Z Melą Koteluk rozmawia
Przemek Skoczek
Sprawdzasz na bieżąco jak idzie sprzedaż „Spadochronu”? Jaka jest pozycja w rankingach, co piszą recenzenci? Pytam, ponieważ młodzi artyści często z wielkim i zrozumiałym przejęciem traktują swój debiut, a Twój jest bardzo głośny.
– Szczerze mówiąc nie mam na to zbyt wiele czasu, ale staram się orientować mniej więcej. Pomagają mi w tym przyjaciele i znajomi, którzy często podsyłają informacje o tym, że gdzieś się tam pojawiłam. (śmiech)
Twoja płyta to prawdziwy powiew świeżości na naszym rynku i jest to doceniane zarówno przez branże, jak i słuchaczy. Na ile jest to Twój autorski projekt?
– Moje są teksty a muzyka jest naszym wspólnym, zespołowym dziełem. Część piosenek przyniosłam już gotowych, niektóre wymyśliłam razem z Piotrkiem Aleksandrowiczem, który jest zresztą mieszkańcem Wawra, ale potem każdy coś od siebie dodawał. Najwięcej pracuję z Miłoszem Wośko, który jest też współproducentem płyty oraz z moim gitarzystą, Tomkiem Krawczykiem. Ja bardzo lubię wymyślać linie melodyczne do gitary, jestem ukształtowana dość akustycznie i mam jakąś drożność kreatywną, jak słyszę gitarę.
Sama jednak nie grasz chyba na żadnym instrumencie?
– Gram na pianinie, uczyłam się kilka lat, ale dziś korzystam ze swych umiejętności tylko podczas komponowania, nie w czasie występów. Chyba przeżyłam jakąś traumę i mam blokadę przed graniem na scenie, ale kto wie, co przyniesie przyszłość (śmiech). Lubię też bardzo kalimbę! Pojawia się na płycie w utworze „In the meantime”, to taka melodyjka, o którą walczyłam jak lwica na próbach, choć chłopcy się ze mnie śmiali. Uparłam się jednak, bo wychodzę z założenia, tak w życiu jak i muzyce, że diabeł tkwi w szczegółach.
Czy to, co grasz, wyraża Ciebie? Wydajesz się tryskać optymizmem, a muzyka nie zawsze jest pogodna?
– Ja jestem jednak narratorem. Nie chcę, by moje piosenki traktowane były jako osobiste wyznania. Niektóre teksty powstały w oparciu o zasłyszane historie, czy też doświadczenia bliskich mi ludzi, nie tylko moje własne i tak to należy odbierać. Nie jest to chyba płyta mroczna, może rzeczywiście jej poetyka bywa czasem nieco nostalgiczna. Ja miewam w życiu momenty lepsze i gorsze – to jest chyba dość powszechne (śmiech) – i teksty, które powstawały w tych trudniejszych chwilach, noszą w sobie ich ślad. Niedawno żartowaliśmy ze znajomymi, że ludzi można porównać do blenderów i odkurzaczy. Blender działa niskoobrotowo albo bardzo wysokoobrotowo i ja jestem właśnie takim typem, wiecznie w skrajnościach, z taką huśtawą. Dlatego fascynują mnie „odkurzacze” – równo działający ludzie, którzy żyją w sposób uporządkowany, opanowany, spokojniej.
Może jednak to równe życie jest nudne, mniej się w nim dzieje?
– Może, nie wiem. To jednak jest tak, jak z jazdą samochodem. Bardziej ekonomiczna jest równa jazda niż ciągłe przyspieszanie i hamowanie. I w życiu „blendera” również gorsza jest ta gospodarka energetyczna organizmu. Ja się często wypalam podczas różnych wydarzeń i potem zbieram siły, ale taka już jestem i nie mam na to wpływu, choć z drugiej strony myślę sobie, że dorosły człowiek, mający wgląd w siebie, analizujący, powinien umieć przejąć kontrolę nad swoimi emocjami, zamiast się im poddawać. Warto to zrobić choćby dla dobra bliskich, by im oszczędzić tych huśtawek (śmiech).
