Reprezentujemy stronę kościoła protestanckiego i może to niektórym przeszkadzać.

Sformułowanymi w ten sposób zarzutami wyraźnie był zaskoczony ks. Mirosław Wasiak, proboszcz celestynowskiej parafii, do którego zwróciliśmy się z pytaniem w tej sprawie. – Przyznam szczerze, że o wszystkim dowiaduję się od pana. Nic o takim spotkaniu mi nie było wiadomo. Trudno więc, abym mógł w tej sprawie interweniować – usłyszeliśmy od ks. proboszcza.

W naszej obecności ksiądz także rozmawiał telefonicznie z jednym z wikarych, który również nie ukrywał zaskoczenia zaistniałą sytuacją. – Należy ubolewać, że ucierpiały na tym dzieci i że dla niektórych stało się to okazją do ataku na kościół – skomentował na koniec ks. M. Wasiak.
 
Ustalenia były inne
Odmienny obraz zaistniałej sytuacji rysuje się przed nami po rozmowach z pracownikami GOPS-ów w Celestynowie i Kołbieli, gdzie ChFR też taką akcję przeprowadziła. Według kierowniczki celestynowskiej opieki społecznej, Barbary Markowskiej, fundacja zmieniła wcześniejsze ustalenia dotyczące programu imprezy. – Podczas naszych styczniowych rozmów zapewniano nas, że poza paczkami dzieci będą mogły liczyć na obecność św. Mikołaja i przedstawienie jasełkowe w wykonaniu młodzieży. W Kołbieli okazało się, że program jest zupełnie inny, po prostu propagowano ich religię, co źle przyjęli zarówno rodzice, jak i dzieci oraz pracownicy GOPS-u – mówi Barbara Markowska.

Jak udało nam się ustalić w miejsce tradycyjnych jasełek i św. Mikołaja na spotkaniach prezentowano piosenki i pogadanki dotyczące inaczej widzianej przez protestantów wiary chrześcijańskiej. Dzieciom rozdawano także broszurki ze „słowem Bożym”, w których mogły one znaleźć także zaproszenie do uczestniczenia w kursie korespondencyjnym mogącym „pomóc im lepiej zrozumieć, co Pan Bóg mówi w Biblii”. Każdemu dziecku robiono także zdjęcie z paczką i wręczonymi publikacjami. W jakim celu? Spotkanie było także rejestrowane kamerą. Działania te przez wiele osób zostały odebrane jako religijna indo-ktrynacja dzieci.

– Wobec tych sygnałów z Kołbieli, na dwie godziny przed spotkaniem poprosiłam Gminny Ośrodek Kultury o przygotowanie własnego programu artystycznego – relacjonuje kierownik GOPS w Celestynowie. – Po przyjeździe członków ChFR podzieliłam się naszymi wątpliwościami i zaoferowałam występ naszych artystów. Niestety, nie zgodzili się na to, zapakowali paczki z powrotem do samochodu i odjechali. Jeśli zależałoby im na dzieciach, zostawiliby paczki, a my przekazując je dzieciom, na pewno zaznaczylibyśmy, że dostały je od Chrześcijańskiej Fundacji Radość. A tak dzieci obejrzały tylko nasz program artystyczny. Poza tym nie mogliśmy się zgodzić na robienie zdjęć dzieciom bez wcześniejszej zgody rodziców. Nie było w tym również żadnego udziału księdza. To były nasze decyzje. Dziwne to wszystko i nie wiem, czemu miało to służyć – przyznaje B. Markowska.

Z taką oceną nie zgadza się prezes Fundacji. - Chciałbym podkreślić, że przy takich okazjach nigdy nie staraliśmy się podkreślać naszej odrębności religijnej. Zawsze dla nas najważniejsze są dzieci – mówi Henryk Podsiadły. – To dlaczego nie zostawiono im paczek – pytamy prezesa. - Jesteśmy zobligowani przez darczyńców, aby przy okazji rozdawania paczek organizować jasełkowe spotkania – usłyszeliśmy w odpowiedzi. Jak zapewnia Barbara Markowska, dzieci nie pozostaną bez paczek. – W najbliższym czasie je skompletujemy i dostarczymy do domów. Z tych samych powodów GOPS w Sobieniach-Jeziorach odwołał spotkanie ze swoim podopiecznymi.   

Komentarz

  • Czytałem list wolontariusza CHFR. Pod koniec pyta on, jak to jest z tym ekumenizmem u katolików, który ostatnio tak promuje papież Franciszek. U nas jest dobrze, u nas nie wchodzi się do środowiska protestanckiego z propagandą katolicyzmu pod pozorem imprez gwiazdkowych ani innych. Gdyby to miała być akcja ekumeniczna, to powinna być robiona wspólnie z jakąś fundacją katolicką, czy Caritasem, albo po prostu z gospodarzem parafii. A tak to wyszło, że przyjechali „łowić ryby w zarybionym, nie swoim stawie” jak to ujął ks. red. Henryk Zieliński, naczelny tygodnika „Idziemy”, któremu opisałem ten godny pożałowania incydent. Mam znajomą, którą „złowili” zielonoświątkowcy, to co ona wygaduje na temat katolików i naszej Biblii, to po prostu żenada. Czy nauczono ją tego wszystkiego w imię ekumenizmu?

Zbigniew D. Skoczek

Kalendarz imprez - najblizsze wydarzenia

poprzednim miesiącu kwiecień 2014 następnym miesiącu
P W Ś C Pt S N
week 14 1 2 3 4 5 6
week 15 7 8 9 10 11 12 13
week 16 14 15 16 17 18 19 20
week 17 21 22 23 24 25 26 27
week 18 28 29 30

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń
BANNER DYŻURY DZIENNIKARZY TELEFON: 512 972 731

Linia.tv - zobacz nasze relacje

Pogoda

Fair

9°C

Otwock

Fair

Humidity: 62%

Wind: 11.27 km/h

  • 24 Apr 2014

    Mostly Clear 19°C 9°C

  • 25 Apr 2014

    Partly Cloudy 20°C 12°C

Realizacja: blueform