Jesteś chyba typem refleksyjnym
– Tak, jestem refleksyjna, ale bez przesady. Nie jestem eremitą. Konkretna ze mnie dziewczyna. I decyzyjna, tak mówią chłopcy w zespole. Większość strategicznych dla nas decyzji podjęłam sama.
Także tę o nagraniu w Otwocku teledysku do promującego płytę utworu? Dlaczego tu? Dlaczego Górewicz?
– Jak się przeprowadziłam do Warszawy, prawie dwanaście lat temu, jakoś od razu pojawiłam się tutaj, w okolicy Józefowa i Otwocka i bardzo mi się tutaj spodobało. Moją uwagę przykuły rzecz jasna także świdermajery. Gdy z Filipem Kabulskim, reżyserem teledysku, rozmawialiśmy o jego realizacji, dość spontanicznie zaproponowałam właśnie ten region, bo tu jest mi po prostu dobrze. Emocjonalnie. Lubię te domy, ten klimat, cudowną rzekę Świder, nad którą bardzo często przyjeżdżam popiknikować i odetchnąć od wielkomiejskiego zgiełku. Te okolice są dla mnie podszyte czymś magicznym. I tu chciałam nagrać teledysk, w czym bardzo nam pomógł portal Świdermajer.Info, bez którego trudno byłoby nam uzyskać zgodę na nagranie przy Górewiczu.
A teraz zrewanżujesz się, występując w tym samym miejscu na festiwalu.
– Tak i już nie mogę się doczekać. Zapraszam gorąco na nasz niedzielny koncert akustyczny.
„Akademia Talentów Dwunastki” to jedyny tego rodzaju talent show w Otwocku, podczas którego uczniowie i absolwenci szkoły prezentują się na scenie. W tym roku koncert odbył się po raz trzeci, pierwszy raz poza murami szkoły, w PMDK.

Zdecydowaliśmy się na zamianę naszej sali gimnastycznej na salę widowiskową Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury ze względu na znacznie lepsze warunki techniczne. Tu jest profesjonalne oświetlenie, sprzęt, świetna akustyka no i scena, dzięki której dzieci widać dobrze nawet z ostatnich rzędów – wyjaśnia Danuta Szyszko, dyrektor SP 12 w Otwocku. – Mamy nadzieję, że współpraca z domem kultury będzie kontynuowana i kolejne edycje naszej „Akademii Talentów” będą mogły być realizowane również tutaj – dodaje.
Koncerty uczniów z największej otwockiej podstawówki nie są obudowane jakimś skomplikowanym regulaminem, ale kilka zasad tu obowiązuje. Po pierwsze, mogą w nich brać udział uczniowie od klas trzecich wzwyż. Po drugie, nie mają one formuły konkursowej, są przeglądem, podczas którego młodzi ludzie prezentują, często po raz pierwszy, swoje talenty. Mają służyć motywacji do dalszego rozwijania umiejętności, a nie budzić ducha rywalizacji. Po trzecie, liczy się każdy talent.
W sobotę, 20 kwietnia, przed wypełnioną na ścisk widownią, prezentowali się wokaliści, tancerze, akrobaci, początkujący muzycy, grający na tak różnych instrumentach, jak: skrzypce, gitara, fortepian, saksofon, flet. Nie zabrakło nawet efektownego pokazu w kręceniu hula hop oraz występu orkiestry dętej, złożonej z uczniów oraz nauczycieli: Artura Wołoszynka, Doroty Pucyńskiej i Beaty Bany, która zespół prowadzi.
Pokazom najmłodszych przyglądali się zaproszeni goście i uznani już otwoccy artyści, m.in. Maciek Pietrzyk, który wystąpił z krótkim recitalem oraz grafik Leszek Korczak i pianista Czesław Woszczyk. Dzieci oklaskiwali też ich starsi koledzy i koleżanki, absolwenci szkoły, którzy, zgodnie z tradycją, wystąpili na zakończenie koncertu. Usłyszeliśmy, m.in. Martę Zbysińską i Marka Zbysińskiego, Kasię Macielag, Małgosię Wawer i rockowy duet Brawlers & Bastards, który zakończył koncert mocnym uderzeniem.
Poza sceną swój talent prezentowali także młodzi plastycy, których prace zgromadzono w galerii na holu przed salą widowiskową. Za organizację tego niełatwego przedsięwzięcia odpowiadały w tym roku: Hanna Basek, Katarzyna Kołodziejczyk i Anna Książek. Im oraz wszystkim młodym artystom należą się wielkie brawa.
W koncercie wystąpili:
Julia Rączka – recytacja, Kacper Kwiatek – skrzypce, Julia Gaj – śpiew, Paulina Kander i Ola Łazor – duet taneczny Girls, Wiktoria Gorzelańczyk – gitara, Zuzia Bąk – śpiew, Milena Majchrzyk – saksofon, Ala Czubarowicz – śpiew, Kornelia Penkul, Olga Bartold i Ula Maciątek – taniec, Maja Dzierżawska – skrzypce, Martyna Lewandowska – gitara, Ola Murias – śpiew, Ania Muszyńska – flet poprzeczny, Iza Szymańska – śpiew, Kamila Kondracka – akrobatyka, Marysia Wróblewska – śpiew, Julia Kania, Amelia Gruchoła, Ola Głębocka, Wiktoria Piasecka i Iza Oleksyn - grupa kabaretowa, Czarek Jarząbek – fortepian, Dominik Głębocki – śpiew, Weronika Ząbek – śpiew, Karolina Kotula - fortepian, Hanna Kożuch – hula hop, Ola Kowalska - fortepian Gabriela Owczarek i Agata Zielińska – śpiew, Ala Szymańska – gitara, Krzysztof Dąbrowski – taniec, Kinga Micewicz - śpiew, Katarzyna Macieląg – śpiew, Marta Zbysińska – skrzypce, Marek Zbysiński – fortepian, Małgosia Wawer – śpiew oraz Jan Szala i Sebastian Szymański - Brawlers & Bastards
Noc Muzeów, wymyślona w Berlinie w 1997 roku, do Polski trafiła 6 lat później, najpierw do Poznania. W Otwocku cieszy nas od 2010 roku. Dopiero drugi raz organizowana jest jednak z takim rozmachem, jako Powiatowa Noc Muzeów.
Od folkloru do militariów
Dzięki inicjatywie starostwa, które zaktywizowało wiele placówek muzealnych i nie tylko w całym powiecie, lista punktów nocnego zwiedzania jest dość długa (patrz ramka) a program bardzo zróżnicowany. Warto wymienić, m.in.: izby regionalne w Mlądzu, gdzie wystąpi zespół śpiewaczy Mlądz oraz w Gliniance, gdzie zaprezentuje swoje zbiory i umiejętności Koło Gospodyń Wiejskich, otwocką bibliotekę miejską, której piwnice skrywają cele po katowni NKWD i UB z lat 1944- 1956, Muzeum Andriollego, kuszące wystawą o nieznanych szczegółach z życia mistrza, czy też Pałac Bielińskich, gdzie program przygotowany jest przez grupy rekonstrukcji historycznych, które zademonstrują pokazy musztry, strzelanie
z muszkietów i walkę na szable.
To jedyna w swoim rodzaju okazja, by zapoznać się z lokalną kulturą i bogactwem artystycznym regionu. Tym lepsza, że w ramach akcji wstęp do wszystkich miejsc jest bezpłatny a transport udogodniony, dzięki sieci darmowych autobusów, kursujących między wszystkimi placówkami. Autobusów będzie aż dziesięć. Odjeżdżać będą: spod Klubu Batory w Otwocku (godz. 17.30), Klubu Smok (18.40), GOK-u Celestynów (18.30), GOK-u Wiązowna (18.30), przystanku przy ul. Orlej w Otwocku (18.10), Urzędu Gminy w Kołbieli (18.20), Urzędu Gminy w Osiecku (18.30), Urzędu Gminy w Sobieniach-Jeziorach (19), MGOK-u w Karczewie (19.30) oraz MOK-u w Józefowie (18.40). Każdy pojedzie zaplanowaną trasą, można więc wsiadać na przystankach pośrednich, o ile będzie miejsce – istnieje możliwość rezerwacji. Szczegóły wraz z dokładnym rozkładem znaleźć można powyżej.
Snycerka i Alkozioło
O północy wszystkie autobusy spotkają się w Muzeum Ziemi Otwockiej. Ta placówka ma najdłuższą tradycję w organizacji Nocy Muzeów na naszym terenie. Odbędzie się tu już po raz czwarty. Pierwsza miała miejsce w 2010 roku i odtąd wszystkie kolejne są artystycznym i frekwencyjnym sukcesem. Nie inaczej będzie w tym roku, tym bardziej, że całe wydarzenie wpisano w program 2. Festiwalu Świdermajer. Na marginesie dodam, że warto zachować siły też na niedzielę, kiedy to czeka nas wielki festiwalowy finał (więcej obok).
– Tegoroczna edycja plenerowej nocy poświęcona będzie w dużej mierze naszej dawnej architekturze drewnianej. Wśród atrakcji znajdą się liczne wystawy poświęcone architekturze i historii Otwocka. Do obejrzenia będą między innymi fotografie z wystawy Anny Fijałkowskiej: „Świdermajer - zatrzymać czas”. Ponadto członkowie Stowarzyszenia Plastycy Ziemi Otwockiej zaprezentują podczas imprezy swoje prace, dla których natchnieniem były właśnie drewniane budynki z „linii otwockiej”. Ostatnim akcentem związanym ze świdermajerem będzie wystawa eksponatów, wydobytych z drewnianych budynków przez pracowników Muzeum Ziemi Otwockiej a także przez kolekcjonerów prywatnych – zdradzają Sebastian Rakowski i Katarzyna Kulik z MZO.
W programie znajdą się wystawy: Otwock w latach 1877-1939, Otwock w okresie II wojny światowej, Żydzi otwoccy, Otwock lat 60-70. w obiektywie Tadeusza Krekory, pradzieje Otwocka i okolic, Irena Sendler – sprawiedliwa z Otwocka, dzieje parafii pw. św. Wincentego à Paulo. Przystanki pamięci – wystawa wielkoformatowych reprodukcji przedwojennych fotografii Otwocka, Andriolli jakiego nie znamy - ciekawe epizody z życia artysty, Otwock w nie-krzywym zwierciadle - nieznana i mniej chlubna strona przedwojennego Otwocka.
Nie zabraknie również projekcji multimedialnych, które pokażą, jak zmieniał się Otwock na przestrzeni dziesięcioleci, eksponatów skansenu militarnego, z czołgiem T-34 na czele oraz tradycyjnej wojskowej grochówki. Oczywiście wśród najważniejszych punktów programu są koncerty. W tym roku na plenerowej scenie zagra pięć grup: Pomelo (godz. 20), RH Blues (godz. 21), THE BAND OF MOJO DRIVE (godz. 22), Wysadzina (godz. 23) i na finał, dokładnie o północy – Alkozioło.
Ogólnopolski Festiwal Polskiej Animacji O!PLA zawita do Józefowa w dwa majowe weekendy 4-5 i 11-12 maja. Przygotujmy się na spotkanie z nietuzinkowymi, ambitnymi animacjami, przede wszystkim dla dorosłych.
Odbywający się w ponad 20 miejscach w całej Polsce festiwal jest przede wszystkim próbą odbudowania zainteresowania polską animacją dla dorosłego widza. O!PLA ma formułę konkursu filmów animowanych, przeznaczonych dla osób powyżej 18. roku życia, jurorami będą sami widzowie. Animacje zostaną poddane ocenie w 4 kategoriach: studyjnej, szkolnej, off i wideoklip. Oprócz projekcji konkursowych, odbędą się pokazy towarzyszące, skierowane do dzieci i do dorosłych.
O!PLA DLA DZIECI: „Proszę słonia“ (1978) „Mały western” (1960), „Jacek i Placek” (1992), „Teraz Dzieci, czyli przegląd najnowszych polskich animacji dla dzieci”, a także „Miniaturowe perły polskiej animacji dla dzieci”. Pokazy rozpoczynają się o godz. 11, bilety 5 zł.
O!PLA DLA DOROSŁYCH: „Wielkie miniatury, czyli 55 lat Studia Miniatur Filmowych w Warszawie”, „Miniatury w pierwszej dekadzie XXI wieku, przegląd filmów Moniki Kuczynieckiej pt.: „Wszyscy jesteśmy ulepieni z tej samej plasteliny”, przegląd filmów duetu Kijek/Adamski pt.: „Co dwie głowy, to nie jedna”. Pokazy festiwalowe rozpoczynać się będą o godz. 17, bilety 10 zł. Pokazy konkursowe o godz. 19, wstęp wolny.
Przedsprzedaż biletów odbywać się będzie w dniach 22-26.04 oraz 6-10.05, w godz. 14-18.30. W dniu pokazu bilety do nabycia na godzinę przed seansem. Szczegółowy program znajduje się na stronie: www.mokjozefow.pl oraz www.polskaanimacja.pl
Organizatorami Ogólnopolskiego Festiwalu Polskiej Animacji O!PLA w Józefowie są: niezależny promotor filmów animowanych Animation Across Borders oraz Miejski Ośrodek Kultury. Patroni Medialni: Independent.pl, Klatkapoklatce.pl, Malekino.pl, Qlturka.pl, Portalfilmowy.pl, miesięcznik „Kino” oraz „Linia Otwocka”.
MOK, ul. Wyszyńskiego 1,
tel. 22 789 20 26, www.mokjozefow.pl,
4-5.05 i 11-12.05
Program
Dla widzów dorosłych, wstęp wolny.
Wstępne rozmowy w sprawie projektu i budowy budynku teatru przy ul. Armii Krajowej w Otwocku za nami. Na opracowanie nie będzie przetargu czy konkursu. W kasie miasta pieniędzy brak. Na projekt i budowę przeznaczono całe 150 tys. zł!
O postęp prac w przygotowaniu dokumentacji remontu budynku Teatru Miejskiego im. Stefana Jaracza zapytał przewodniczący komisji kultury, sportu i turystki, Leszek Korczak. - Wstępnie zostały już przeprowadzone pierwsze rozmowy z prezydentami odnośnie zakresu prac dotyczących Teatru Jaracza i zakresu projektu, który powinien powstać. Kolejne spotkanie po świętach – informuje Anna Gut, naczelnik wydziału inwestycji w urzędzie miasta.
Zapytaliśmy prezydentów, czego możemy się spodziewać po koncepcji.
– Chodzi o zrobienie projektu technicznego modernizacji budynku, który istnieje, a będzie rozbudowany. Jest też to związane z remontem ul. Sosnowej i miejscami parkingowymi. Koncepcje pewne są, ale nie na zasadzie szklanych domów – mówi prezydent Otwocka, Zbigniew Szczepaniak.
– Moim zdaniem budynek teatru trzeba przebudować do takiej wersji, którą kiedyś zaproponowaliśmy, czyli połączyć zabytkową elewację portalu od ul. Armii Krajowej z nowoczesną funkcją przeszklonej galerii, którą zaproponował jeden z architektów w kadencji Dąbrowski – Brodowski. Koszt bez wyposażenia, to 4 – 5 mln złotych – uważa wiceprezydent Artur Brodowski.
Na pewno opracowanie koncepcji nie będzie zlecone firmie zewnątrznej. Nie będzie na to przetargu czy konkursu, z uwagi na czas i pieniądze, których zbyt wiele w kasie miasta nie ma. Zrobi więc to urząd swoimi siłami. – Tę koncepcję zrobimy na podstawie tego, co jest możliwe na dzień dzisiejszy. To nie jest wolny, duży plac, żeby robić wielką rozbudowę i parkingi – zaznacza prezydent Szczepaniak. W budżecie miasta jest zarezerwowane 150 tys. zł na projekt i budowę budynku Teatru „Jaracza”.